Skarb Janusza
- Słabo… - tak występ swojej drużyny w Suchedniowie skomentował Ireneusz Pietrzykowski, trener ŁKS Probudex Łagów. Zwycięzców podobno się nie sądzi, ale z taką grą lider nie miałby co szukać klasę wyżej.
Oceniając Orlicza
- Co z tego skoro zagraliśmy nieźle, nie było widać różnicy z tabeli, skoro przegraliśmy – skwitował Mariusz Arczewski, szkoleniowiec Orlicza. – Nie zapomnij skąd tutaj przybyłeś – krzyczeli do niego kibice z Łagowa, bo z tej miejscowości pochodzi popularny Arczi. Orlicz miał fajne okresy w ofensywie, stwarzał okazje, Arczewski potem wspominał, że jego drużyna jest chwalona, lecz… Spojrzenie na liczby mówi wiele – miejsce 18, stracone gole 24. Łatwość tracenia bramek Orlicz posiadł niebywałą. Goście z Łagowa nie musieli się specjalnie wysilać. Na 0:1 po aucie, na 0:2 po nieudanym dośrodkowaniu, na 1:3 akcję zaczął piłkarz z Suchedniowa. Podobał się na pewno Mateusz Tumulec, starał się Mateusz Kokosza, nieźle grał Tomasz Staszewski. Notę tego ostatniego obniża zmarnowanie karnego i to dwukrotnie, bo arbiter zarządził powtórkę. Rozpędzonego w końcówce Orlicza zatrzymał fenomenalnymi interwencjami Alec Shram, ze szczególnym naciskiem na główkę Pawła Jarząba. Arczewski pięknie mówi o swoim zespole, szuka pozytywów, ale tabela brutalnie weryfikuje, po prostu niektórzy nie nadają się na ten poziom rozgrywkowy.
Oceniając Łagów
Wygrana lidera z pomocą bramkarza Orlicza, no i przede wszystkim dzięki kapitalnym paradom Aleksa Shrama. Golkiper ŁKS Probudex Łagów zawalił gola, ale potem się zrehabilitował. Goście nie pokazali nic specjalnego (słabiutko Andrzej Paprocki), nie ma nawet o czym pisać, ale mogą sobie spokojnie spojrzeć na tabelę.
Kokosza pod lupą
Wiadomo, że mocnym punktem Orlicza jest Mateusz Kokosza, ale wiedzieli o tym piłkarze ŁKS. W pierwszej połowie niewidoczny, co wynikało też z defensywnego nastawienia gospodarzy, w drugiej aktywny, miał udział przy golu Tumulca (dobitka jego strzału). Procent celnych podań – 55, procent wygranych główek – 20, raz był na spalonym.
Kung Fu Panda
Pod koniec pierwszej połowy doszło do spięcia między fanami obu zespołów. Jeden z kibiców ŁKS stanął w obronie trenera swojej drużyny, któremu ubliżał suchedniowianin. Utarczki słowne przerodziły się w bijatykę, a pierwszy uderzył miejscowy. Po jego ciosie jeden z gości spadł z krzesełka, ale wtedy ruszyli jego koledzy i napastnik po chwili przyjął parę kopów i leżał. W akcję włączyli się kolejni, w tym ochroniarz Stefan. Mądrzy ludzie na szczęście sprawili, że się uspokoiło. Ta sytuacja bardzo zdenerwowała pana Janusza z wąsem, który na trybunach spokojnie pił sobie wódkę z kumplami, dodajmy kulturalnie, ale jak przyjechała policja musiał ją schować do reklamówki. W trakcie drugiej połowy jeden z fanatyków Orlicza podbijał do kibiców z Łagowa, dzwonił nawet po Jacka i Maćka, ale nikt nie przyszedł mu z pomocą. W każdym bądź razie ciosów jakie padły w tej krótkiej i dynamicznej walce nie powstydziliby się zawodowi bokserzy, widać, że w społeczeństwie drzemie ogromny potencjał. Warto przyjechać na jakiś mecz by odkryć talenty,
4 liga (5 poziom)
15.09.2019, niedziela
Orlicz Suchedniów – ŁKS Probudex Łagów 1:3 (0:2)
Mateusz Tumulec 61 – Krystian Zaręba 6, Adrian Uniat 38, 90.
Tomasz Staszewski (Orlicz) w 80 minucie nie wykorzystał karnego – obrona Shrama.
Orlicz: Sitek – Świtowski, Tacij, Jarząb, Niewczas (46 Bator) – Tumulec, Boleń (46 Stawiak), Solnica, Skarbek (74 Grzejszczyk) – Kokosza, Staszewski.
Łagów: Shram – Gwóźdź, Czeneszkov (66 Cedro), Ślefarski – Krzeszowski, Biesiada, Uniat, Dudzik (81 F. Rogoziński) – Paprocki (62 P. Gardynik), Słaby (46 Mojecki), Zaręba (71 M. Rybus).
Żółte kartki: Jarząb, Skarbek, Kokosza – Rybus, Shram, Mojecki.
Sędziował: Daniel Detka.
Widzów: ponad 150.






