E11: ŁKS – Korona 4:1
Po wygranej ze Śląskiem wydawało się, że w Koronie zaczyna się robić pięknie. W Łodzi okazało się, że drużynie Mirosława Smyły nie dość, że daleko do ideału to w defensywie jest prawdziwa tragedia.
Korona przypominała znowu zlepek graczy z różnych krajów, którzy w żadnym wypadku nie tworzą drużyny. Drugiego gola goście stracili mając w polu karnym ośmiu ludzi, a ŁKS dwóch. Rafał Kujawa robił z kielczanami co chciał i na nich zaliczył pierwszego hat-tricka w karierze. – Dziś nie byliśmy się w stanie przeciwstawić ŁKS. Gospodarze szybko pokazali kto rządzi. Przy 2:1 pojawił się optymizm, ale indywidualne błędy na tym poziomie są szybko przerabiane na bramki. I tak we wszystkim trzeba szukać pozytywów. Obserwowałem poszczególne postacie jak sobie radzą w trudnych momentach. Musimy się podnieść i walczyć o życie tak jak ŁKS z nami – podsumował Mirosław Smyła, trener Korony.
Liczby meczu
455 – podań celnych ŁKS
297 – podań celnych Korony
6 – goli straconych przez Koronę w dwóch meczach wyjazdowych Smyły
Ekstraklasa – 11 kolejka
6.10.2019, niedziela
ŁKS Łódź – Korona Kielce 4:1 (2:1)
1:0 Rafał Kujawa 27 lewą nogą (asysta Ramirez)
2:0 Rafał Kujawa 29 lewą nogą (asysta Pyrdoł)
2:1 Adnan Kovacević 43 karny prawą nogą (za rękę Pyrdoła)
3:1 Jan Grzesik 59 głową (asysta Ramirez)
4:1 Rafał Kujawa 66 lewą nogą zza pola karnego (asysta Grzesik)
ŁKS: Malarz – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak – Ramirez (81 Pirulo), Srnić, Guimaraes, Pyrdoł (87 Bryła) – Kujawa, Trąbka (60 Ł. Piątek).
Korona: Kozioł – Szymusik, Marquez, Pierzchała, Dziwniel – Kovacević, Radin (55 Żubrowski) – Pucko, Pacinda (73 V. Arweładze), Jukić (61 Djuranović) – Żyro.
Żółte kartki: Pyrdoł, Grzesik.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 5168.







