Wiara Filipa
Po rundzie spędzonej w trzeciej lidze w KSZO Filip Rogoziński zdecydował się na przenosiny do ŁKS Probudex Łagów. Jego piłkarski ojciec, Ireneusz Pietrzykowski posadził nawet Filipa na ławie, ale dzięki temu zawodnik się przebudził i…
Filip, co wyniosłeś z KSZO?
Filip Rogoziński: Sprzętu nie wynosiłem, no zostawiłem sobie na pamiątkę koszulkę. W Łagowie w tej kwestii niczego nie brakuje, jesteśmy świetnie wyekwipowani. A okres spędzony w KSZO oceniam pozytywnie, zagrałem w finale Okręgowego Pucharu Polski na Suzuki Arena w Kielcach, sięgnęliśmy po trofeum, sprawdziłem się w trzeciej lidze. Dojazdy do Ostrowca na cztery, pięć treningów w tygodniu odbijały się na formie i nie pokazałem pełni swoich możliwości.
Trzecia liga cię przerosła?
Nie, ale mogłem zdziałać w tamtej rundzie więcej. Troszkę miałem wyrzutów sumienia.
Duże rezerwy w tobie tkwią?
W KSZO powinienem poświęcić więcej czasu na przygotowanie motorycznie, spędzić więcej czasu w siłowni. Zawsze można wypaść lepiej, ale to się wie po fakcie, nie przed. Na pewno jednak zyskałem kolejne doświadczenie i wiem co działać, by być lepszym zawodnikiem.
Filip Rogoziński z Łagowa jest lepszy od tego z KSZO?
Ogólnie w pierwszej części rundy jesiennej 2019 byłem odkręcony. Czułem, że przeżywam słabszy okres pod względem fizycznym, musiałem się też przestawić. Trzecia liga różni się od czwartej, ale szczebel niżej wcale nie jest łatwo. Swoje trzeba wybiegać.
Nie przeszła ci przez głowę myśl, że możesz wylecieć zimą?
Czułem wsparcie od trenera Pietrzykowskiego. Rozmawialiśmy na temat mojej dyspozycji, posadził mnie na ławce, a wtedy wydawało mi się, że zasługuje na pierwszy plac. Irek robił swoje, uznał, że przyda mi się zimny prysznic. To dobry psycholog i po tej ławce wróciłem do piłkarskiego życia. Dwa trafienia z Neptunem, jedno w Ożarowie, wrócił wigor, chęci, entuzjazm.
Pietrzykowski zrobił ci suszarkę w stylu Aleksa Fergusona?
On nie potrzebuje korzystać z takich metod. Komunikacja z piłkarzami to atut obecnego trenera ŁKS Probudex Łagów. Stawia bardzo dobre diagnozy.
Jak to przeczyta to nie pomyśli, że uprawiasz wazelinę?
Myślę, że nie. Mój piłkarski ojciec do Łagowa sprowadzał zawodników, którzy mają mu pomóc w walce o realizację ambitnych celów. Cieszę się, że znalazłem się w tym gronie, a nie gram tu po to by odcinać kupony. Ktoś powie – Rogoziński uciekł z trzeciej ligi, ale ja dodam, że mam swoje zadania do wykonania. Zamierzam wrócić tam gdzie byłem z KSZO i pokazać jakość.
Sprawa awansu do trzeciej ligi z grupy świętokrzyskiej nie jest już przesądzona?
Piłka to jest piłka i najmocniejsi się potykają. Nie da się jednak ukryć, że rozdajemy kartę, a mając tak szeroką i silną kadrę powinniśmy zakończyć rozgrywki na pierwszym miejscu.
Przeszkadza ci, jak rywale się napinają na ŁKS Probudex Łagów?
Kiedyś się napinali na Neptuna, Koronę II, Zdrój, zawsze rywale chcą bić najlepszych. Mamy praktycznie dwie równorzędne jedenastki i nie musimy nawet myśleć o tym jak podchodzą do nas przeciwnicy. Dobra gra, spokój – to nam ma przynosić zwycięstwa, a ja dodam, że warto by się tym futbolem bawić. Nie można go traktować tylko jako pracę. W naszej ekipie panuje świetna atmosfera, a jeszcze da się ją poprawić wygranymi.
Wyobrażasz sobie ŁKS w trzeciej lidze?
Po kilku wzmocnieniach składu możemy być nawet rewelacją sezonu. Nie mamy żadnych kompleksów, lecz tal daleko w przyszłość nie ma sensu wybiegać.
Pietrzykowski hołduje stylowi kopnij – biegnij?
Tak mówią jego krytycy. My mamy szybko po przejęciu piłki przejść do ataku i oddać strzał. Daleko nam do Liverpoolu, lecz w Łagowie ma Salaha, Mane, Hendersona, Van Dijka. Próbujemy na miarę swoich możliwości i nie jest to kopanie piłki bez sensu. Odsyłam do tabeli.
Akcje bazujące na czterech podaniach nie zachwycają?
Pamiętacie jakie kontry robił kiedyś Real Madryt. Przechwyt, dziesięć sekund, gol. Genialne w swej prostocie. Każdy sposób prowadzący do strzelenia bramki jest dobry. Do wszystkiego potrzeba odpowiednich wykonawców, ciężkiej pracy, a w Łagowie nikt się nie oszczędza. Wiemy, że w piłce nie ma sentymentów,
Queen słuchasz?
Przed przyjściem do Łagowa widziałem Bohemian Rapsody i muzyka Queen przypadła mi do gustu. W samochodzie słucham czasami, prezes ŁKS dał mi płytkę. Słucham często, a jak wychodzimy na ligowe mecze u siebie Queen nas zagrzewa do boju. Nie wypada zawodzić prezesa.
Kiedy puści wam w tym sezonie We Are The Champions?
Chciałbym, żeby jak najszybciej, ale nie mam nic przeciwko temu by awans przypieczętować w Busku. Ze Zdrojem walczyliśmy z Irkiem o trzecią ligę, nie wyszło, ale teraz musi się powieść. /JKM/ Fot. Kamil Bielaszewski / Radek Piasecki








