Szymoniak o Łagowie
Neptun Końskie w tym sezonie spisuje się w czwartej lidze poniżej oczekiwań, ale liczy na udany występ na terenie ŁKS Probudex Łagów. O tym rozmawiamy z Łukaszem Szymoniakiem, obrońcą Neptuna, mistrzem Grudniowego 2006.
Dlaczego Neptun osiąga tak słabe wyniki?
Łukasz Szymoniak: To skutek ubytków kadrowych, pewnych kwestii nie dało się przeskoczyć. Niektórym zawodnikom brakowało, brakuje następców i jakościow wygląda to znacznie gorzej niż w poprzednim sezonie.
Jak nie idzie to nie idzie?
Czasami tak bywa w piłce, w życiu. Przełomem miał być dla nas mecz ze Zdrojem, ale daliśmy sobie wydrzeć zwycięstwo. Z Alitem już wyglądaliśmy dobrze, więc jestem dobrej myśli. Jak będą omijały nas kontuzje, inne problemy poprawią się wyniki.
Zakładaliście walkę o awans?
Nie było ciśnienia, bo każdy w klubie zdawał sobie sprawę z sytuacji kadrowej.
Sprężycie się na ŁKS Probudex Łagów?
Historia tych meczów jest bardzo ciekawa. Osoba Irka Pietrzykowskiego, Piotrek Gardynik po drugiej stronie barykady potęgują emocje, choć ja do tego podchodzę czysto sportowo. Trzeba się pokazać z jak najlepszej strony na boisku.
Jakiego meczu spodziewacie się w najbliższą niedzielę?
Banalnie powiem – walka, walka, walka. Myślałem, że mimo wszystko Łagów będzie miał lepsze wyniki, a szczególnie zawodzi na wyjazdach. U siebie jest groźniejszy.
Z czego to wynika?
Trenują regularnie u siebie, znają specyfikę boiska. Generalnie myślę, że piłkarsko zespół Irka Pietrzykowskiego powinien prezentować się lepiej, bo są fajni goście do grania, do futbolu kombinacyjnego. My się nie boimy sztucznej nawierzchni i w Łagowie chcemy wygrać.
Kto jest twoim faworytem do awansu?
Wiosna przyniesie wielkie emocje. Star, Czarni, Granat, Łagów, Nowiny… Ciekawie to wygląda, ale w tej lidze wszystko może się zdarzyć. Przeciw nam fajnie prezentował się Zdrój, grający atrakcyjny futbol, a który jest w tabeli. Nie ma co wróżyć z fusów, więc kolejny banał – wszystko zweryfikuje boisko. Zapraszam an niedzielny mecz do Łagowa. Rozmawiał Jaromir Kruk





