Król polskiej piłki
Z Bayernem mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec, tytuł króla strzelców Bundesligi, w kadrze 6 goli w eliminacjach Euro, awans do finałów tej imprezy. Tylko Robert Lewandowski mógł zostać najlepszym piłkarzem Polski AD 2019. I został.
Ba, nie było żadnej dyskusji, bo Lewy to jeden z najlepszych zawodników świata i raczej numer 1 na kuli ziemskiej w gronie środkowych napastników. W Lidze Mistrzów nasz as strzelił w tej edycji 10 goli i prowadzimy klasyfikacji najskuteczniejszych. Jest również liderem w gronie snajperów w Bundeslidze i nie widać końca jego wysokiej formy. – Czuje się doskonale – zapewnia piłkarz, który 21 sierpnia ukończy 32 lata. Lewy przyjechał na Galę Piłki Nożnej do Hiltona w stolicy Polski wiedząc, że został wybrany najlepszym piłkarzem kraju. Wrócił po latach na imprezę, na której kiedyś odbierał laur dla Odkrycia Roku (2008). Potem ktoś to robił za niego, a po mianie Ligowca 2009 zostawał Piłkarzem 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017. W 2018 wygrał z nim Łukasz Fabiański, co stanowiło ogromne zaskoczenie. Lewy wcale się z tego powodu nie obraził, a już w Hiltonie oglądał na telebimie co ma do powiedzenia Fabian. – Jak na niego to było dużo słów – śmiał się Lewandowski, który kolejny indywidualny sukces zadedykował ojcu patrzącemu na jego wyczyny z nieba, bliskim, polskim fanom. Pewnie chciałby rozdać autografy wszystkim chętnym, lecz zeszłoby na to kilka godzin. O chwilę rozmowy z gwiazdą światowego futbolu zabiegali dyrektorowie, prezesi wielkich firm, korporacji, ludzie znani i lubiani. Sami przekonali się, że popularność Lewego przekracza dopuszczalne normy i kapitan reprezentacji Polski nawet w Hiltonie musiał poruszać się w asyście ochroniarzy. Taka jest cena sławy, ale Robert to dobry chłop, który pamięta o AMP-futbolu, pomaga potrzebującym i daje świetny przykład młodzieży. Dlatego też zasługuje na wielki szacunek, uznanie, a nawet uwielbienie. Bo to skarb narodowy. /JKM/ Fot. Krzysztof Klimek / WajdaFoto



