Armata: Trudne zadanie Neptuna
Karol Armata w wywiadzie m.in. o Neptunie Końskie, czwartej lidze świętokrzyskiej, Ireneuszu Pietrzykowskim, Spartakusie Daleszyce. Jest także o Turnieju Grudniowym i Turnieju Pamięci Żołnierzy Niezłomnych.
Z jakimi nadziejami przystępujesz do rundy rewanżowej w czwartej lidze?
Karol Armata: Celem Neptuna pozostaje awans, po zimowych ruchach kadrowych to zadanie wydaje się być trudniejsze do zrealizowania. Straciliśmy czwórkę ważnych zawodników - dwóch dobrych młodzieżowców oraz Kotarzewskiego, Piwowara. Nie chcę szukać usprawiedliwień, na boisku będziemy próbowali. Faworytem pozostaje Korona II, jeśli tylko będzie wspomagana zawodnikami z pierwszej drużyny. Wiosną trzeba się liczyć z ŁKS Probudex Łagów, bo Irek Pietrzykowski zebrał wielu chłopaków przewyższających jakością wymagania tej ligi. Nie można obecnej na pewno porównywać do składu jaki miał jesienią Paweł Jaworek, różnica jak niebo i ziemia.
Gdyby zadzwonił do ciebie z propozycją Irek Pietrzykowski to?
Z Irkiem kiedyś mieliśmy rozbieżne zdania odnośnie pracy arbitra w meczu Neptun – Zdrój, ale to nie ma znaczenia przy mojej ocenie trenera. Fachowcem jest klasowym, cenię go i w przyszłości niczego nie można wykluczać. Na razie jestem związany z Neptunem.
To prawda, że nie chciałeś przejść z Neptuna do występującego szczebel wyżej Spartakusa Daleszyce?
Żadnej oferty z tego klubu nie otrzymałem. Kiedyś doszło do luźnej rozmowy z Pawłem Tobołą, naprawdę nic konkretnego, nie wiem jak odnieść się do tych plotek. Spartakusowi i innych świętokrzyskim zespołom z trzeciej ligi kibicuje i trzymam kciuki za utrzymanie.

Naprawdę nie interesuje cię trzecia liga?
Interesuje i chcę spróbować awansować do niej z Neptunem. Zrobimy tej wiosny wszystko by Waldemar Szpiega, nasz trener był zadowolony. On wkłada tyle serca w tę pracę, że nie wypada go zawodzić.
Co nie zrobi Armata to niektórym przeszkadza. Także to, że zagrałeś w Turnieju Pamięci Żołnierzy Niezłomnych na WDK?
Są ludzie, którym przeszkadza wszystko i zamiast zajmować się sobą atakują innych i piękne inicjatywy. Nie ujawniają się, bo łatwo pluć na wszystko pod Nickami, a jeśli chodzi o Turniej Pamięci Żołnierzy Niezłomnych występuje w nim z własnej woli. Ludziom, którzy walczyli o wolną Polskę należy się szacunek. Zainteresowanie zawodami z roku na rok wzrasta, dzięki temu też niektórzy poczytają o trudnej historii Polski.
O ostatnim Grudniowym już zapomniałeś?
Skądże znowu, miło się wraca do ostatniej wygranej i myślę już o kolejnym Grudniowym, który wystartuje meczami pokazowymi znacznie wcześniej. Cieszy, że trójki zdobywają sobie taką popularność, a dla nas zmierzenie się z drużyną niepełnosprawnych z TS Sokół będzie wielką frajdą. Grudniowy jest dla każdego i jeśli Bang może pomóc w jakiejś fajnej inicjatywie pomaga.
Najtrudniejszy dla Banga moment Grudniowego 2018?
Mecz z Atletico Bocianek, wybitnie nam nie szło, przegrywaliśmy, ale zachowaliśmy cierpliwość i zimną krew.
Zwykle chwalą zawodników Banga. Niech w takim razie gracz mistrzów pochwali szczególnie któregoś z rywali za ostatnią edycję trójek. Kogo?
Bartka Sota z Bieliny Team, chłopak ma potężny strzał i jest dobrze ogarnięty. Na VIP najlepszy był Paweł Golański. Mógłbym jeszcze wymienić więcej osób, a na trójkach docenia się uczestników, choćby na finałach, gdzie najlepsi gracze poszczególnych spotkań są obdarowywani pamiątkowymi statuetkami. To pokazuje, że Grudniowy cały czas się rozwija. Rozmawiał Jaromir Kruk, Fot. Paweł Jerzmanowski / Kamil Bielaszewski



