Złoty kurs Samurajów
Shinji Okazaki, Keisuke Honda, Shinji Kagawa, Makoto Hasebe, Ejidi Kawashima – tych piłkarzy łączy nieobecność w reprezentacji Japonii w tegorocznym Pucharze Azji. To nie wszyscy z wielkich nieobecnych, jedni zrezygnowali, innych wyeliminowały kontuzje, z grupy piłkarzy zrezygnował sam selekcjoner. Hayime Moriyasu ma swoją wizję i liczy, że ona pozwoli powrócić na tron w Azji. Po wygranej 3:0 z Iranem w półfinale wierzą w to kibice Samurajów.
W ostatnich latach kadra Japonii przeżywała wiele wstrząsów, ale przed mundialem w Rosji bajzel po Vahidzie Halihodziciu uporządkował Akira Nishino. W finałach MŚ 2018 Japonia dotarła do 1/8 finału gdzie postawiła się Belgii (2:3), a jako asystent pracował właśnie Moriyasu, też były reprezentant. To on zastąpił na stanowisku selekcjonera Nishino i od 11 września 2018 pod jego batutą Japonia nie przegrała nawet jednego spotkania. Kostaryka 3:0, Panama 3:0, Urugwaj 4:3, Wenezuela 1:1, Kirgistan 4:0 i już na Pucharze Azji 2019: Turkmenistan 3:2, Oman 1:0, Uzbekistan 2:1, Arabia Saudyjska 1:0, Wietnam 1:0, Iran 3:0 – rezultaty są imponujące, a ostatni występ był popisem Samurajów. Z mocnymi Persami gole strzelali Yuya Osako z Werderu Brema – 2 i Genki Haraguchi z Hannover 96 – jedną. W wyjściowym składzie wyszło 10 zawodników z europejskich klubów i tylko bramkarz Shuichi Gonda z Sagan Tosu, choć w swoim CV mający też austriackie SV Horn. Obecna Japonia stawia na futbol zrównoważony, poukładany taktycznie, nie brakuje jej doświadczenia i indywidualności, więc nikt nie wyobraża sobie porażki z Katarem w finale Pucharu Azji w piątek. W latach 1992, 2000, 2004, 2011 Samuraje sięgali po złoto, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich celują w piąty tytuł. Na zdjęciu (Wajda Foto) Gaku Shibasaki z Getafe.



