Nie narzekać!
- Legia grać, kurwa mać! – skandują kibice wicemistrzów Polski po końcowym gwizdku arbitra w spotkaniu ze Śląskiem (0:0). Uśmiechnięty Aleksandar Vuković w tym czasie dziękuje swoim zawodnikom i przeciwnikom.
- Mieliśmy fragmenty nawet bardzo dobrej gry. Jeśli ktoś uważa, że Legia zagrała ze Śląskiem słabo, to obawiam się, że nigdy nie zagra dobrze – słowotok Vukovicia można interpretować różnorako. Nie ma się jednak co dziwić, bo gość czuje się niedoceniany po sukcesach Legii na arenie międzynarodowej. Ekipa Vuko w eliminacjach Ligi Europy rozprawiła się z niezwykle silnymi Europa FC z Gibraltaru i Kuopion Palloseura nie tracąc nawet gola. W ekstraklasie zanotowała wspaniały start. Co prawda przegrała z rewelacyjną Pogonią Szczecin 1:2, ale ograła niesamowicie mocną Koronę Kielce 2:1 i do tego nie dała się pokonać fantastycznie zorganizowanej ekipie Śląska Wrocław. Kibice krytykują, głupawi dziennikarze też, a Legia wchodzi w rytm, który pozwoli jej dojść do finału Ligi Europy (przyszły rok w Gdańsku) i w cuglach zdobyć mistrzostwo Polski. Problem jest w tym, że może wkrótce stracić obecnego trenera, bo Vukovicia obserwują przedstawiciele klubów Premier League, Primera Division, Serie A. W innych krajach podoba się, że sympatyczny Serb zawsze optymistycznie ocenia postawę swojego zespołu, że widzi pozytywy, że podkreśla, że jest z niego dumny. No bo jak nie być dumnym z teamu, który w Finlandii na trudnym boisku wywalczył cenny bezbramkowy remis, który nie dał się pokonać Śląskowi Wrocław, który ograł Koronę. Legia w sezonie 2019/20 straciła łącznie 3 gole w 7 meczach, a to przecież niesamowite osiągnięcie. Defensywa warszawskiego zespołu za kadencji Vukovicia ociera się o perfekcję, a my, Polacy nie chcemy tego zauważyć. Klub z Łazienkowskiej powinien ukarać finansowo kibiców, którzy krzyczeli Legia grać, kurwa mać, bo nie wypada narzekać. Vuko zawsze coś powie ciekawego, bo szybko nasiąknął zwyczajami z ekstraklasy. Gdyby jednak trenerzy u nas tak pięknie pracowali jak mówią bylibyśmy potęgą. No, ale czcigodny Aleksandar nie utożsamia się z Michałem Probierzem z Cracovii, Waldemarem Fornalikiem z Piasta i Piotrem Stokowcem z Lechii, bo tych panów w europejskich pucharach już nie ma. Legia jest, a jej trener już szykuje przemowę na mecz z Atromitosem Ateny. Kibice - nie narzekajcie.



