Gasparyan: Polska zawiodła
Słynny dziennikarz z Armenii, Robert Gasparyan przyznał, że płakał po meczu z Polską na Stadionie Narodowym, wygranym przez biało-czerwonych szczęśliwie 2:1 w eliminacjach MŚ. Na mundialu w Rosji spodziewał się po kadrze Adama Nawałki dużo, przede wszystkim ofensywnego futbolu i popisów Roberta Lewandowskiego.To co zobaczył w dwóch meczach Polski – z Senegalem i Kolumbią brutalnie zweryfikowało jego opinię o naszej drużynie narodowej.
Polska zawiodła?
Robert Gasparyan: Tak. W eliminacjach wygraliście wcale nie słabą grupę z Danią, Czarnogórą, Rumunią, Armenią i Kazachstanem, bardzo niewygodnymi przeciwnikami. Na mundialu Polska była cieniem ekipy z eliminacji, najlepsi zawodnicy gdzieś zgubili formę.
Jaka jest przyczyna słabej gry Polaków w Rosji?
Może kluczem jest Robert Lewandowski? Przecież on nie dostaje podań z środka pomocy, ze skrzydeł, które obniżyły loty. Wydaje mi się, że problemem waszej kadry jest jej zbyt zaawansowany wiek. Kilku piłkarzy jest grubo po trzydziestce, a ci młodsi jak Milik czy Zieliński nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za losy zespołu. Milika staram się usprawiedliwiać, bo swoje zrobiły kontuzje. Generalnie jednak nie spodziewałem się, że Polska wypadnie tak dramatycznie.
Co możesz powiedzieć na temat organizacji mundialu?
Gry polityczne poszły, na szczęście w kąt i kibice cieszyli się futbolem. Gospodarze zorganizowali imprezę perfekcyjnie, nawet angielscy fani nie mogą narzekać, bo zostali przyjęci fenomenalnie.
Kiedy Armenia zagra w takim dużym turnieju?
Uff. My mamy wielkie kłopoty z organizacją piłki nożnej, a nasza najlepsza generacja w kadrze nie zdołała nic ugrać. W lidze ormiańskiej gra 6 zespołów, tak, tak, więc nie ma wielkiego wyboru, kuleje szkolenie, infrastruktura jest w opłakanym stanie. Dla nas nadzieją są rozgrywki Ligi Narodów UEFA, bo bijąc się z Gruzją, Liechtensteinem i Gibraltarem możemy zrobić jakiś wynik i tą drogą powalczyć o awans do najbliższego Euro. Henrikh Mkhitaryan, nasz kapitan z Arsenalu liczy na sukces.
Dlaczego tak mało ormiańskich piłkarzy trafia do polskiej ligi?
To zależy od agencji menedżerskich. Do niedawna Ormianie byli oferowani przede wszystkim na Ukrainie, potem w Kazachastanie, myślę, że przyjdzie czas na Polskę, bo wy jesteście w Europie, macie piękne, nowoczesne stadiony i niesamowite perspektywy. Polska ekstraklasa jest mocniejsza niż ukraińska, a na pewno też lepiej zarządzana i pokazywana w telewizji. Łatwiej się od was wybić. Taki Levon Hajrapetjan, nasz kadrowicz zachwalał sobie pobyt w Widzewie Łódź i Lechii Gdańsk, Aghvan Papikyan też dobrze czuł się w Rakowie Częstochowa. Skoro przez Ukrainę Mkhitaryan wypromował się do Anglii, a Kazarian do Olympiakosu Pireus to ile zawodników zrobiło podobne kroki dzięki waszej lidze?
Jakie znasz nazwy klubów z Polski?
Lech, Legia, Wisła Kraków, Jagiellonia. Kojarzę te, co grały w Europie.
Jak Ci się podobało na Stadionie Narodowym?
Płakałem po zwycięskim golu Polski. Piłka daje tyle emocji i dlatego jest piękna, a Armenia była w Warszawie o krok od sprawienia gigantycznej niespodzianki.
Piłka bywa straszna, ha ha…
Ja tak tego nie nazywam. Trzeba umieć przyjmować porażki, niepowodzenia, bo gdzieś tam czeka nagroda. Mówi to kibic Romy, od lat będącej w cieniu Juventusu, Interu, AC Milan. Ostatnio giallorossi dotarli do półfinału Ligi Mistrzów, a teraz znów zaznaczają swoją obecność na rynku transferowym, bo sprowadzenie młodego Kluiverta i Pastore uważam za poważne transakcje. Wiem, że Zbigniew Boniek grał w Romie i nawet o tym z nim pogadałem w Erywaniu. Fajny gość. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Wajda Foto






