E8: Pogoń – Korona 1:1
Korona nigdy nie wygrała w Szczecinie z Pogonią i z nadziejami na przełamanie pojechała tym razem. Portowcy zamykali tabelę i to kielczanie uchodzili za faworyta konfrontacji. Być może przez to poczuli się zbyt pewnie i szybko ponieśli karę. Już w 3 minucie prowadzenie gospodarzom dał Radosław Majewski, był reprezentant Polski i uczestnik Turnieju Grudniowego. Maja jak dziecko ograł Adnana Kovacevicia i obudził Koronę.
Po zmianie stron spotkanie przebiegało pod dyktando gości, którzy opanowali środek pola. Duża w tym zasługa dobrze dysponowanego Kuby Żubrowskiego, który asystował przy trafieniu Djibrila Diawa. Pomocnik żółto-czerwonych zagrywał z rzutu rożnego, a Senegalczyk, który odważnie puka do reprezentacji swojego kraju wyskoczył najwyżej i pokonał głową Łukasza Załuskę. Gdyby nie były golkiper Korony, dziś strzegący bramki Portowców Korona przywiozłaby z Szczecina 3 punkty. – Pierwsza połowa była najgorsza w wykonaniu prowadzonej przeze mnie Korony – przyznał potem Gino Lettieri. Trener kielczan sam musi zadać sobie pytanie dlaczego jego zespół tak różnie prezentuje się w dwóch połowach. Z poczuciem niedosytu koroniarze opuszczali Szczecin, ale postawa z drugiej części napawa optymizmem.
Ekstraklasa – 8 kolejka
16.09.2018, niedziela
Pogoń Szczecin – Korona Kielce 1:1 (1:0)
1:0 Radosław Majewski 3 lewą nogą (asysta Dwali)
1:1 Djibril Diaw 65 głową (asysta Żubrowski)
Pogoń: Załuska – Stec, Walukiewicz, Dwali, Nunes – Podstawski, Drygas (77 Kozulj) - Guarrotxena (83 Rudol), Majewski, Matynia (46 Błanik) – Benedyczak.
Korona: Hamrol – Rymaniak, Kovacević (46 Malarczyk), Diaw, Kallaste – Gardawski, Żubrowski, Petrak, Możdżeń (63 Cebula) – Górski (46 Arweładze), Soriano.
Żółte kartki: Malarczyk, Żubrowski (Korona).
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 6361.


