Gdzie jest trener?
Zieliński, Klich, Piątek, Błaszczykowski, Milik, Piątek, Lewandowski, Glik, Piątek – tak wygląda lista zdobywców goli w 9 meczach reprezentacji Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka. Mając taki potencjał ofensywny osiągnęliśmy średnią 1 na spotkanie…
W Skopje biało-czerwoni mieli pokazać ofensywny futbol i stworzyć dużo sytuacji. Przynajmniej tak się kibicom wydawało. Jerzy Brzęczek zapewniał, ze kadra dobrze wygląda fizycznie, choć niektórzy piłkarze dawno nie grali o stawkę. Kamil Grosicki czekał na bój o punkty przeszło miesiąc. Z innego pułapu na drużynę narodową przeskoczył Przemysław Frankowski, który przyjechał na zgrupowanie zaraz po spotkaniu MLS. W Chicago Fire trener wpuścił go na murawę w 63 minucie starcia z Atlantą United i to za doskonale znanego w Polsce Nemanję Nikolicia. Franek nie pomógł swojemu zespołowi, który przegrał 0:2, ale zaufał mu Jerzy Brzęczek. Nieprzewidywalny Grosik kilka razy dał się we znaki Macedończykom, ale szału nie zrobił i zszedł po 70 minutach. Frankowski zjechał do bazy już po pierwszej połowie, bo wypadł blado. Pojedynki szybkościowe mu nie wychodziły, a drybling opanował w miernym stopniu. Jeszcze nie tak dawno skrzydła uchodziły za nasz atut, ale obecnie niewiele dają. W takim wypadku więcej na siebie powinni brać środkowi pomocnicy. O Piotrze Zielińskim do znudzenia można pisać, że jest młody, obiecujący, miewa świetne występy w Napoli (szczególnie ze słabszymi zespołami), a w drużynie narodowej notorycznie zawodzi. Trudno go za to winić, bo kolejny selekcjoner nie umie wykrzesać z niego potencjału. Chłopak umie grać jeden na jeden, drybluje, tylko dlaczego pokazuje to tak rzadko w narodowych barwach? Technicznie dobrze prezentuje się Mateusz Klich, zawodnik Leeds United, lecz w kadrze też nie przekonuje. Może po prostu czegoś nie umie im przekazać selekcjoner? Z takimi zawodnikami w strefie środkowej, z napastnikami pokroju Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika Polska powinna zdobywać znacznie więcej goli niż zdobywa. Ba, my za Brzęczka stwarzamy mało okazji. Podczas meczów Polski selekcjoner jakby nie był kompletnie widoczny, może czegoś, kogoś się boi, na pewno ryzyko jest mu obce. Z plusów trzeba wskazać dotarcie do Kamila Glika, a para stoperów Glik – Bednarek wygląda naprawdę solidnie. Na bokach obrony nie ma tragedii, są jednak spore rezerwy do wykrzesania. O bramce nie wspominamy, bo golkiperów nam nie brakuje, a ogólnie skład mamy na coś znacznie przyjemniejszego niż męki z Macedonią w Skopje. Jak w Brzęczku obudzi się prawdziwy trener Polska może znów zaskoczyć. /JKM/ Fot. Andrzej Surma



