Polski król w Trzyńcu
35-tysięczyny Trzyniec, miasteczko położone tuż opodal polskiej granicy jakoś specjalnie nie fascynuje się futbolem, ale solidna drużyna być musi. Na meczu drugoligowego Trinca z Usti Nad Labem było tylko 450 kibiców.
Większość obserwujących potyczkę nie zdziwiło, że na trybunach zasiadł Pavel Hapal, selekcjoner reprezentacji Słowacji i to nie po to, by oglądać kandydatów do gry w swoim zespole. Po prostu w FK Trinec występuje jego syn. Miejscowi, których zasilił król strzelców polskiej ekstraklasy z sezonu 2012/13, Robert Demjan liczyli na wygraną, ale już do przerwy po dwóch golach Jiriego Pimpary (grał kiedyś w Lidze Europy dla Slovana Liberec) przegrywali 0:2. Demjan pojawił się na boisku przy stanie 1:2, ale nie doprowadził do remisu, choć ekipa Jiriego Necka (znanego z Piasta Gliwice) oblegała bramkę strzeżoną przez Mariana Tvrdonia. – Necek won – odezwały się z trybun głosy wkurzonych sympatyków FK Trinec, ale cel w przypadku zespołu z przygranicznej miejscowości jest jasny – utrzymanie. Klub jest sponsorowany przez hutę, piłkarze mają zapewnione naprawdę przyzwoita warunki. Pewnego pułapu FK Trinec jednak nie przeskoczy. Na stadionie podczas ligowych meczów panuje nieco mętna atmosfera, kibice nie reagują tak jak w Polsce, z reguły budzą się przy faulach i bramkach. Futbol w Trzyńcu, gdzie na świat przyszła Ewa Farna (ulubienica Michała Chwieduka, fotoreporter współpracującego z Kieleckim Futbolem, ucznia Piotra Kuczy) popularnością zdecydowanie ustępuje hokejowi. Nie ma się co dziwić, bo miejscowy zespół to krajowy potentat, liczący się w Europie. Piłki nożnej raczej nie spotka zły los, pod warunkiem, że ekipa Necka utrzyma się w drugiej lidze. Powinien pomóc w tym Robert Demjan, który po odejściu z Widzewa Łódź powoli wchodzi w rytm meczowy. – Będzie dobrze – mówi Pavel Hapal, który bezpośrednio z Trzyńca pojechał na mecz słowackiej ekstraklasy. Z Czech Dorota Tkacz / Fot. Michał Chwieduk





