Waldek, król Piasta
9 sierpnia 2008 w Wodzisławiu Śląskim Piast Gliwice rozegrał swój premierowy mecz w ekstraklasie. Czy ktoś wtedy spodziewał się, że ten zespół 11 lat później zdobędzie mistrzostwo Polski?
Nawet najwięksi fani polskiej piłki mieliby problemy z przypomnieniem sobie składu Piasta z debiutu w elicie, ale przypomnijmy, że wówczas w zespole Marka Wleciałowskiego grali na przykład Grzegorz Kasprzik, Adam Banaś, Mirosław Widuch, Mariusz Muszalik. Nazwiska te nie rzucają na kolana, a już w sezonie 2009/10 gliwiczanie opuszczali elitę, i to Kamilem Glikiem w składzie. Wrócili we wspaniałym stylu i zajmując czwarte miejsce zakwalifikowali się do europejskich pucharów, gdzie dzielnie powalczyli z bogatym Karabachem Agdam. Wtedy za sterem zasiadał Marcin Brosz, szkoleniowiec, który dał się poznać z bardzo dobrej strony w Koronie Kielce. Po nim pracowali z lepszym i gorszym efektem Angel Perez Garcia (legenda Realu Madryt), Radoslav Latal (poprowadził Piastunki do wicemistrzostwa Polski w 2016 roku), Jiri Necek, znowu Latal, Dariusz Wdowczyk, a we wrześniu 2017 nastał czas Waldemara Fornalika. Gość, który jako piłkarz sięgnął z Ruchem po mistrzostwo Polski w 1989 roku, jako trener osiągał wyniki ponad stan z Niebieskimi, potem nie poszło mu z drużyną narodową miał dobrą opinię w światku piłkarskim, ale… No właśnie, a pracy szkoleniowca brakowało mu choćby jednego trofeum. Niemal rok temu po ostatniej kolejce ekstraklasy Piast świętował… utrzymanie po rozbiciu Termaliki Nieciecza 4:0 i nawet wariaci nie powiedzieliby, że właśnie rodzi się przyszły mistrz kraju. W naszych warunkach pracuje się wyjątkowo trudno, działacze podejmują pochopne ruchy, zwykle nieprzemyślane, ale w Gliwicach zaufano Fornalikowi, który konsekwentnie klocek po klocku układał puzzle po swojemu. Zupełne zaprzeczenie Gino Lettierego, który ciągle miesza w składzie w spokoju udoskonalało zabawkę, a rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania. Fornalik potrafił w drużynie znaleźć miejsce dla młodych Polaków, dobrych cudzoziemców, a ci, którzy grali mniej wiedzieli, że mogą się przydać. Kuba Szmatuła po przegraniu rywalizacji z Frantiskiem Plachem po kontuzji konkurenta wskoczył między słupki i bronił wspaniale w końcówce sezonu. Fornalik zrobił z Martina Konczkowskiego porządnego skrzydłowego, a z Patryka Dziczka wyrósł klasowy środkowy pomocnik, już chyba gotowy do podboju lig zagranicznych. O Joelu Valencii nie ma co wspominać, bo za błyskotliwego Ekwadorczyka Piast skasuje niezłą sumkę. Lista wygranych z Piasta jest dłuższa, ale gdy zaczynała się dodatkowa część sezonu ekstraklasy zastanawiano się, czy po tytuł sięgnie Lechia Gdańsk, czy Legia, a obie te ekipy ograli ludzie Fornalika, i to na wyjazdach. Piast dwie kolejki przed metą wyszedł na prowadzenie, a po remisie z Pogonią w Szczecinie i porażce Legii z Jagiellonią jeszcze się na nim umocnił. 19 maja całe Gliwice czekały na mecz z Lechem. Stadion Piasta przypominający obiekt niemieckiego Paderborn, wypełniony po brzegi aż buzował, a do ekstazy publikę doprowadził Piotr Parzyszek, kolejny piłkarz, który wzniósł się na wyższy pułap u Fornalika. Skorzystał z błędu obrońcy i bramkarza Kolejorza, co nie było nowością, bo zespół z Gliwic świetnie ułożony przez trenera był bezwzględny dla rywali. - Jak ty nie wykorzystasz kogoś błędu, ktoś wykorzysta twój – tak kiedyś mówił Luiz Felipe Scolari, słynny brazylijski szkoleniowiec. Piast nie przejmował się sytuacją Legii, Lecha, Lechii, punktował i w niedzielę 19 maja końcowy gwizdek arbitra Szymona Marciniaka w Gliwicach oznajmił Polsce, że ma nowego mistrza. Na tronie zasiadł Waldek King i jego rycerze. W Kielcach pewnie powiedzą, że Piast ma większy budżet, i tak dalej, by tłumaczyć swój minimalizm. Zgoda, ale ktoś zatrudnia działaczy, pion marketingu, trenerów, ktoś ma plan, próbuje go realizować. Korona ma się od kogo uczyć, ale czy ma na to ochotę? Czy ktoś chce w Kielcach osiągać sukcesy w piłce seniorskiej? /JKM/ Fot. Michał Chwieduk
Piast w ekstraklasie
|
2008/09 |
11 |
30 |
33 |
9 |
6 |
15 |
17-26 |
-9 |
|
2009/10 |
16 |
30 |
27 |
7 |
6 |
17 |
30-50 |
-20 |
|
2012/13 |
4 |
30 |
46 |
13 |
7 |
10 |
41-41 |
|
|
2013/14 |
12 |
37 |
45* |
11 |
12 |
14 |
43-56 |
-13 |
|
2014/15 |
12 |
37 |
47* |
13 |
8 |
16 |
50-56 |
-6 |
|
2015/16 |
2 |
37 |
69* |
20 |
9 |
8 |
60-45 |
15 |
|
2016/17 |
10 |
37 |
46* |
12 |
10 |
15 |
45-54 |
-9 |
|
2017/18 |
14 |
37 |
37 |
8 |
13 |
16 |
40-48 |
-8 |
|
2018/19 |
1 |
37 |
72 |
21 |
9 |
7 |
57-33 |
24 |








