Mario – Lewy 7:2 i…
11 lipca 2018. Robert Lewandowski z rodziną przebywa na wakacjach, a Mario Mandzukic w Moskwie strzela zwycięskiego gola dla swojej reprezentacji w półfinale MŚ z Anglią. 4 lata wcześniej obaj panowie rozminęli się w Bayernie Monachium, gdzie Polak zastąpił o dwa lata starszego Chorwata, który odszedł do Atletico Madryt. Urodzony w Slavonskim Brodzie Mandzukic nie przepada za porównaniami do Lewego i broni się sukcesami.
W reprezentacji Chorwacji Mandzukic zadebiutował w listopadzie 2007 roku. Na Euro 2008 nie pojechał, ale zagrał w ME 2012 i 2016, finałach MŚ 2014, teraz bierze udział w finałach MŚ 2018. Nie ma tylu bramek na koncie co Lewandowski, ale może się pochwalić tytułem najlepszego snajpera czempionatu Starego Kontynentu przed 6 laty (z innymi zawodnikami) i dołożył swoją cegiełkę, ba cegłę do awansu Hrvatskiej do finału tegorocznego mundialu. Rodacy bardzo cenią Super Mario, który często gra jak skrzydłowy, ale taki harujący dla zespołu. W ćwierćfinale MŚ z Rosją to on zaliczył asystę przy bramce Andreja Kramaricia na 1:1, wcześniej zdobył gola na 1:1 z Danią. Jego bilans w tej imprezie – 2 gole + asysta OK, ale nie pokazuje w pełni jak jest ważny dla drużyny narodowej. – On mógłby dla Chorwacji walczyć bez wytchnienia – charakteryzuje podopiecznego Zlatko Dalić. Nie tylko on uważa, że porównania z Lewandowskim nie są na miejscu, z różnych względów. Obaj zawodnicy to zupełnie inne style gry, ale w najważniejszych kwestiach Chorwat wygrywa. ME 2012 – 3 gole, MŚ 2014 – 2 gole, ME 2016 – 0 goli, MŚ 2018 – 2 ole – to Mario. ME 2012 – 1 gol, ME 2016 – 1 gol, MŚ 2018 – 0 goli. Mandzukic na wielkich turniejach: 13 spotkań – 7 trafień, średnia 0,53, Lewandowski na wielkich turniejach: 11 meczów – 2 gole, średnia 0,18. Polskie bulwarówki podniecają się wyjściem Lewego na plażę, a Chorwaci nie mogą się nacieszyć Mario, który szykuje się na finał MŚ. Trudno sobie wyobrazić, żeby o taką stawkę zagrał Polak z Bayernu za 4 lata w Katarze. Mandzukic kiedyś spiął się z Lewandowskim podczas meczów Juventusu z Bawarczykami, nie szczędził mu złośliwości, bo gdzieś tam w sercu zadra pozostała. Jego żegnano bez wielkich honorów, za to Polak przyszedł przy szumie fanfar. Lewy strzela mnóstwo goli dla Bayernu, ale z niemieckim gigantem nie wygrał na arenie międzynarodowej nic, dla porównania Chorwat sięgnął po 3 – Ligę Mistrzów, Superpuchar Europy, Klubowe Mistrzostwo Świata. Szansa na najważniejsze przed nim, bo finał MŚ tuż, tuż. A co my byśmy dali, żeby Polska była wicemistrzem globu… /JKM/ Fot. Wajda Foto





