E 2: Korona – Legia 1:2
Po przegranych z Zagłębiem Lubin w ekstraklasie i Spartakiem Trnawa w eliminacjach Ligi Mistrzów Legia Warszawa jawiła się jako rywal do ogrania, tym bardziej, że większość z jej zawodników była myślami przy rewanżu ze Słowakami. Do przerwy zanosiło się na to, że podopieczni Gino Lettierego odniosą zwycięstwo, nagle jednak wszystko się odmieniło. Po trafieniu Krzysztofa Mączyńskiego Koronie jakby odjęło prąd.
Na hitowe spotkanie z mistrzem Polski przyszło ponad 10 tysięcy widzów. Niby nieźle, ale w porównaniu z listopadową frekwencją z potyczki z Legią – 15200 słabo. Jest różnica między późną jesienią, a pełnią lata, mimo sezonu urlopowego i wygląda na to, że pewne kwestie ktoś zaniedbał, lub po prostu części fanów Korony nie podoba się polityka działaczy i decyzje trenera. Lettieri uwierzył w system rotacyjny, który wiosną zniweczył wysiłek w Pucharze Polski i lidze. Kielczanie w słabym stylu odpadli z rozgrywek pucharowych z Arką (półfinał), a w play-off w ekstraklasie kompromitowali się na każdym kroku. Można było odnieść wrażenie, że nie zawsze drużyna Lettierego dążyła do odnoszenia zwycięstw, a w końcu do kibiców dotarło info o konfliktach na linii piłkarze – szkoleniowiec. A jak Lettieri kogoś nie lubi to nie ma przeproś. Gdy dziennikarze zobaczyli skład Korony na mecz drugiej kolejki ekstraklasy sezonu 2018/19 zdziwiła ich obecność w wyjściowej 11 Olivera Petraka. Na ławce siadł Mateusz Możdżeń, który co prawda w Zabrzu nie zachwycił (na początku starcia z Górnikiem miał poważne kłopoty z przyjmowaniem piłki), ale jest piłkarzem znacznie lepszym od Chorwata. Do przerwy na boisku rządził chaos, obie strony notowały sporo niecelnych podań, choć wcale gra nie była tak agresywna. Po fajnym podaniu Zlatko Janjica bramkę mógł strzelić Maciej Górski, potem Matthiasa Hamrola przetestował Carlitos, któremu ciężko walczyło się przeciw rosłym obrońcom Korony. Kielczanie parę fajnie zapowiadających się akcji zepsuli już w końcowej fazie, zwykle paskudnym dośrodkowaniem, ale w końcu Arkadiusz Malarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Ze strzału Łukasza Kosakiewicza (gdyby miał lepszą technikę dałby sobie radę w lepszej lidze niż polska) wyszło podanie do Ivana Jukicia, który opanował futbolówką lewą nogą, obrócił się i uderzył prawą. Trafienie młodzieżowego reprezentanta Bośni i Hercegowiny z najlepszych miejsc na murawie wygodnie oglądali Mateusz Żyro i Krzysztof Mączyński z Legii, a Jukić pewnie mógłby jeszcze bez przeszkód zrobić dwa obroty, szpagat, może jeszcze stanąć na głowie. Defensywa nie jest najmocniejszą formacją legionistów (jeśli jest jakaś mocna teraz), kielczanie jednak nie potrafili tego wykorzystać. W przerwie coś się stało z Koroną, w drugiej odsłonie oddała środek pola Legii, a przy obu bramkach przyjezdnych nie zrobiła nawet 1/3 tego co było można. Krzysztof Mączyński huknął w okienko i pewnie dziwił się, że go nikt nie atakuje. Czyżby komuś zrobiło się szkoda Krzysia, który nie pojechał na finały MŚ 2018 do Rosji? Przy drugim golu Adam Hlousek też mógł sobie elegancko wybrać miejsce do dośrodkowania, nikt mu nie robił przeszkód, a nabiegający Jose Kante, który rozruszał Legię strzałem głową przypieczętował zwycięstwo ekipy Deana Klafuricia. Na konferencji Gino Lettieri chwalił podopiecznych, widział praktycznie same pozytywy, szkoda tylko, że zabrakło mu najważniejszego, czyli wyniku. Kibice z Kielc mieli prawo zawiedzeni opuszczać stadion, bo żółto-czerwoni zmarnowali wielką szansę na ogranie beznadziejnej Legii. Skoro tak beznadziejnie prezentuje się mistrz, to jak fatalna jest ekstraklasa? Dobrze, że ktoś ją pięknie opakowuje i fajnie o niej opowiada… A jeszcze lepiej, że tyle osób łyka takie kity. /JKM/ Fot. Radek Piasecki
Ekstraklasa – 2 kolejka
28.07.2018, sobota
Korona Kielce – Legia Warszawa 1:2 (1:0)
1:0 Ivan Jukić 32 prawą nogą (asysta Kosakiewicz)
1:1 Krzysztof Mączyński 57 prawą nogą zza PK (asysta Carlitos)
1:2 Jose Kante 66 głową (asysta Hlousek)
Korona: Hamrol – Rymaniak, Kovacević (75 Malarczyk), Diaw (70 Arweładze), Kosakiewicz – Gardawski, Żubrowski, Petrak (63 Brown), Janjić, Jukić – Górski.
Legia: Malarz – Wieteska, Mat. Żyro, Pazdan (69 Astiz), Hlousek – Antolić, Mączyński – Michalak (46 Kante), Nagy, Hamalainen (89 Szymański) – Carlitos.
Żółte kartki: Petrak, Rymaniak, Kosakiewicz, Kovacević (Korona) Żyro, Mączyński (Legia)
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)
Widzów: 10806













