Ariel Borysiuk przed meczem Polska – Finlandia
Z usług pomocnika Legii Warszawa, Ariela Borysiuka Adam Nawałka skorzystał w końcówce zwycięskiego meczu z Serbią. 24-letni zawodnik marzy o powołaniu na finały Euro 2016. Poprzednia taka impreza przeszła mu koło nosa, a przez cztery ostatnie lata wiele działo się w jego karierze. Nie zrobił furory w Kaiserslautern, nie wyszło mu w Rosji i dopiero odżył po powrocie do Polski. W Lechii Gdańsk długo miejsca nie zagrzał, bo ponownie trafił do Legii, gdzie czuje się najlepiej.
Przeciw Serbii zastąpił pan w 83 minucie Piotra Zielińskiego. Taki śladowy występ sprawił mógł dać satysfakcję?
Ariel Borysiuk: Każde powołanie do reprezentacji Polski to dla mnie coś wielkiego, a także bodziec do ciężkiej pracy. Cieszę się z tego, że trener Nawałka mnie wpuścił w potyczce z silnym rywalem, a najważniejsze, że dowieźliśmy do końca korzystny wynik. Miałem za zadanie pomóc kolegom w zabezpieczeniu środka pola, bo Serbowie mocno atakowali. Wygraliśmy i zdaliśmy egzamin jako zespół.
Te parę minut zbliżyło pana do powołania na Euro 2016?
Mam nadzieję, że nie zawiodłem selekcjonera i wypełniłem jego założenia. Liczę na więcej w spotkaniu z Finlandią, drużyną stylem gry przypominającą Irlandię Północną. Daje z siebie maksimum na treningach po to by odgrywać większą rolę w drużynie narodowej.
Największe pozytywy konfrontacji z Serbami?
Zwycięstwo i dojrzałość w kluczowych momentach. Pokazaliśmy, że potrafimy utrzymać się dłużej przy piłce, jak zachodzi potrzeba, umiemy wybijać rywala z uderzania. W reprezentacji Polski nie brakuje zawodników świetnie wyszkolonych technicznie i niektóra akcje wychodziły znakomicie. Trzeba też pamiętać, że to był pierwszy mecz kadry w tym roku. Krok po kroku idziemy do przodu.
Czuje pan bliskość finałów Euro 2016?
Nie da się nie czuć. Na pewno zrobię wszystko, by dostać powołanie od selekcjonera.




