Łagów powinien być mocny
Ireneusz Pietrzykowski ma sprawić, że ŁKS Probudex Łagów będzie osiągał znacznie lepsze wyniki wiosną w czwartej lidze. Na tego trenera zdecydowanie postawił Marek Brudek, działacz klubu z Łagowa, który nie ukrywa, że ma ogromne wymagania.
Można mówić, że ŁKS Probudex Łagów przyświecają jakieś cele?
Ireneusz Pietrzykowski, nowy trener ŁKS Probudex Łagów: Patrząc na naszą sytuację w tabeli – 15 punktów, czwarte miejsce od końca to cel może być tylko jeden – utrzymanie. Chcielibyśmy jednak dokonać tego z przytupem, z bardzo dobrym dorobkiem wiosną, z konkretną zdobyczą punktową, tak żeby oceniono nas jako liczącą się siłę w województwie świętokrzyskim. Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne to pan Marek Brudek i firma Probudex zapewniła nam świetne warunki, nie mamy prawa narzekać na nic. Współpraca z Markiem Brudkiem i sponsorem, który też przecież angażował się w Turniej Grudniowy i na trójki sprowadził choćby Dariusza Dziekanowskiego układa się znakomicie. Wiem, że dużo się od mojego zespołu wymaga i to doskonale rozumiem.
Ilu zawodników, którzy grali w ŁKS jesienią ma szanse na grę w pierwszym składzie teraz już u Ciebie?
Jesteśmy w trakcie przygotowań, rozgrywamy sparingi. Takiej liczby nie można podać, lecz przyszło ośmiu nowych ludzi i sprawiło, że rywalizacja stoi na wysokim poziomie. Skład powinien być mocny.
Nie ściągałeś tych zawodników tylko po to by mieć szerszą kadrę?
To zrozumiałe, że chciałem podnieść jakość zespołu. To nie jest tak, że jak ktoś był wcześniej w Łagowie to zostanie skreślony, ale nowi zawodnicy mają uznaną markę w województwie świętokrzyskim i mają szansę na granie. Kto do grania? Każdy, kto ze mną pracował wie, że nie ma u mnie świętych krów, ten co zasługuje będzie po prostu wychodził na boisko.
Adwersarze zarzucają ci, że preferujesz system kopnij biegnij z pominięciem drugiej linii. Nowe nazwiska w Łagowie jakoś do tego nie pasują…
Ciekalski, Mika, Łukasz Gajda, Rafał Czarnecki, Mianowany, Bartek Michalski, Jaśkiewicz, Jan Kowalski, Marcin Kołodziejczyk to zawodnicy, którzy byli podopiecznymi. Jeżeli piłki latały im nad głowami to dlaczego cieszą się uznaną marką? Nie mam wpływu na to co kto myśli i mówi, pisze na mój temat. Na pewno jednak moje drużyny preferują futbol intensywny, nie interesuje mnie gra w poprzek, do tyłu, po to by utrzymać się przy piłce. Na posiadanie futbolówki mogą sobie pozwolić najlepsze zespoły świata, polski czwartoligowiec operuje w zupełnie innych realiach. Moja idea – gra do przodu różnymi środkami.
Dobrze ci znany Marcin Kołodziejczyk, jeden z twoich pupili ma gwarancję na pierwszy skład ŁKS Probudex Łagów?
Gwarancji nie ma nikt, ale nie wyobrażam sobie, żeby Marcin nie był ważnym elementem tego zespołu, tak na boisku, jak i w szatni. Mieliśmy kilka lat przerwy, więc cieszę się, że znów gramy razem. Wspomnienia z poprzednich klubów są super, myślę, że Łagowowi Mały też dużo da.
Sztuczna murawa w Łagowie to nie problem?
Przede wszystkim prewencja, robimy na zajęciach dużo stabilizacji, ćwiczeń, które pomagają jak najlepiej przygotować się do sztucznej nawierzchni. Czy to sztuczna, czy naturalna ryzyko kontuzji istnieje. Nowy plac w Łagowie jest naprawdę wysokiej jakości i jestem dobrej myśli, oby obyło się bez urazów. Z drugiej strony pamiętajmy, że wiele boisk w naszym regionie wymaga poprawy, a takie sztuczne jak w Łagowie oferuje więcej jakości piłkarskiej.
W Skarżysku zrobiłeś wyniki ponad stan, w Busku też nie było źle, choć zabrakło kropki nad i. W Łagowie może być jeszcze lepiej?
Granat Skarżysko to najlepszy czas w mojej przygodzie trenerskiej. W Busku pewien niedosyt został, ale czegoś nam zabrakło. W sezonie, w którym awansowała Wisła Sandomierz byliśmy najlepsi piłkarsko, ale nie zdobyliśmy najwięcej punktów. W Łagowie nie ma sensu patrzyć zbyt daleko. Teraz kluczem jest utrzymanie i dobra gra. Przejmowałem zespoły, które były nisko w tabeli, ale zawsze był wyraźny progres pod względem gry i rezultatów, w ŁKS Probudex Łagów mam taki sam cel.
Nie zostawiłeś spalonej ziemi w Busku?
Nie bardzo czuje zarzuty o spalonej ziemi. Na pewne kwestie nie mam wpływu. W Granacie wtedy wycofał się sponsor, klub stracił finansowanie i podjęto decyzję, że klub będzie grał w okręgówce. W Busku został solidny skład, więc jeśli ktoś rzuca hasło spalona ziemia to mogę mu pogratulować. Pod moją batutą drużyny wygrywały i szły do przodu, a pamiętajmy, że mówimy o regionie, gdzie nie można planować co będzie za 5 lat, a piłka jest uwarunkowana od różnych czynników. U nas jak ktoś myśli rok do przodu to znaczy, że jest bardzo dobrze. Dziś niewiadomo, co będzie za 12 miesięcy. Masz możliwości – próbujesz, nie masz – nie próbujesz. Pojawia się problem w Alicie to czy to wina trenera Krawca? Co on mógł zrobić więcej? Czy trener Czaja jest odpowiedzialny za to, że brakuje pieniędzy w Pogoni Staszów? Tak funkcjonuje piłka i świat, jeżeli masz pieniądze możesz zbudować lepszy zespół, pieniądze nie gwarantują sukcesu, ale bez nich też go się nie osiągnie na dłuższą metę. Po jednorazowym wyskoku z reguły szybko wraca się na swoje miejsce. Pamiętajmy też, że trenera kreują zawodnicy, choć czasami szkoleniowiec jest wartością dodaną co pokazuje przykład Ricardo Sa Pinto w Legii. Nie ma jednak opcji by szkoleniowiec zrobił genialny wynik słabymi piłkarzami.
Ten Pietrzykowski nie taki straszny, skoro chcą u niego grać?
Nie sądzę, żebym był straszny. Negatywne opinie o mnie, głównie w internecie głoszą ludzie, którzy ze mną nie pracowali. Może by chcieli, nie wiem, ale sam nie dostrzegam problemu. Wymagam by zawodnicy trenowali, dawali z siebie maksa, jak komuś to nie pasuje nie pracuje ze mną. Jak ktoś chce przyjechać na trening raz, czy dwa razy w tygodniu, bawić się tak w piłkę to ze mną to nie przejdzie. U mnie trzeba ciężko pracować.
Korona II wygra czwartą ligę świętokrzyską?
Tak, sto procent. Rozmawiał Jaromir Kruk



