(Bez)myśl szkoleniowa
- Macie nieco archaiczny styl, długie piłki, fizyczna gra – to tylko wycinek wypowiedzi Tomasa Van Daele, dyrektora DAC Dunajska Streda. Wyniki polskich klubów w pucharach potwierdzają, że Belg ma rację. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej.
- Możemy skupić się na lidze – przyznał Michał Probierz po odpadnięciu Cracovii w eliminacjach Ligi Europy właśnie z DAC. Takie coś słyszeliśmy w ostatnich latach wielokrotnie, a nasi trenerzy potrafią pięknie mówić, opowiadać, tłumaczyć się. – Czasem trzeba pomyśleć o filozofii w klubach – wracamy do Van Daele, który podzielił się swoimi spostrzeżeniami z TVP Sport. Słowacki rynek polskie kluby drenują, ale w starciach z nimi ostatnio dostają po głowach. Nasz sąsiad stawia, także z przyczyn ekonomicznych na młodzież, my wolimy cudzoziemców. Oni przychodzą do Polski głównie po to by zarabiać niezłe pieniądze i wcale nie muszą się wysilać. Awans w pucharach – OK, odpadnięcie – nie ma tragedii, będzie więcej wolnego. Ekstraklasa kisi się we własnym sosie, cały czas obracają się w niej ci sami trenerzy, których media kreują na gwiazdy. Puchary jednak nie lubią litości. Piast niby był lepszy od BATE, ale dostał dwa ciosy i pożegnał się z marzeniami o Lidze Mistrzów. Waldemar Fornalik, wynoszony pod niebiosa, osiągający sukcesy na krajowym podwórku nie był w stanie zapobiec dekoncentracji Frantiska Placha, bramkarza, który zawalił mu rewanż z mistrzem Białorusi. Probierz może się poszczycić tym, że z DAC nie przegrał, ale patrząc z innej perspektywy także nie wygrał. Pasy obijały poprzeczkę, zagrażały wicemistrzowi Słowacji głównie po stałych fragmentach, ale dalej przeszedł zespół z Dunajskiej Stredy, bo grał w piłkę. Co osiągnął Probierz w Europie? Nic. U nas szkoleniowców przybywa jak grzybów po deszczu. UEFA C, UEFA B i UEFA A rozdaje się na lewo i prawo, bo chłopaki płacą kasę i myślą, że są wielcy. Większość z nich jest przekonana, że jak założy dres z fajnym logo i napisem to trzeba się kłaniać w pas. W niższych ligach najłatwiej osiągać wynik preferując pominięcie drugiej ligi. Długa piła do przodu, liczenie, że jakiś wysoki zawodnik strzeli gola i powstaje złudzenie optyczne, że jesteśmy kozakami. Polscy trenerzy czasami są oburzeni, że wychwala się obcokrajowców, więc proszę się zastanowić ilu z nich pracuje w najwyższych ligach Anglii, Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Francji. Co z tego, że jeżdżą na staże, skoro głównie jarają się wstawieniem zdjęcia na facebooku z pięknego stadionu, z kimś znanym. Boimy się rozwijać, boimy się ryzykować, a ekstraklasa skupia się sama na sobie. Jest fajnie pokazywana w telewizji, chałturę ogląda dużo Polaków, bo jest swojska, a potem do Krakowa przyjeżdża DAC, dyrektor tego klubu mówi, że jesteśmy archaiczni. I ma rację, a takiej Cracovii, która wydaje tyle hajcu na apanaże dla trenerów i zawodników już w Europie nie ma. A sezon tak naprawdę na dobre jeszcze się nie rozpoczął. Jaromir Kruk / Fot. Michał Chwieduk




