Chiny czekają na Lewego
- Wcześniej czy później Robert Lewandowski zagra w chińskiej lidze – przekonuje Zhou Xiao, znana chińska dziennikarka, która była akredytowana na finałach MŚ w Rosji. Na tym turnieju obejrzała wiele meczów i podzieliła się z Kieleckim Futbolem spostrzeżeniami na temat światowego futbolu. Sympatyczna żurnalistka uczyła się w renomowanych szkołach w Hiszpanii i USA, a doświadczenie zdobywa na największych imprezach takich jak mundial.
Dlaczego reprezentacja Chin od 2002 roku nie zagrała w finałach Mistrzostw Świata?
Zhou Xiao: Sami się nad tym zastanawiamy. Obecnie futbol w Chinach przechodzi chyba największy boom, ale jeszcze brakuje nam odpowiedniego systemu szkolenia, jak w Japonii czy Korei Południowej. U nas po prostu za późno zaczyna się szkolić dzieci na odpowiednim poziomie. W niektórych krajach najmłodsi pierwsze piłkarskie kroki stawiają w wieku trzech, czterech lat, u nas znacznie później. U nas mieszka bardzo dużo ludzi, ale stosunkowo mało przechodzi właściwy, przynajmniej przyzwoity proces szkolenia do kategorii juniora. To się musi zmienić.
Chińczycy mają problem z przyswojeniem taktyki?
U nas pracuje coraz więcej trenerów z wielu państw świata, tych mocnych piłkarsko, ale muszą sobie radzić z naszymi nawykami. W Korei, Japonii młody piłkarz trenuje 6 dni w tygodniu, u nas zwykle dwukrotnie rzadziej i ciężko zmienić te nawyki. To wina nieodpowiedniej pracy w szkole, co wynika też z mentalności… rodziców. Tak, tak, rodziców, bo wielu nie widzi przyszłości w futbolu i wymusza pewne posunięcia. Nam brakuje jednej wielkiej piłkarskiej gwiazdy, która zmieniłaby myślenie ludzi, no i oczywiście nie ma nas na finałach Mistrzostw Świata. Próbujemy wzorce czerpać z zagranicy i dlatego ściąga się znanych piłkarzy z różnych kontynentów. Dla nich magnesem są ogromne pieniądze.
Co sądzisz o poziomie chińskiej elity?
Z roku na rok jest coraz lepiej, a poziom podnoszą topowi piłkarze i trenerzy z Europy i Ameryki Południowej. To jeszcze wciąż mało, przez to szkolenie młodzieży w Chinach. Wszyscy czekamy na przełom.
Wielkie pieniądze płacone gwiazdom to nie problem?
Wykładają je wielkie koncerny, więc nikt nie narzeka, chińscy piłkarze nawet nie śmieli by. Czy to do końca dobre? Nie sądzę, bo na pierwszym miejscu w takim przypadku stawia się pieniądze, nie dobro piłki nożnej. Szukamy swojej drogi, czasami metodą prób i błędów, ale w końcu ją znajdziemy.
Robert Lewandowski w Chinach? Realne?
Myślę, że za 4-5 lat kapitan reprezentacji Polski trafi do nas. Kasa nie będzie problemem, a dzięki Lewandowskiemu chińskim futbolem zainteresują się poważniej kibice w waszym kraju. Adrian Mierzejewski, który przyszedł do naszej ligi z Australii to nie ta półka i jego transfer nie wywołał poważniejszego oddźwięku. Media raczej żyją powrotem Paulinho z Barcelony.
Dlaczego Lewandowski tak słabo wypadł na mundialu w Rosji?
On się bardzo starał, a przecież brakło mu wsparcia kolegów. W Rosji zawiodły wielkie gwiazdy – Leo Messi, Robert Lewandowski, Mesut Ozil. Najbardziej szkoda mi Messiego, któremu nie potrafił na boisku znaleźć miejsca Jorge Sampaoli, nie oszukujmy się też, po prostu miał zbyt słabych partnerów. Argentyna przysłała do Rosji najsłabszy team od wielu lat. W piłkę w drużynie gra 11 gości, nie jeden, to już nie te czasy gdy sam Maradona wygrywał mundial.
Jak oceniasz turniej w Rosji?
Mecze są bardzo ciekawe, poziom wyrównany. Obserwujemy zmierzch tiki-taki, klęskę niemieckiej piłki, Cristiano Ronaldo nie wyszedł też mundial. Liczy się drużyna, taktyka, szybkie myślenie. Rozmawiał Jaromir Kruk. Fot. Wajda Foto





