Portugalska szkoła
Nowy projekt, nowa taktyka, próby, testy – tak próbowali się usprawiedliwiać po przegranej z Portugalią reprezentanci Polski. Biało-czerwoni na dobrą sprawę powinni polec znacznie wyżej niż 2:3, bo rywal przewyższał ich pod każdym względem. Zaczęło się golem Krzysztofa Piątka, skończyło trafieniem rezerwowego Jakuba Błaszczykowskiego, ale to tylko zaciemniło obraz drużyny Jerzego Brzęczka pełen rys.
Stoperzy bez formy
Bardzo słabo w Chorzowie wypadli nasi środkowi obrońcy. Kamil Glik i Jan Bednarek w swoich klubach radzą sobie kiepsko, zawodnik AS Monaco zawalił już w tym sezonie kilka goli, Bednarek rzadko dostaje szanse w Southampton. Obaj byli bardzo wolni, popełniali błędy w kryciu, mieli nawet problemy z opanowaniem piłki. Mamy nadzieję, że to tylko chwilowy dołek, bo nie słychać nic o kłopotach bogactwa na tej pozycji w Polsce.
Kurzawa nie broni
Rafał Kurzawa po przeskoku z Górnika Zabrze do Amiens dopiero uczy się poważnej piłki. Z Portugalią piłkarz, który nie cierpi rozmawiać z mediami non stop spóźniał się w defensywie, źle się ustawiał i miał udział przy dwóch straconych golach. Jego współpraca z Arturem Jędrzejczykiem była dobra, ale dla Portugalczyków, którym po lewej stronie grało się z przyjemnością. Kurzawa świetnie dogrywa ze stojącej piłki, umie znakomicie podać, ale bez zaangażowania w defensywę i biegania daleko nie zajedzie i w klubie, i w drużynie narodowej.
Środek bez życia
Piotr Zieliński zaczął mecz nieźle, ale zgasł i nie kierował grą biało-czerwonych. Jeden z naszych nielicznych kreatywnych zawodników naprzeciw siebie miał kapitalnie wyszkolonych technicznie futbolistów: Pizziego (Benfica), Williama Carvalho (Sporting Lizbona), Bernardo Silvę (Manchester City), Rafa Silvę (Benfica), którzy imponowali też ruchliwością, ciągle zmieniali się pozycjami. To nie byli wygodni rywale także dla Grzegorza Krychowiaka, odbudowującego się w Lokomotiv Moskwa, który wolał nie podejmować ryzyka.
Na dwójkę czy nie?
Jerzy Brzęczek zdecydował się na dwójkę atakujących. Krzysztof Piątek gola strzelił, po stałym fragmencie, więc zadanie wykonał, Robert Lewandowski bardziej wykazał się w walce, niż graniu, ale swoją drogą nie dostawał zbyt wielu podań od kumpli. Trudno jednak wyrokować, czy lepiej pasuje do nas duet w ataku, czy sam Lewy, bo napastnikom przydałyby się mocne skrzydła i kreatywny środek. Trudno w dzisiejszej piłce nożnej wygrywać mecze bez biegania, a nawet tego brakowało teamowi Brzęczka z Portugalią.
Pozytywy
Dobre zmiany dali Kamil Grosicki i Jakub Błaszczykowski zamykając usta krytykom. Pytanie tylko, czy równie korzystnie wypadliby grając od pierwszej minuty zostanie bez odpowiedzi, ale na razie lepszych skrzydłowych od doświadczonego duetu nie posiadamy. Niezła zmiana Tomasza Kędziory oznacza, że jest w kim wybierać na prawej obronie. Szkoda, że tak jest tylko nie niektórych pozycjach, bo w pewnych miejscach Polska ma duże braki. Co z tego, że jest silny atak skoro nie potrafimy tego wykorzystać. Za kadencji Brzęczka biało-czerwoni nie odnieśli żadnego zwycięstwa, ale grali z mocnymi rywalami. Teraz musimy pokonać Włochów by zapewnić sobie pozostanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów, bo to przyniesie same korzyści dla polskiej piłki. Bo tylko mecze z najlepszymi, takimi jak Portugalia mogą pomóc naszym graczom w podniesieniu swojego poziomu. /JKM/ Fot. Wajda Foto







