Klocki z Łagowa
- Szkoda, że Marek Brudek nie zrobił w Łagowie dyskoteki – mówili kibice ŁKS Probudex Łagów, po tym jak ich zespół stracił gola w meczu z Partyzantem. Podopieczni Ireneusza Pietrzykowskiego zdołali uratować tylko punkt.
Łagowskie marzenia
W Kielcach mówią, że Łagów to wiocha, ale chyba nie wiedzą, że pierwsze wzmianki o niej pojawiły się już w XI wieku. W latach 1375-1870 łagowianie cieszyli się prawami miejskimi, a potem jako wieś ośrodek funkcjonował bardzo prężnie. W trakcie II wojny światowej przepadły archiwa i księgi miejskie, a Niemcy mocno dali się znaki mieszkańcom, wielu zostało wymordowanych, szacuje się, że życie straciło 1,5 tysiąca tubylców. Łagów i okolice były areną walk partyzanckich, a na przełomie 1944 i 1945 roku niemiecko-radzieckich, po przejściu frontu swoją obecność zaznaczyło tu podziemie antykomunistyczne. W Łagowie na świat przyszedł Stefan Bembiński, Senator RP I Kadencji, weteran II wojny, uczestnik akcji rozbicia więzienia w Kielcach w sierpniu 1945, skazany nawet w lutym 1946 na karę śmierci. Legendę Solidarności na szczęście ułaskawiono i też dzięki niemu ludzie w kraju usłyszeli o Łagowie. Dziś Marek Brudek chce by miejscowy klub, założony w 1979 roku coś znaczył w świętokrzyskim światku, a celuje w trzecią ligę. Póki co do daleka droga.
Koncert życzeń
Brudka można lubić, nie lubić, ale nie wypada mu odmówić słowności, bo jest rzeczowym i konkretnym gościem. Przed Ireneuszem Pietrzykowskim trenerem zespołu z Łagowa był Paweł Jaworek, który zrobił fajne wyniki, ale nie wyszła mu runda jesienna 2018 w czwartej lidze świętokrzyskiej. Zamiast bić się o czołowe lokaty ŁKS sponsorowany przez potężną i prężnie działającą firmę Probudex zagmatwał się w walce o utrzymanie. Brudek uznał, że formuła z Jaworkiem się wyczerpała, namówił do pracy Ireneusza Pietrzykowskiego i przystał na koncert jego transferowych życzeń. Następca Jaworka dostał więc jak na czwartoligowe realia asiorów z Marcinem Kołodziejczykiem i Andrzejem Paprockim na czele. Artyści Irka mieli dać miejscowym festiwale goli i radość z futbolu. Po to zbudowano w Łagowie nowy obiekt ze sztuczną płytą, by też jak to mówi Brudek nikt nie narzekał, że gra na nierównej nawierzchni. – Mamy swojego Nawałkę – mówili z dumą przed pierwszym gwizdkiem z Partyzantem kibice ŁKS Probudex, którzy choć słyną z bezpardonowego słownego traktowania obcych, a też i swoich mają pojęcie na futbolu. Ba, gadali sobie o Ricardo Sa Pinto, ze zniesmaczeniem o ekstraklasowym paszkwilu Korona – Lech i nie brali pod uwagę, że ich team nie rozniesie Partyzanta.
Poszukiwanie tożsamości
Naprzód Jędrzejów 1:0, Pogoń Staszów 2:1, Granat Skarżysko 1:1 – wyniki przed Partyzantem nie były najgorsze, ale dream-team Irka nie zachwycał, po prostu wyszarpywał punkty. Trener i zawodnicy mówili, że potrzebują czasu, ze najważniejszym celem pozostaje utrzymanie, ale fanów to nie przekonywało. Skoro ma się w składzie Kołodziejczyka to trzeba lać innych, tak sobie myśleli. – Nie udało się z Granatem to zbijemy Radoszyce – mówili na trybunach i zastanawiali się nad taktyką Pietrzykowskiego. Antagoniści tego trenera powiedzą, że bazuje na długich piłkach, zwolennicy powiedzą, że taki styl przynosi wyniki w niższych ligach, pod warunkiem, że są odpowiedni wykonawcy. Zdaniem obserwatorów poczynań ŁKS Probudex Łagów obecny skład bardziej nadaje się do gry kombinacyjnej, ale czy Pietrzykowski tego zabrania? Ci zawodnicy, których ma do dyspozycji następca Pawła Jaworka powinni grać odważniej, nie bać się ryzykować i nie unikać odpowiedzialności. Z taką szybkością jak z Partyzantem to czy na długie piłki czy kombinacyjnie trudno było zaskoczyć dobrze przygotowanego do meczu rywala.
Obserwując Łagów
Jakościowo ekipa super, ale nie potwierdziła tego z Partyzantem. Rozgrywanie – bardzo wolne, długie piłki – łatwe do rozszyfrowania, z przodu za mało ruchu bez piłki. Gdy Andrzej Paprocki schodził z boku na środka na flance pojawiała się luka, bo nikt go tam nie zastępował. Dopiero w drugiej części gospodarze oddawali więcej strzałów, co też wynikało z przebudzenie Adriana Uniata. Pomocnicy w tej fazie byli bardziej ruchliwi, ale z przodu nie wyglądało to najlepiej. Jak się udało wygrać jeden na jeden na skrzydle to szwankowało dośrodkowanie, jak wyszło dośrodkowanie to w szesnastce rywala przegrywało się pojedynki główkowe. Rzucał się w oczy brak typowej dziewiątki, nie tylko do wykańczania akcji, ale do rozbijania obrońców, zgrywania futbolówki do zawodników nabiegających z drugiej linii. Jakoś swojego miejsca nie mógł znaleźć Karol Mojecki, z którym wiąże się ogromne oczekiwania, ale był zbyt pasywny, choć na jego obronę trzeba dodać, że nie dostał zbyt wiele piłek. W defensywie źle współpracowali pomocnicy i Partyzant w niektórych momentach wchodził przez środkową strefę jak masło. Piłkarze ŁKS Probudex patrzyli na siebie, bo nie wiedzieli kto ma kasować indywidualne rajdy gości. Zespół Pietrzykowskiego powinien stracić gole w 55 i 56 minucie, ale przyjezdni spartolili setki. Potem pomagał bardzo dobrze dysponowany między słupkami Artur Marzec. Pozytywy? Nieźle na boku obrony wypadł Bartłomiej Czajkowski, choć mógł odważniej się podłączać do akcji zaczepnych, solidnie prezentował się duet środkowych obrońców. Marek Basąg nie uniknął drobnych błędów, ale pomagał mu Wojciech Skrobisz, wychowanek KSZO Ostrowiec (rocznik 1991), którego Pietrzykowski wypatrzył w Alicie Ożarów. Klocki ma więc odpowiednie, lecz nie zawsze nawet najlepsze stworzą znakomitą układankę. Poczekamy, zobaczymy.
Patrząc na Partyzanta
Neptun Końskie 0:1, Zdrój Busko 0:5, Wierna Małogoszcz 1:1 – te rezultaty wskazywały, że Partyzant nie uchodził za faworyta potyczki w Łagowie. Zbigniew Podsiębierski jednak świetnie swoich podopiecznych poukładał i nie bał się odważnie zaatakować. Team z Radoszyc był niebezpieczny na skrzydłach, przeprowadzał szybkie dwójkowe, trójkowe akcje, szczególnie przed przerwą (w drugiej połowie Łagów odpowiedział skutecznie Karolem Dudzikiem). W ofensywie brakowało finalizacji i gdy arbiter przy stanie 0:1 przyznał, dość kontrowersyjny rzut karny dla ŁKS piłkarze Partyzanta rzucili się do niego z pretensjami. Pewnie wtedy też przypomnieli sobie zmarnowane okazje, pudła, momenty gdy brakowało precyzji, zimnej krwi. Zamiast trzech punktów na niewygodnym terenie został jeden, ale rozbudzone nadzieje na lepsze wyniki w kluczowej części sezonu.
Uniat w liczbach
Adrian Uniat z ŁKS Probudex Łagów: procent celnych podań 84 (28 celnych – 5 niecelnych, w długich 1-2), strata 1, odbiory 3, przechwyty 6, przerwane akcje rywala 2, dryblingi udane 1, faulował 2, faulowany 2, strzały: celne 1, niecelne 1.
Cytaty z trybun
Rozmowa: - Pietrzykowski to taki nasz Nawałka. – No, ale brakuje mu Lewandowskiego.
Po nieudanej akcji Łagowa: - Co to za rykowisko, barany?
Po zmarnowanej okazji: - Może byśta sprawdzili tego bramkarza z 30 metrów?
O butach zawodnika Partyzanta: - Ale ma wysiepane buty. Korkostrzały jakieś. Może chodził do tego samego szewca co Gardynik?
O wślizgu: - Koper, ale zrył murawę.
Po zmarnowanej sytuacji: - Matoły, głąby, pajace.
O szybkich skrzydłowych Partyzanta: - W Radoszycach jest taka tradycja, że amfę biorą.
Po wybiciu piłki z pola karnego ŁKS: - Ten to zagarnął jak kijem hokejowym.
Po faulu jednego z graczy Partyzanta: - Albinosa to by chuje w Afryce ugotowali, bo to rarytas.
Do Pawła Markowicza: - Co ruszasz tą grzywą.
Piłkarz meczu
Michał Miśtal, środkowy obrońca Partyzanta. Bardzo pewny w swoich interwencjach, wyprzedzał zawodników ofensywnych Łagowa.
Mecz w liczbach
|
Łag |
|
Par |
|
1 |
gole |
1 |
|
8 |
strzały celne |
7 |
|
4 |
strzały niecelne |
10 |
|
8 |
strzały zablokowane |
4 |
|
0 |
słupki |
0 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
4 |
rogi |
8 |
|
11 |
faule |
12 |
|
0 |
ręki |
0 |
|
0 |
kartki |
1 |
|
1 |
spalone |
1 |
4 liga
31.03.2019, niedziela
ŁKS Probudex Łagów – Partyzant Radoszyce 1:1 (0:0)
Marcin Kołodziejczyk 87 karny – Mateusz Śliwka 84.
Łagów: Marzec – Gwóźdź, Skrobisz, Basąg, Czajkowski – Uniat, Mika (62 Dudzik), Marcin Kołodziejczyk – Malinowski (63 Zaręba), Mojecki, Paprocki.
Partyzant: Kaszuba – Majewski, Samburski (46 Nieszporek), Miśtal, Kos (75 Sosiński) – Pańczyk, Opara, Tyczyński, Piwowarczyk, Paweł Markowicz – Śliwka.
Żółta kartka: Tyczyński.
Sędziował: Michał Jagieła.
Widzów: ponad 150.
Jaromir Kruk / Fot. Paweł Jerzmanowski











