Więcek: Nazwiska nie grają
- Grałem przeciw Bońkowi, Szołtysikowi, Gorgoniowi, Pałaszowi i nigdy nie bałem się znanych nazwisk. Po prostu na boisku trzeba zawsze zasuwać – mówi Andrzej Wiącek, trener Spartakusa Daleszyce i zaprasza w niedzielę na 17 na mecz jego drużyny z Motorem Lublin w ramach trzeciej ligi piłkarskiej (czwarty poziom rozgrywek w Polsce). Po trzech meczach Spartakus ma w swoim dorobku 3 punkty, wygrał jeden mecz, dwa przegrał.
Jest pan zadowolony z dotychczasowych wyników Spartakusa?
Andrzej Więcek: Pewnie, że mogło być lepiej, ale cieszę się z tych trzech punktów. W Kraśniku zaprezentowaliśmy się katastrofalnie, choć ponoć lepiej raz przegrać 0:5, niż 5 raz po 0:1.
Daleszyce to mały ośrodek, infrastruktura jest kiepska, czy więc rację bytu ma trzecia liga?
O tym gdzie kto gra decyduje postawa zawodników na boisku. Spartakus sam sobie wywalczył trzecią ligę, wyróżniał się na tle czwartej i stała się ona nieco za słaba dla zespołu z Daleszyc. Skorzystaliśmy z szansy i staramy się utrzymać stan posiadania. To, że infrastruktura jest taka, a nie inna nie ma wpływu na grę Spartakusa. Ci, co chcą się poświęcać dla tego klubu to czynią na zielonej murawie.
Trudno zachęcić piłkarzy do gry w Spartakusie?
Na pewno nie zachęcamy ich pieniędzmi, bo u nas nie da się zarobić dużo. Spartakus daje możliwość gry w trzeciej lidze, dla ambitnych ludzi, chcących się pokazać, wypłynąć na głębsze wody to wystarczający magnes. Cieszy mnie ambicja moich podopiecznych. Spartakus ma budżet 10 razy mniejszy niż Stal Rzeszów, a występuje na tym samym szczeblu. Pieniądze nie grają, choć na pewno pomagają, ale my mamy swoją filozofię.
Chcecie promować młodzież?
Czasami przypomnę zawodnikom, że grają dla siebie, ale oni i tak to wiedzą. Piłka nawet w trzeciej lidze jest komercyjna i fajnie byłoby sprzedać kogoś za większe pieniądze. Jesteśmy cierpliwie, robimy swoje i wierzymy, że piłkarze z Daleszyc przebiją się w futbolu do wyższych lig. Trzeba pamiętać, że nasi gracze łączą uganianie się za futbolówką z pracą, a mimo tego nie tracą chęci. W takich warunkach cały czas w Daleszycach jest trzecia liga.
Dla zawodników Spartakusa dużym przeżyciem będzie mecz z Motorem, który ma w składzie Tomasza Brzyskiego i Grzegorza Bonina?
Na razie z nimi lubelski zespół furory nie robi, a moi zawodnicy nie będą się zastanawiać kto jest ich rywalem, nazwiska nie grają. Wyjdziemy na boisko, by zasuwać, walczyć o wygraną i zrehabilitować się za 0:5 w Kraśniku ze Stalą. A kibiców zapraszam w niedzielę na 17 do Daleszyc. /JKM/



