E29: Korona – Zagłębie Lubin 0:2
- Nie jesteśmy ostatni – tak mówił po porażce z Zagłębiem udający zdziwionego trener Korony, Gino Lettieri. – Gramy o życie – zapowiadał przed meczem. Auf wiedersehen w wykonaniu kibiców też nie zrobiło na nim wrażenia.
Ważne, że zarabia się niemało, ustawia się wszystkich po kątach w klubie, a jakoś tego sportowego rozwoju w Koronie nie widać. Gino przypomina, że przed sezonem 2018/19 jego zespół uważano za kandydata do spadku. Czy trener uważał tak samo? Przynajmniej nie powinien, a po niezłych wynikach jesienią kibice mieli prawo czegoś oczekiwać. W słabej polskiej lidze wystarczy mieć ambitną kapelę i chcieć wygrywać, a sam coach zabijał entuzjazm rotacjami, gadaniem głupot na konferencjach prasowych. Nie można napisać, że to jest zły trener, ale coś przeszkadza mu w tym, by pójść wyżej. Przez jego głupie pomysły Korona przegrała z Wisłą Kraków 2:6, potem z żalem się słuchało zachwytów po 0:0 z Lechem, bo przecież piłkarze z Poznania nie robili nic by zagrozić kielczanom, a najbardziej interesowało ich zwolnienie trenera Adama Nawałki. Na Cracovii też Korona mogła zgarnąć 3 punkty, ale przegrała i Lettieri dziwił się, że fani skandowali AUF WIEDERSEHEN. – Gramy dobrze, stwarzamy okazje, ale mamy problem ze strzelaniem goli – mówił po Zagłębiu Gino. Trafił w sedno, tylko dlaczego Korona ma taki problem ze skutecznością, a może za mało jest tych sytuacji bramkowych? Z czego biorą się błędy w obronie, dekoncentracja? Kiedy Korona rozstała się z Maciejem Bartoszkiem Krzysztof Zając mówił, że z tym trenerem nie ma już szans na progres. W takim razie gdzie postęp za kadencji Lettierego? Ósme miejsce w sezonie 2017/18 w ekstraklasie, blamaże w rundzie play-off, kompromitująca porażka z Arką w półfinale Pucharu Polski, choć trener mówił, że dojście do tej fazy to super wynik – to nie przekonało bossów Korony do rozstania się ze swoim faworytem, ba, dostał pokaźną podwyżkę i coraz większą władzę w klubie. Brakowało mu wytłumaczenia do wpadki z Wisłą Sandomierz w Pucharze Polski, a dodajmy, że po półfinale z Arką Zając zapowiadał, że armada Gino powalczy w kolejnej próbie o finał. 2:6 z Wisłą Kraków zabolało kielczan, ale Lettieri robił swoje, czyli zaskakiwał wszystkich. Strugał kozaka po pokonaniu bezzębnej Jagiellonii, dorabiał ideologię do 0:0 z Lechem, widać było gołym okiem, że demontuje zespół, że dobra atmosfera zniknęła. Zwolnienie Pawła Jańczyka, który 13 lat pracował w Koronie jako spiker i rzecznik pokazało, ze w klubie dzieje się źle, a po porażce z Zagłębiem znowu pouczał. Ludzie teraz się zastanawiają, czy Korona ma jakieś sportowe cele, czy stała się prywatnym folwarkiem zarządzanym dość nieudolnie przez Lettierego. W jego bajki już nikt nie wierzy, no tylko on sam, niestety ze szkodą dla Korony, bo szanse na wzniesienie Kielc na wyższy futbolowy poziom uciekają jedna za drugą. Minimalizm zabija powoli, ale skutecznie…
P.S. Proszę zobaczyć akcje bramkowe z meczu Korona – Zagłębie i przyjrzeć się asystom Filipa Jagiełło. Ten chłopak wkrótce zagra w Serie A, w Genoi, a wcześniej czeka go występ w UEFA Euro U-21 we Włoszech. Zagłębie zarobi na nim niezłą kasę. Ilu takich Jagiełłów do reprezentacji i zagranicznych klubów wypromowała Korona pod wodzą Gino Lettierego?
Ekstraklasa – 29 kolejka
5.04.2018, piątek
Korona Kielce – Zagłębie Lubin 0:2 (0:0)
0:1 Bartłomiej Pawłowski 77 prawą nogą zza pola karnego (asysta Jagiełło)
0:2 Damjan Bohar 81 lewą nogą (asysta Jagiełło)
Korona: Hamrol – Rymaniak (37 Skrzecz), Marquez, Kovacević, Gardawski – Żubrowski, Petrak (83 Tamm) – Kosakiewicz, Arweładze (58 Soriano), Pucko – Forbes.
Zagłębie: Forenc – Czerwiński (36 Jagiełło), Kopacz, Dąbrowski, Guldan, Dziwniel – Pawłowski, Slisz, Starzyński, Bohar (87 Tosik) – Mares (62 Tuszyński).
Żółte kartki: Gardawski, Kovacević, Brown Forbes, Tamm – Slisz.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 6334.




