E1: Raków – Korona 0:1
Koronie nie udało się pokonać Lecha Poznań we Wronkach, Sandecji Nowy Sącz w Niecieczy, wygrała co prawda z Wisłą na Suchych Stawach, ale w Krakowie. Na inaugurację sezonu 2019/20 w ekstraklasie przyszło jej się zmierzyć z Rakowem.
Stadion Rakowa w Częstochowie na ulicy Limanowskiego nie został dopuszczony do ekstraklasy, choć nie tak dawno odbyły się na nim mecze Pucharu Polski zespołu Marka Papszuna z Lechem, czy Legią. Ktoś nie myśli do końca o promocji futbolu, bo można było znaleźć rozsądne rozwiązanie. Póki co Raków musi grać nie w swoim domu, nie wyszło z Sosnowcem, jest Bełchatów, ale tak być nie powinno. Ekstraklasa jest uzależniona od telewizji, dlatego obowiązuje system z 37 kolejkami i liczą się przede wszystkim telewidzowie, nie kibice którzy przychodzą na stadiony. Niestety, w Bełchatowie na Koronie nie pojawiło się zbyt wielu. Pani prezydent tego miasta zabroniła zamknęła obiekt dla kibiców przyjezdnych, co uderza w sens sportu. No cóż, przecież najważniejsi są ci, co oglądają mecze przed telewizorem, nie oglądający futbol na żywo. W ich obronie próbowały stanąć władze Korony, prezes Świętokrzyskiego ZPN, ale sami kibice wzięli sprawy w swoje ręce i po prostu, przy pomocy sympatyków Rakowa stawili się na meczu. Co prawda już podczas drugiej połowy, ale lepiej późno niż wcale. Już po pierwszej części goście mogli prowadzić różnicą dwóch, trzech goli, ale kapitalnie między słupkami u beniaminka spisywał się Michał Gliwa. Bliscy pokonania go byli Uros Duranović (w Dukli Praga zasłynął z nieskuteczności, choć grał dobrze) i Erik Pacinda (jeszcze rok temu zdobył bramkę dla kadry seniorów Słowacji z Tajlandią – asysta Ondreja Dudy). Gliwę uznano bohaterem Rakowa premierowej odsłony, ale szybko zapracował na miano antybohatera drugiej. Po jego głupim faulu na Pacindzie (zachowanie w stylu Frantiska Placha z Piasta Gliwice z BATE Borysow) sędzia podyktował rzut karny dla Korony zamieniony na gola przez Adnana Kovacevicia. Zwycięstwo kielczan było zagrożone tylko przez chwilę, ale w 78 minucie Paweł Sokół obronił groźne uderzenie Bryana Nouviera. Młody bramkarz żółto-czerwonych, którego obserwował Tomasz Muchiński ze sztabu kadry Polski U-21 od Czesława Michniewicza zrehabilitował się za niepewne interwencje z początkowej fazy meczu. Może trochę dała znać o sobie trema, ale co mają powiedzieć piłkarze Rakowa, którzy wystraszyli się Korony i ekstraklasy. – Nie byliśmy sobą – przyznał Marek Papszun, ale coś musiał przecież powiedzieć. W końcówce Raków mógł dobić Matej Pucko, niestety nie wykorzystał żadnej z dwóch okazji. Wygrał zespół zdecydowanie lepszy, dojrzalszy, o większej jakości, ale cholernie nieskuteczny. Raków nie pokazał nic. /JKM/ Fot. Kamil Król – Radio Kielce
Ekstraklasa – 1 kolejka
20.07.2019, sobota – Bełchatów
Raków Częstochowa – Korona Kielce 0:1 (0:0)
0:1 Adnan Kovacević 49 karny prawą nogą (za faul Gliwy na Pacindzie)
Raków: Gliwa – Szymonowicz, Petrasek, Kasperkiewicz – Malinowski, Sapała (86 Lewicki), Babenko (72 Luković), Domański (46 Nouvier), Szczepański, Kun – Musiolik.
Korona: Sokół – Gardawski (74 Kosakiewicz), Kovacević, Marquez, Dziwniel – Cebula (83 Pucko), Żubrowski, Gnjatić, Pacinda (70 Zalazar) – Duranović, Papadopulos.
Żółte kartki: Szymonowicz – Kovacević.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 3025.
Liczby meczu
4 – nowych piłkarzy Korony wyszło w pierwszej 11 na Raków
5 – z tyloma rywalami w ekstraklasie Raków nie wygrał żadnego meczu, to Amica Wronki (6 prób), KSZO Ostrowiec (2), Korona Kielce (1), Legia Warszawa (8), Odra Wodzisław (4)
21 – lat czekał Raków na powrót do ekstraklasy, w poprzednim spotkaniu uległ w Olsztynie Stomilowi 1:3







