Łagów wyjdzie z opresji
- ŁKS Łagów wyjdzie z opresji – mówi Dawid Kołodziej II (nie mylić z Dawidem Kołodziejem I, legendą turniejowych drużyn WSH, URB Plus), zawodnik zespołu prowadzonego przez Pawła Jaworka, który zaliczył poważny falstart na boiskach czwartej ligi świętokrzyskiej. Dopiero w szóstej kolejce team uważany za jednego z faworytów rozgrywek odniósł pierwsze zwycięstwo, z Klimontowianką 3:1. Wszyscy w klubie, wierzą, że to przełom.
Dlaczego zaliczyliście tak fatalny start sezonu?
Dawid Kołodziej II: Ciężko powiedzieć. Wydaje mi się, że w tych nieudanych meczach na boisku nie tworzyliśmy monolitu, nie walczyliśmy tak jak powinniśmy. W drużynie doszło do poważnych zmian personalnych i okazało się, że być może potrzeba nam więcej czasu na jak to się mówi odpalenie.
Czułeś frustrację?
Chyba każdy czuł. Tak jest w piłce, tak jest w życiu, że jak nie idzie to nie idzie. Atmosfera wcale nie była zła, nie było żadnych niesnasek, ale porażki pogłębiały przygnębienie. W końcu jednak wygraliśmy.
Dymisja Pawła Jaworka was zaskoczyła?
Nie. On sam mówił, że jak znowu przegramy bierze pod uwagę rezygnację. Prezes też sygnalizował, że możemy się rozstać z trenerem. W końcu po porażce z Nidą Paweł Jaworek zrezygnował, ale ostatecznie został i to chyba była dobra wiadomość dla zawodników. My bardzo dużo zawdzięczamy temu szkoleniowcowi i możemy jeszcze z nim coś fajnego ugrać.
Zaszkodziło wam, że przed sezonem stawiano Łagów w roli faworyta czwartej ligi?
Pompowano przysłowiowy balonik, a my sami zakładaliśmy sobie ile punktów ugramy w trzech pierwszych kolejkach. Większość stawiała, że 9, a jak ktoś mówił, że 6 był uznawany za pesymistę. Zderzyliśmy się ze ścianą, po raz n-ty okazało się, że w piłce zwykle wyniki nie przychodzą łatwo.
Trenowaliście przed sezonem na różnych boiskach, w różnych miejscach. To też był problem?
Jak się okazało tak. Raz trenujesz tu, raz tam, ale… Nie ma co szukać tanich usprawiedliwień. Od początku tego sezonu brakowało nam na zielonej murawie pomysłu na grę, fizycznie też nie wyglądaliśmy tak jak powinniśmy. Tłumaczę sobie, że może ten czas był nam potrzebny, a jak się wpada w dołek ciężko z niego wyjść. ŁKS Łagów to klub z ambicjami, z działaczami, którzy chcą coś osiągnąć, z porządnym trenerem, ale pewne okoliczności nam nie sprzyjały. Cały czas się czujemy jakbyśmy grali w gościach, bo przecież jako gospodarz korzystamy z różnych obiektów, których nie zdołaliśmy poznać. To już kwestia czasu, gdy będzie dysponować murawą na poziomie, jeszcze chwilka.
Czuliście, że prezes Marek Brudek jest wściekły?
O dziwo, ostatnio zrobił się bardzo stonowany, trzyma emocje na wodzy. My się uczyliśmy czwartej ligi, on też i wszyscy wciąż się uczymy. Nerwy, krzyki działaczy, trenerów raczej rzadko pomagają piłkarzom. Paweł Jaworek też jest spokojny, widać, że w nas wierzy, my w niego też. A prezesowi Brudkowi pokażemy, że potrafimy prezentować dobry i atrakcyjny futbol.
Jakie cele sobie stawiasz w tym sezonie?
Potrzebuje… goli, bo w tej lidze mało kto zwraca uwagę na asysty. Chcę się rozwijać, stawać lepszym graczem. Mam za sobą testy i treningi w Avii Świdnik, Wiśle Sandomierz i w Niemczech, w klubie z piątej ligi i wiem co muszę robić by czynić progres. Piłka mnie cieszy, a to jest też ważne. Nie wyobrażam sobie, bym nie czerpał radości z futbolu, dlatego też jestem złakniony wygranych w czwartej lidze.
Jak byłeś w Niemczech dostrzegłeś różnicę w funkcjonowaniu klubów z niższych lig, w porównaniu do nas?
Infrastruktura, warunki do trenowania – wszystko i to zdecydowanie na korzyść Niemiec. Tam ludzie grają i pracują i nikt nie marudzi. W Łagowie jednak cały czas wszystko idzie do przodu i jestem spokojny o przyszłość tego klubu. Rozmawiał Jaromir Kruk

Czy wiecie, że…
Idolem Dawida Kołodzieja II jest Andrea Pirlo, mistrz świata 2006 i wicemistrz Europy 2012 z reprezentacją Włoch. Na zdjęciu poniżej. Fot. Wajda Foto



