Żółto-czerwona pieczęć
- Sukces rodzi się w bólach – powiedział po zwycięstwie z Nidą Pińczów 4:0 trener Korony II Kielce, Sławomir Grzesik. Jego zespół zapewnił sobie awans do trzeciej ligi, choć do rozegrania pozostały mu 2 mecze.
Zdecydowany faworyt
Wspomniane przez Grzesika bóle wywoływał Neptun Końskie, mimo wąskiej kadry mocno walczący z rezerwami Korony o wygranie czwartej ligi świętokrzyskiej. Korona II posiadała jednak więcej atutów, wspomagała się piłkarzami z ekstraklasy, a pod koniec sezonu w większym stopniu młodzieżą z Centralnej Ligi Juniorów. Dwa lata temu nowe władze Korony podjęły decyzje o rozwiązaniu rezerw, co okazało się błędem i dzięki życzliwości Świętokrzyskiego ZPN znowu je przywrócono do czwartej ligi. Gdzieś w końcu trzeba ogrywać ludzi, którzy w danym momencie nie łapią się do pierwszej drużyny, a przede wszystkim utalentowaną młodzież. Piąty poziom rozgrywkowy to nie jest jeszcze to, ale już czwarty, w niezłej trzeciej lidze owszem. Dlatego też po powrocie Korona II miała za cel awans i była zdecydowanym faworytem.
W kotka i myszkę
Pieczęć na awansie Korona II miała postawić w starciu z Nidą II, która przyjechała do Kielc osłabiona absencją Michała Niebudka, który sposobi się do testów w Sokole Sieniawa. – Ten to był w Błękitnych – mówił o Arturze Jagodzińskim jeden z kibiców z balkonu na Szczepaniaka. – Ale chyba na rezerwie. Jego syn był lepszy, grał nawet w kadrze Polski juniorów – odparł drugi, a ciekawe czy obaj wiedzieli, że obecny trener Nidy swego czasu prezesował Koronie Kielce, za czasów Nidy Gips. Potem wrócił do trenerki, a w Pińczowie całkiem nieźle poukładał zespół. Nida oczywiście nie może się równać potencjałem z rezerwami żółto-czerwonymi, którzy bawili się w pierwszej połowie z przyjezdnymi niczym kotek z myszką. Zespół Grzesika klepał na prawej flance, potem w środku, potem na lewej i tak w kółko, a Nida biegała za futbolówką. Gospodarze zaskoczyli Nidę stałym rogiem w taką jakby nowoczesną szarańczą w stylu Marka Motyki i po nim strzelili drugiego gola. Pierwszym przypomniał o swoim istnieniu Kacper Gromulski, który pięknie przymierzył z dystansu. Syn Pawła cały czas czeka na swoją prawdziwą szansę w Koronie, ale czy się jej doczeka? Do przerwy było 3:0, a próbkę swoich możliwości dał Bartosz Prętnik, cholernie wszechstronny piłkarz. Z nim nie można czekać, trzeba go wstawiać do gry w ekstraklasie. Im szybciej tym lepiej.
Brawa dla Stępnika
W Nidzie kibicom Korony II podobała się gra Karola Stępnika, który najpierw zabłysnął dwoma sztuczkami technicznymi, a w 39 minucie z wolnego uderzył w poprzeczkę. To wystarczyło by został pożegnany brawami, gdy schodził i na pewno zrobiło mu się miło. Nida próbowała choćby strzelić honorowego gola, a najbliższy powodzenia był Artur Karasek, ale pojedynek sam na sam z nim wygrał w 69 minucie Jakub Dutka. Po przerwie trener Grzesik wpuszczał kolejnych graczy, a Korona II dołożyła czwartego gola Piotra Lisowskiego. Michał Rybus próbował półnożycami, jak stwierdził jeden z fanów porównując go do Krzysztofa Piątka. Tematem żartów na trybunach były także teksty Koszeli i fryzura Nogackiego, wszyscy bawili się przednio. Na koniec kibice wstali i owacją na stojąco nagrodzili Koronę II. – Wolę ich niż tych od Lettierego. Tam karnety drogie, nikomu się nie chce grać, tylko biorą kasę – powiedział jeden z kibiców. – Tutaj się przynajmniej czuje prawdziwą duszę Korony – dodał inny gdy spojrzał na Pawła Wolickiego, żywą legendę klubu.
W Foksie nadzieja
Korona II wygrała czwartą ligę, choć pamiętamy, że to piąty poziom rozgrywkowy. Z dobrej strony pokazało się wielu chłopaków i na pewno kilku z nich zasługuje na szanse w ekstraklasie. W wypadku niektórych, mówi się choćby o Erneście Jopkiewiczu nadzieje są na to minimalne, co zastanawia. Jakimi kryteriami kierują się osoby odpowiedzialne za sprawy kadrowe w Koronie nie wiemy, wiemy natomiast, że nie można zmarnować potencjału tych chłopaków. Niech się część ogrywa w trzeciej lidze i szykuje do podboju ekstraklasy, wiedząc, ze furtka jest otwarta. Kluczem do sprawy pozostaje osoba Gino Lettierego, który od Polaków woli cudzoziemców, choć tak naprawdę zaistniał w polskim klubie. Po wygranej z Nidą awansu koroniarzom gratulował Mirosław Malinowski, prezes Świętokrzyskiego ZPN, a przyglądał się temu z balkonu Krzysztof Zając, prezes Korony. Widocznie na płycie reprezentował go Łukasz Foks, który przypominał menedżera z kadry Niemiec, słynnego Olivera Bierhoffa. Paradoksalnie od Foksa wiele zależy, bo może on przekonać Zająca i Lettierego do młodzieży. Łukasz wyrósł na potężnego działacza i każdy się liczy z jego zdaniem. Trochę widział w futbolu, więc apel do niego by pomógł wychowankom Korony, bo kibice w pierwszej drużynie mają już dość sprowadzania często mizernych stranieri. /JKM/ Fot. KF + Sławomir Stachura
4 liga
9.06.2019, niedziela
Korona II Kielce – Nida Pińczów 4:0 (3:0)
Kacper Gromulski 14, Gracjan Kloc 30, Bartosz Prętnik 45, Piotr Lisowski 80.
Korona II: Dutka – Prętnik, Bartosiak, Kloc, Malec – Mi. Dziubek (67 P. Lisowski), Jopkiewicz (67 Pawczyński) – Szałas, Gromulski (75 Gadomski), D. Lisowski (57 Matuszewski) – K. Rogoziński (57 M. Rybus).
Nida: Zyguła – Kempkiewicz (80 Paniec), Zygan, Ciacia, Parlicki – Wołczyk (69 Gajda), Koszela, Krzak (76 Nogacki), Karasek – Szafraniec (87 Garula), Stępnik (65 Buczak).
Żółte kartki: Gromulski, Mi. Dziubek, Jopkiewicz
Sędziował: Michał Jagieła – bardzo dobrze.
Widzów: około 150.
Liczba meczu
71 – procent posiadania piłki Korony II






