Arczewski: Orlicz walczy o awans
Drugie miejsce w tabeli klasy okręgowej po rundzie jesiennej samo w zasadzie określa cel Orlicza Suchiedniów na drugą część sezonu. Trener Mariusz Arczewski nie zamierza ściemniać.
Jakbyś powiedział teraz, że Orlicza nie interesuje awans to można by ciebie uznać za wariata?
Mariusz Arczewski: Walczymy o awans, to jest nasz cel sportowy. Przez ostatnie pół roku w Orliczu wiele się zmieniło, oczywiście na korzyść. Klub przechodzi proces oddłużania, europejska szatnia sprzed kilku lat było bardzo kosztowna. Liczymy, że rok 2019 zakończymy w tej kwestii na zero. W kwestiach sportowych sprawy idą w dobrym kierunku.
To znaczy?
Moi podopieczni zasuwają na treningach aż miło. Widzę w nich spore rezerwy, a wiosną po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym Orlicz powinien wyglądać jeszcze lepiej. Uważam, że jako drużyna znacząco podnieśliśmy poziom sportowy, a pierwszą weryfikacją dla nas będzie potyczka z GKS Rudki, zespołem, który uzbierał tyle samo punktów co my.
Twoi zawodnicy chcą się rozwijać sportowo czy tylko brać pieniądze?
Jestem zbudowany ich postawą i uważam, że plony zbierzemy wiosną. Nikt nie marudzi, a ich entuzjazm udziela się wszystkim w klubie.
Jak przekonałeś do harówki Mateusza Kokoszę?
Nie musiałem go do niczego namawiać, to tytan pracy, który piłkarsko zasługuje na znacznie wyższy pułap niż klasa okręgowa. Uważam, że takich chłopaków w Orliczu jest więcej, a sam Suchedniów to ośrodek, który stać na większy futbol. Ale spokojnie, krok po kroku budujemy coś nowego.
Michał Stawiak na pewny plac w Orliczu?
Nikt nie ma pewnego. Michał dobrze wygląda, jest bardzo pracowity i tak samo jak inni musi mnie przekonać by grać.
Młodzi wiosną odpalą?
Świtowski, Kita, Tamulec czyli wychowankowie Orlicza mogą dobrze grać w piłkę, a najwięcej zależy od nich samych. Wychodzę z założenia, że jeżeli komuś się chce poświęcać to ma szansę wybić się z każdej ligi, również ze świętokrzyskiej okręgówki. Młodych w Orliczu obowiązują takie same zasady co starszych piłkarzy, a ja nikomu w metrykę nie zaglądam. Czy ktoś ma 17 lat, czy 40 może mnie przekonać, a na boisko wystawiam w moim przekonaniu w danym momencie najlepszych.
Wciąż masz kaca po Nidziance Bieliny?
Nie żałuje żadnej minuty przepracowanej w Bielinach. Po 16 przegranych meczach z rzędu nie zostałem zwolniony, co jest chyba ewenementem na skalę światową. Ba, zawodnicy mimo fatalnych wyników przychodzili po 18-20 na treningi, pracowali i wiosną osiągaliśmy znacznie lepsze wyniki. Porażki uczą, a ja po przygodzie z Nidzianką jestem mądrzejszym i lepszym szkoleniowcem. Zapału mi nie brakuje i chcę wszystko co najlepsze dać teraz Orliczowi. /JKM/



