Kopciuszek wyrzucony
Było już pięknie, bardzo pięknie, bo po sensacyjnych wygranych z Belgią 3:2 i Włochami 1:0 nasza kadra U-21 potrzebowała tylko, lub aż remisu z Hiszpanią. Furia Roja dała jednak solidnego klapsa całemu polskiemu futbolowi.
Po sukcesie z Italią część osób zachwycała się postawą biało-czerwonych w defensywie, część zwracała uwagę na nieporadność i nieskuteczność gospodarzy turnieju. Chwalono polskich obrońców, choć statystyki meczowe, prócz tej najważniejszej były wymowne. Gra co trzy dni dla chłopaków z mizernej polskiej ekstraklasy stanowi nie lada wyzwanie i być może dlatego Czesław Michniewicz zdecydował się na roszady w składzie. Kontuzja wyeliminowała Dawida Kownackiego, wypadli też Paweł Bochniewicz i Filip Jagiełło. Bronią na Furia Roja miał być szybki niczym TGV Konrad Michalak, ale prócz jednego rajdu zawodnik, który przenosi się do ligi rosyjskiej nic specjalnego nie pokazał. Na Hiszpanach jakoś polskie nazwiska wrażenia nie robiły. Oni się ucieszyli jak zobaczyli, że Polacy tak się cofnęli, bo mogli sobie pograć swój futbol. Alaves – Alaves, Athletic Bilbao, FC Koeln, Mainz – Napoli, Villareal – Dinamo Zagrzeb, Real Madryt, Villareal – Real Sociedad, tak wyglądała przynależność klubowa wyjściowej 11 młodej Furia Roja. To jeszcze nic, bo te chłopaki grają regularnie na najwyższym poziomie ligowym, a taki Fabian Ruiz na młodzieżówkę stawił się bezpośrednio po meczach eliminacji Euro 2020. Hiszpanów rozwścieczyła porażka z Italią 1:3, ale wiedzieli, że sprawa awansu do półfinału ME U-21 jest nadal w ich rękach. Furia Roja spodziewała się defensywnego nastawienia Polaków, ale nie aż takiego. Nasi komasowali się szesnastce, jakby liczyli na cud, a zespół Luisa De La Fuente bombardował bramkę Kamila Grabary. Ktoś powie, że wybór takiego stylu gry wynikał z realnej oceny możliwości. Druga sprawa, czy Polacy mieli jeszcze siły na tak intensywnym turnieju. Wytrwali niedługo, worek z golami otworzył w 17 minucie Pablo Fornals, a skończyło się na piątce. W takich meczach bohaterem jest zwykle golkiper, Kamil Grabara zwijał się jak w ukropie, zanotował mnóstwo udanych interwencji. – Od zera do bohatera, od bohatera do zera, tak możecie teraz pisać – skomentował w swoim stylu golkiper kadry Polski U-21. W Polsce ludzie lubują się w mówieniu o wyciąganiu wniosków, ale mają problem z ich wyciąganiem. Wiemy doskonale, że naszym zawodnikom technicznie brakuje bardzo do Hiszpanów, lecz nic nie rob imy w kierunku zmniejszenia dystansu. Szkolenie młodzieży, dzieci u nas to prawie fikcja, jedna wielka ściema. Rozdaje się UEFA A, UEFA B, pod szyldem AMO robi się swoje interesy, klubowi trenerzy zabraniają juniorom wyjazdów na kadry Polski. Od czasu do czasu jakiś sukces zamydla oczy, ale… W meczu MŚ seniorów z Kolumbią w Rosji obraliśmy wariant ultra defensywny i skończyło się 0:3. Nie tak dawno na U-20 w Polsce mieliśmy więcej szczęścia, bo Senegal nie potrzebował wygranej w Łodzi i zadowolił się bezbramkowym remisem z zespołem Jacka Magiery. Nie chcemy grać w piłkę w takich meczach, też jak ten z Hiszpanią i dajemy w ten sposób przyzwolenie na minimalizm, kunktatorstwo. Jakoś to będzie – to dewiza naszego pseudosystemu. Szkoleniowcy dzieci boją się rywalizacji podopiecznych ze starszymi o rok, dwa, najlepiej brać udział w turniejach z dużo słabszymi i zachłystywać się wynikami 10:0, 12:0. Tak to się nie rozwiniemy. Co z tego, że nasi szkoleniowcy jeżdżą na staże do klubów zagranicznych, jak i tak potem męczą kibiców futbolem, na który nie da się patrzyć. Ważniejsze niż postęp jest CV, zdjęcia na facebooku. Czemu jeszcze ktoś nie wpadł na pomysł, by sprowadzić do Polski kilkunastu hiszpańskich szkoleniowców młodzieży. Chociaż pokazaliby jak to się powinno robić. I tak nie można mieć pretensji do Czesława Michniewicza, bo w tym grajdole stworzył team, który ograł Danię, Portugalię, Belgię, Włochy, wchodził mocno na salony. Niestety, dama z Hiszpanii go nie wpuściła na główny bal, bo zobaczyła, że tu nie pasuje. Skończyło się na przybiciu piątki i pokazaniu drzwi. Innym razem, jak będzie możliwość musimy inaczej przekonać organizatorów imprezy, nie tylko wykopywaniem piłki. /JKM/







