Nic się nie stało?
- Stawiamy sprawę jasno mistrzostwa i pucharów, tego chce miasto – taki transparent kibiców Śląska Wrocław pewnie zdziwił piłkarzy. Fani dali jasny przekaz, że nie interesuje ich gra w ekstraklasie dla samej gry.
- Tu jest fajnie, pieniądze może są lepsze gdzie indziej, ale u nas nie ma presji – zasłuchany fragment rozmowy piłkarzy zespołów naszej ekstraklasy. Presja – słowo klucz, a akurat mistrzów w jej zdejmowaniu u nas nie brakuje. – Przeciwnik jest faworytem. – Środek tabeli nas zadowoli. – Nie mamy zbyt dużego budżetu. – To nowy projekt, zaczynamy budowę zespołu – tak się mówi w ekstraklasie, a jak ktoś chce wymagać za dużo wzmaga się larum. – Korona to mały klub – palnął kiedyś Gino Lettieri, trener żółto-czerwonych, gdy ktoś zapytał o europejskie puchary. A Piast Gliwice jest wielkim? Szombierki Bytom były wielkim, gdy sięgały po mistrzostwo Polski. Z niepokojem w ostatnich latach obserwujemy u wielu szkoleniowców zanik sportowych ambicji. – Puchary to pocałunek śmierci – skwitował swego czasu Michał Probierz. Dla obecnego trenera Cracovii był to gorzki całus, bo Pasy wyrzuciła w eliminacjach Ligi Europy DAC Dunajska Streda. Zespół Probierza może się skupić na krajowym podwórku, ale wychodzi mu to blado. Na Kałuży wpadł ŁKS Łódź. Chłopaki, którzy nie tak dawno pykali sobie piłeczkę na drugim, trzecim, nawet czwartym poziomie rozgrywkowym przyjechali zagrać, atakować i Cracovię klepnęli. Nie słychać jednak płaczu z obozu Pasów, bo tragedii nie ma. Utrzymają się, zajmą miejsce w środku tabeli, telewizja wypłaci szmalec, właściciel dołoży i Probierz nie umrze z głodu. Nasi kopacze i trenerzy z ekstraklasy są zagłaskani na śmierć (z wyjątkami), ba nawet niektórzy stroją fochy, gdy za dużo się od nich wymaga. W pucharach się jakoś zawsze grać nie chce. Co z tego, że premia może wpaść, skoro trzeba skrócić urlop. Z Europą najlepiej szybko się rozstać, bo po co się męczyć w środku tygodnia i jeszcze śmigać na dalekie wyjazdy. Przecież ekstraklasa jest najważniejsza. Telewizje tak rozpieściły kluby, że aż się w głowach ludziom przewraca. Nasze zespoły boją się wygrywać. – Takie puszczone bramki się zdarzają – palnął po gafie z BATE Borysow golkiper Piasta, Frantisek Plach. Dzięki niej mistrz Polski stracił szanse na awans do Ligi Mistrzów, no, ale przecież zdarza się. Legii się zdarzył remis na Gibraltarze, przed rokiem dostała w łeb od zespołu z Luksemburga i o dziwo jakoś to przeminęło z wiatrem. Piłkarze usłyszeli parę mocnych słów od fanów na Łazienkowskiej, ale do tego są przyzwyczajeni. Kibice wyzywają, ale piłkarze zarabiają i to super kaskę, niezależnie od tego czy pokażą się w Europie czy nie. Taka słaba Legia zawitała do Kielc, a Korona nie chciała pójść na całość. Przy stanie 1:1 gospodarze zapomnieli, że mecz się toczy i dostali cios po aucie. Nic się nie stało, bo przecież przegrali z Legią, w której kiedyś grali choćby Brychczy, Deyna, Dziekanowski, Kowalczyk. W końcu wielka marka… Lechia Gdańsk zremisowała z Wisłą Kraków, ale to można wytłumaczyć zbliżającym się rewanżem zespołu Piotra Stokowca z Broendby. U nas na wszystko znajdzie się wymówka, liga jest beznadziejna, ale funkcjonują w niej znakomici specjaliści od otoczki ze szkoleniowcami włącznie. Kibiców robi się w balona, a oni łykają teksty o budowach zespołów, przywiązaniu do barw. Ekstraklasa stała się idealna dla wygodnickich, którzy nie muszą wcale się bić o ambitne cele, tylko dobrze im się tu żyje. Paradoks polega na tym, że z naszej polskiej elyty ci co bardzo chcą się wybić to się wybijają i z powodzeniem poczynają sobie w mocnych zagranicznych ligach. Może mamy słabych trenerów, lecz niekoniecznie słabych piłkarzy. Nasi kopacze to lenie, też dlatego, że brakuje im presji, wyznaczania celów, poważnych celów. Tak się stało przez telewizję i kibiców, którzy zauroczyli się ładnie opakowanym towarem. Skoro jednak te piękne pudełka eliminują małolaty ze Słowacji to warto się pochylić nad problemem. Trzeba od piłkarzy wymagać, żądać wyników, ładnej gry. Przekaz transparentu Śląska jest jasny, bo chyba nie chcemy zakiszenia się we własnym sosie (gównie)… /JKM/


