Bez paniki
2 mecze, 6 punktów, bramki 3-0 – reprezentacja Polski zanotowała świetny start w eliminacjach Euro 2020. Gra jest jednak daleka od ideału, a selekcjoner nie potrafi z dobrych piłkarzy stworzyć drużyny z prawdziwego zdarzenia.
Z Łotwą miał być festiwal goli, fiesta na trybunach, a przeciwnik oparty na zawodnikach, którzy występowali lub występują w naszej ekstraklasie na nikim w Polsce nie robił wrażenia. Gdy jednak w pierwszej połowie Vladislavs Gutkovskis z Termaliki oddał tyle samo celnych strzałów co cały zespół składający się z futbolistów takich klubów jak Bayern Monachium, Napoli, AC Milan, Leeds United, Lokomotiv Moskwa można się było zastanawiać o co tu chodzi. Nasz środek pola prezentował się blado, biało-czerwoni razili niedokładnymi podaniami i brakiem przyspieszenia. Nie mieliśmy pomysłu na outsidera, a z ławki nie szły do piłkarzy żadne sensowne sygnały. Jerzy Brzęczek tradycyjnie sprawiał wrażenie gościa, który się zastanawia jakim trafem znalazł się przy kadrze. Ponad 50 tysięcy widzów na Stadionie Narodowym, ogromne zainteresowanie występami biało-czerwonych, wiele innych czynników mogło przytłaczać szkoleniowca, który odpalił w Wiśle Płock, ale dodajmy, że nie na tyle by awansować z tym zespołem do europejskich pucharów. Ze słabym trenerskim CV został nieoczekiwanie najważniejszych coachem w kraju. Jako piłkarz Brzęczek nie był pierwszym lepszym leszczem, uzbierał 42 mecze w reprezentacji Polski seniorów, zdobył nawet wicemistrzostwo olimpijskie, ale to łącznie nie przekonuje zawodników aktualnej kadry. Brzęczek chce im coś przekazać, chyba jednak nie wie jak to uczynić, a może sam jeszcze nie ma pomysłu na prowadzenie zespołu. Widać to było jak na dłoni z Łotwą. Nasi męczyli się niemiłosiernie, a wygrali 2:0 dzięki swojej woli walki, indywidualnościom, na pewno nie decyzjom Brzęczka. Zwycięzców ponoć się nie sądzi, ale przed czerwcowymi potyczkami eliminacji Euro 2020 musi dojść do zmiany u Brzęczka, a w najgorszym wypadku zmiany Brzęczka na innego trenera. Na razie aktualnego selekcjonera paradoksalnie bronią rezultaty, bo szybko poszło w niepamięć spapranie Ligi Narodów i spadek do drugiej dywizji oraz… jakość piłkarzy. Po Adamie Nawałce nie została spalona ziemia, ba, pojawiają się nowi ciekawi gracze, których jednak ktoś musi odpowiednio wprowadzać. Brzęczek może jeszcze też oddać władzę czołowym postaciom kadry, chyba że już tego dokonał. Nie ma co panikować, selekcjoner może przecież zaskoczyć i pokazać, że jest trenerem, nie tylko gościem towarzyszącym rezerwowym na ławce. W futbolu ponoć wszystko możliwe. /JKM/ Fot. WajdaFoto




