12 lat od Maracaibo
15 lipca 2007 w finale Copa America w Wenezueli Dani Alves przystemplował wygraną Brazylii z Argentyną trzecim trafieniem. Niezwykle utytułowany defensor w Maracaibo zastąpił w 34 minucie Elano i zaliczył spektakularny występ.
Zwycięstwo z Argentyną 3:0 na turnieju sprzed 12 laty Dani Alves uważa za jedne z najcenniejszym w karierze. Dodajmy, że bogatej karierze, bo występując w Sevilli, Barcelonie, Juventusie, Paris SG osiągnął mnóstwo. W drużynie narodowej może się pochwalić trzema tytułami , prócz Copa America 2007 wygrał Puchar Konfederacji w latach 2009 i 2013. Na mundialu zaliczył tylko czwarte miejsce przed pięcioma laty, a rok temu z wyjazdu do Rosji wyeliminowała go kontuzja. Nie mógł tego przeboleć, ale zapowiedział, że powalczy o miejsce w składzie na kolejne finały MŚ – Katar 2022. Jak sam mówi wiek w jego przypadku nie gra takiej roli, choć skończył 36 lat czuje się niczym młodzieniec i odczuwa wciąż głód sukcesów, Jako kapitan pragnie poprowadzić rodaków do powrotu na tron w Copa America. Po 2007 roku tę imprezę wygrywały kolejno – Urugwaj w 2011, Chile w 2015 i 2016 , a Brazylia poznała smak rozczarowań. W tym pierwszym przypadku canarinhos w ćwierćfinale zatrzymał Paragwaj (0:0, 2:0 w karnych), a Dani Alves obserwował to z perspektywy ławki rezerwowych. Potem Guarani to powtórzyli, znowu po jedenastkach, więc można zrozumieć obawy brazylijskich fanów przed tegorocznym starciem z Paragwajem. Brazylia jako organizator miała maszerować od wygranej do wygranej. Już w grupie dostała sygnał od Wenezueli (0:0), lecz po tej wpadce zdemolowała Peru 5:0. Wydawało się, że osłabieni Paragwajczycy są bez szans przeciw canarinhos, ale gospodarz grał wolno i nieskutecznie i nie potrafił nawet wykorzystać przewagi liczebnej od 58 minuty, od czerwonej kartki Fabiana Balbueny. Doszło do karnych, a w Porto Alegre Brazylia się przełamała, bo wygrała je 4:3 (nie wykorzystał tylko Roberto Firmino z Liverpolu). Udało się już osiągnąć półfinał, lecz nadal niewiadomo na co stać armadę Tite, który znajduje się pod wielką presją. Ma niby zespół składający się z gwiazd silnych europejskich klubów, ale brakuje mu wyrazu. Na ostatnim mundialu w Rosji Brazylia odpadła już w ćwierćfinale z Belgią i zrehabilitować się może wyłącznie złotem na Copa America. Kibice canarinhos liczą na wielki mecz w półfinale z Argentyną i swojego nienasyconego kapitana Dani Alvesa, który rozważa powrót do Barcelony, przejście do Manchesteru City, Interu, bo Paris SG przestał mu odpowiadać. Bynajmniej barwy klubowe chce już zmienić jako triumfator kontynentalnego czempionatu na ojczystej ziemi. /JKM/ Fot. Paula Duda
Brazylia na Copa America po 2007 roku
2011 – ćwierćfinał
Wenezuela 0:0, Paragwaj 2:2, Ekwador 4:2, Paragwaj 0:0 i karne 0:2 (nie wykorzystali Elano, Thiago Silva, Andre Santos, Fred).
2015 – ćwierćfinał
Peru 2:1, Kolumbia 0:1, Wenezuela 2:1, Paragwaj 1:1 i karne 3:4 (wykorzystali Fernandinho, Joao Miranda, Philippe Coutinho, nie wykorzystali Everton Ribeiro, Douglas Costa).
2016 – grupa
Ekwador 0:0, Haiti 7:1, Peru 0:1.
2019 – już półfinał
Boliwia 3:0, Wenezuela 0:0, Peru 5:0, Paragwaj 0:0 i karne 4:3 (wykorzystali Willian, Marquinhos, Philipp Coutinho, Gabriel Jesus, nie wykorzystał Roberto Firmino).







