Jak tutaj miło sialalala…
Grudniowy przetrwał parę lat bez Robka Majchrzyka, ale jego powrót wyszedł turniejowi na dobre, dodał kolorytu, a za słynnym artystą stoi osoba świętej pamięci Piotra Dębińskiego. Pamięć – słowo klucz, niestety dla niektórych osób zupełnie puste słowo. Nie dla Roberta, bo z kolegami odtworzył Racing Bocianek, słynny team Poziomki, wygrał grupę poświęconą właśnie Piotrkowi i dotarł aż do 1/8 finału. Oddajmy więc głos Robertowi M.
Piórem Majchrzyka
Jak tutaj miło sialalala, jak tu spokój sialala! Nic podobnego! Miło na pewno, ale nie jest spokojnie, a już zdecydowanie dla tych drużyn, które stanęły do boju o zwycięstwo jubileuszowego, 25 Turnieju Grudniowego, w fazie pucharowej. Tak się stało, o zgrozo, że i ja znalazłem się w tym zaszczytnym gronie. Po tylu latach, po tylu perturbacjach spożywczych i kulinarnych, znowu jestem w najlepszej „szesnastce” Turnieju Grudniowego 2018…
Cieszę się i nikt mi tej radości nie odbierze! Ktoś powie: „I z czego się cieszysz idioto?!”, a ja się cieszę powiem Wam! I nie mam z tym problemu, bo zrobiliśmy z chłopakami coś ponad stan!!! W życiu nie przypuszczałbym, że znajdę się tu gdzie byłem i szczerze? Parę kilo mniej i pojechalibyśmy kolegów z Bielin w 1/8 finału, a potem? Kto to wie... Nie udało się, trudno! Wiem, że dla Piotrka Dębińskiego też to miało małe znaczenie… Tzn. dla żyjącego Piotrka, bo jeśli „Poziomka” gdzieś sobie na nas patrzył, to na pewno był dumny, że Jego Racing Bocianek, znów zawitał w finałach Grudniowego. Jakże miło było wrócić na tę salę i poczuć klimat „trójek”! Stać na balkonie i czekać na kolejny mecz! Jak miło było czuć dreszczyk emocji, kiedy odbywało się losowanie finałów!!! Wreszcie jakże miło było przejść przez korytarz, do ostatniej szatni „ping-pongowej” i spotkać się z kumplami z dawnych lat i przyklepać z Nimi „piątkę”. Trochę mniej miło było, kiedy znajome twarze witały mnie słowami: „Robciu! Co Ty z sobą zrobiłeś!?” albo „Robciu, ale się bambocha dochowałeś”. No cóż! Zapuściłem się i nie jestem już tym Robciem sprzed kilku lat. Sprytnym, zwinnym, dobrym technicznie, który mógłby wygrać ten turniej, ale i tak miło, że stanąłem na podium z najlepszą „szesnastką” jubileuszowego Grudniowego, jedynego takiego turnieju w Polsce. Wielu w to nie wierzyło! Ja sam w to nie wierzyłem! Tak jak w to, że na zawodach pamięci Piotra Dębińskiego zabraknie Jego kolegów! A zabrakło!!! Gdzie były drużyny SIÓDEMKI? PC-TECH-u? UNIMAKSU? Już zapomnieli o Piotrze? Chyba tak! Starostwo Powiatowe i PZPN nie przeszły obok tematu obojętnie, wsparły Grupę Piotrka i za to serdecznie dziękuję! Nie chce mi się nad tym tematem dłużej rozwodzić, bo szkoda czasu, w tak zaszczytnej chwili, jak jubileusz GRUDNIOWEGO, ale brak obecności znajomych z pracy to już totalna wpadka!!! Pisać elaboraty na facebooku, kondolencje, współczucia i wypisywać wypracowania w wirtualnej rzeczywistości każdy potrafi, a teraz co?! Niewytłumaczalna absencja! Gdzie była drużyna z pracy Piotrka? Słyszałem, że były wielkie plany sponsora tej grupy, nagrody, dofinansowanie i pieniądze… To wszystko nie potrzebne! Wystarczyłaby obecność!!! Wybaczcie kontaminację, ale TRZEBA BYŁO BYĆ po prostu!!! Nie lubię postępowania w stylu krów, które dużo ryczą, a mleka mało dają! Szybko zapomina się o Piotrku!!! Dla mnie brak udziału w turnieju Jego imienia, to infamia!!! Dlatego zwracam się to do wszystkich! Pamiętajcie!!! W pracy szybko znajdą za Was zastępstwo, a w rodzinie nigdy!!! Spędzajcie czas z najbliższymi, bo Oni umieją się odwdzięczyć i robią to bezinteresownie. 25 Turniej Grudniowy podsumowuję na „plus”, choć poziom odbiega od tego, w którym występowały ekipy Sępów, Rekinów, Fantazjusza z „Goethe”, 4Sports.pl z „Żyłką”, czy Niburskiego z mega kreatywnym „Małym”, albo TOMI z „Żubrem”. Jak ktoś kojarzy te ksywki, to znaczy, że grał w prawdziwym Grudniowym. Dziś musimy się przyzwyczaić nie tylko do Kevina w Polsacie na święta, ale i do wygranych Bangu w Grudniowym. Niezwykle rozsądna drużyna z mapą boiska, bo pomimo, że większość ekip przejęła taktykę „Sępów”, czyli „siadanie”, piłka nożna to nadal dyscyplina, w której się myśli, a to myślenie pokazuje właśnie Bang. A a propos „siadania”, to w wykonaniu „Sępów” była to ekstrawagancja, a nie wściekłe atakowanie przeciwnika. Po prostu „siadać” też trzeba umieć i robić to z gracją! Chłopaki z Bangu myślą o ataku, dlatego mają „Armatkę” i „Pawkę” Markowicza, myślą o taktyce, dlatego mają „Arnolda” i myślą też o obronie, dlatego mają niezawodnego „Juga” i długo nam przyjdzie czekać na nowego mistrza Grudniowego . Mają też osobistego bodyguard’a Sahę (bez kija nie podchodź!!!). Drużynę Szymkiewicza pokona ten, kto pozna tajemnicę Grudniowego… Ja ją znam, tyle, że brak mi sił na takich gladiatorów jak Bang!
PODZIĘKOWANIA!!!
Krzysztof Sobieraj – dzięki, że znalazłeś czas i byłeś!!!
Grzegorz Jaworski – jak zwykle dzięki za inteligencję boiskową
Piotr Borycki – dzięki, że ukłułeś kilka razy…
Dominik Staniec – dzięki za niewyczerpane siły i kondycję!!! Zazdroszczę!!!
Arkadiusz Rechowicz – dzięki za obecność i płyny „izotoniczne” na finale ;)
Kamil Ołtuszyk – zrobiłeś robotę PROFESORZE!!!
Dzięki, że byliście, dzięki, że strzelaliście, dzięki, że wygraliśmy i dzięki, że PAMIĘTAMY O PIOTRKU, chłopaku z Bocianka, który kochał Grudniowy…
Panczo! Dzięki za stroje!!!
Dziękuję za kibicowanie Kubie Felisowi, Adasiowi Jończykowi i Łukaszowi Wendzie (dzięki za imprezę i spotkanie Panowie!!! Było super!!!). Łukasz! Może kiedyś zagramy razem co?!
Przede wszystkim dziękuję Jarkowi Krukowi! Bez Niego nie byłoby tego turnieju, jego historii i wszystkich wspomnień. Mówcie na Niego co chcecie, ale to dzięki Jarkowi gramy, spotykamy się i rywalizujemy. To dzięki Niemu, choć na te kilka chwil dzieci nie piją, nie palą, nie ćpają i mają zajęcie… Żyj jak najdłużej Jarku, bo im bardziej będziesz żył, tym bardziej będzie żył Grudniowy, a my razem z nim…
Robert Majchrzyk


