Dziarmaga: Dziękuje życzliwym
Marcin Dziarmaga był zaskoczony wyróżnieniem od Wiceminister Sportu Anny Krupki jakie otrzymał za kilkanaście lat pomocy przy organizacji Turnieju Grudniowego, ale bez wątpienia na nie zasłużył.
Bardzo cię zaskoczyła nagroda za działalność przy Grudniowym?
Marcin Dziarmaga: Nie spodziewałem się, a samo wyróżnienie to dla mnie wyjątkowa sprawa, poczułem się bardzo doceniony. Chciałem serdecznie podziękować osobom, które sprawiły, że nagroda trafiła w moje ręce. Dedykuje to osobom mi życzliwym. Jest ich naprawdę sporo. Choćby Wojtek Niebudek, Miłosz Gajek, Ola Zyner, Robert Sadza, Tomek Pabis, Karolina Mołodzińska. Wiem, mógłbym jeszcze wymieniać i wymieniać i wbijać też gwoździe moim prześmiewcom, nie o to jednak chodzi. Troszkę zdenerwowało mnie, że kilku osobom przeszkodził fakt, że Anna Krupka mnie wyróżniła. Tyle tylko, że ja naprawdę dużo czasu poświęciłem dla Grudniowego, co mogłem to pomagałem i nie jęczałem, nie wykręcałem się, gdy pojawiały się trudności. Pewne osoby wypowiadają się na mój temat, a tak prawdę mówiąc kompletnie mnie nie znają. Nie zrobiłem nikomu nic złego, a możliwość uczestnictwa w Grudniowym to dla mnie wielki przywilej. Ja już mam zagranych 20 edycji trójek i jestem z tego powodu dumny.
Jakie były według ciebie największe pozytywy Grudniowego 2019?
TS Sokół, gra niepełnosprawnych pod wodzą Tomasza Porweta, radość Krzysztofa Niburskiego na VIP-ach, gra Grzegorza Jaworskiego w Racingu Bocianek, też Roberta Majchrzyka, walka o pamięć Piotra Dębińskiego i Michała Rotera, klasa Adasia Jończyka, bronienie Pawła Jugo i jak zawsze cała otoczka wokół zawodów. Wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Na pewno też cieszy, że z trójkami związali się politycy, którzy nie wspierają Grudniowego tylko dla przyklasku. Wymienię choćby Senatora Krzysztofa Słonia, Posła Artura Gieradę, radne Joannę Winiarską, Agatę Wojdę, Katarzynę Zapałę, Annę Kibortt, radnych Jarosława Karysia, Kamila Suchańskiego. Kogoś mogłem pominąć, wszystkich angażujących się w turnieje szanuje, ale nie każdego pamiętam z nazwiska. Generalnie jako uczestnik trójek cenię każdego co je wspiera w każdy możliwy sposób.
Jesteś zadowolony ze swojego występu?
Kiedyś grywałem w lepszych składach, a w mojej Famie nie wszyscy dojechali, miałem w pewnym momencie wrażenie, że jeden, dwóch kolegów przyszło nie na piłkę, tylko jakieś pchnięcie kulą bez kuli. Szanuje jednak to, że zagrałem i… może to zabrzmi zaskakująco oddałem cześć Michałowi Roterowi i Piotrowi Dębińskiemu. Obu już nie ma z nami na świecie, serce aż ściska, ale te przygody, które przeżyłem z nimi dzięki piłce nie są do wymazania z pamięci.
Teraz trudniej ci się strzela gole na trójkach niż kiedyś?
Kiedyś ja częściej grałem i byli łatwiejsi przeciwnicy. Grześka Figarskiego lubiłem mieć po przeciwnej stronie, bo strzelało się gole po zakładaniu siatek. Jeden zwód, zamach, drugi zwód i Grzegorz znikał, zapadał się pod ziemię. Parę lat temu obiecał, że się za siebie weźmie i jakoś tego nie zauważyłem. Szanuje go bardzo, szanuje też Marcina Rachonia, który się też uważał za piłkarza, ale chyba na podstawie tego, że obejrzał zbyt dużo japońskich bajek. Fakt, ambitny skurczybyk, lecz biegał bez sensu. Może sobie w głowie ustawił jakiś cel i po prostu do niego biegł, a piłka go nie interesowała. Ot, inna kultura piłkarska, powiedzmy, a Marcinowi nie zapomnę jak nas zaprosił na kabanosy pod akademik na Śląskiej. Wtedy jeszcze myślał, że zostanie drugim Roberto Carlosem, bo Grzesiek Wajda mu wkręcił, że może tak daleko zajść, choć z tego co wiem chodziło o Roberto Carlosa z wenezuelskich telenowel, ale nie piłkarza. Wracając do pytania to i w 2018 roku miałem parę niezłych spotkań w Grupie Medialnej imienia Adama Gołąba, ale Fama mogła coś ugrać tylko ze słabymi przeciwnikami, bo takie zespoły jak Centrum Rozwodowe z Tomkiem Orzechowskim, Rafałem Januchtą, GOSiR Zagnańsk ze znakomitym Adamem Ogonowskim, Gazeta Wyborcza z Pawłem Relidzyńskim były poza zasięgiem. Ogólnie poziom trójek się podnosi, choć być może jest mniej indywidualności. Każdy wie jak się broni i mocarze mają trudniej.
Do jakich drużyn masz największy sentyment?
Jest ich trochę. Atletico Bocianek ze względu na Maćka Ponikowskiego, Sporting, Racing Bocianek, Korona MM Michała Misztala, Elmar Jędrzejów z powodu Wiosennej Ligi WSH, Bang, te mi się nasuwają. Z wielką uwagę przyglądałem się KSM Team. Szkoda cholernie kontuzji Wojtka Niebudka, mimo tego jego koledzy walczyli jak lwy. Lubię Piotra Pierzaka, lubię Bartka Strzębskiego, ale największe wrażenie zrobił na mnie Tomek Stefański, który był chyba w życiowej formie. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że KSM Team ma najlepsze za sobą, bo przy jednym wzmocnieniu, jakimś młodszym zawodnikiem może wygrać Grudniowy. Ta drużyna to legenda jak Niburski, Sępy, Sporting, czy już teraz Bang.
Jak wyobrażasz sobie Grudniowy 2019?
Więcej grup młodzieżowych, więcej znanych piłkarzy, powrót na boisko Wojtka Niebudka, powrót pierwszej ekipy Niburskiego, generalnie dobra zabawa jak zwykle, fajne imprezy towarzyszące, no i nie zapomniałem oczywiście – wielkie występy Przemka Banasika, który wrócił z przytupem. Chłopak mnie zaszokował tą Wisłą Płock, no ale na niego stać chyba tylko kluby z ekstraklasy. Liczę, że zagra w większym wymiarze czasowym tym razem i da radość kibicom z Bocianka. Fajnie, że jego żona jest za piłką, bo znam parę, w której dziewczyna nie pozwala chłopakowi grać, bo się boi kompromitacji. W sumie się trochę typowi dziwię, ale zgodził się zostać pantoflem. /JKM/ Rozmowa autoryzowana












