Z prezesem Cichoniem
Kamil Blicharski liczy na sukcesy z zespołem GKS Nowiny na dużym boisku i w końcu na miejsce w czołowej czwórce Grudniowego z Realem Łaziska. Ze Spartakusem Daleszyce grał w trzeciej lidze (czwarty poziom rozgrywkowy).
Uważasz się za lepszego piłkarza, niż wtedy gdy występowałeś w Spartakusie Daleszyce?
Kamil Blicharski: Na pewno mam większe doświadczenie. Rozwinąłem się pod względem taktycznym, radzę sobie nieźle na kilku pozycjach. Wtedy grywałem tylko na skrzydłach i inaczej patrzyłem na piłkę. Teraz dostrzegam lepiej ustawionych kolegów, więcej widzę, często nawet niepotrzebnie, bo sam mógłbym finalizować akcje strzałami. To jednak kwestia pewnych piłkarskich zachowań, a dzisiejszy Kamil Blicharski jest zdecydowanie bardziej kolektywny.
Dziwiłeś się kiedyś, że koledzy zwracali ci uwagę, że za mało podajesz piłkę?
Czasami się odezwał Damian Gil, Marek Gołąbek, Robert Bętkowski. Staram się brać uwagi do serca i układać jak trzeba w głowie. Piłka to w końcu gra zespołowa.
Dużo nauczyłeś się w Spartakusie Daleszyce?
Miałem szczęście, że trafiałem na bardzo dobrych trenerów – Dariusza Kozubka, Arkadiusza Bilskiego, Andrzeja Więcka, Marka Bębna, czy na koniec Krzysztofa Trelę. Było też się od kogo uczyć już z grona zawodników – Damian Gil, który trochę czasu spędził na Cyprze, Marek Gołąbek, Piotrek Ostrowski, Michał Jeziorski i inni wpłynęli na mój sportowy rozwój.
Na boisku w Daleszycach da się normalnie grać w piłkę?
Kwestia przyzwyczajenia. Takie boiska zdarzają się w całym kraju i na pewno nie pomagają zawodnikom. W trzeciej lidze czuło się przyjemność biegając za futbolówką na Motorze Lublin, KSZO Ostrowiec, Avii Świdnik. Z roku na rok przybywa pięknych muraw, boisk, stadionów i jestem przekonany, że i Daleszyce doczekają się płyty z prawdziwego zdarzenia.
Wyższa klasa rozgrywkowa ma rację bytu w takich ośrodkach jak Daleszyce?
Sportowo Spartakus się bronił i sprawiał psikusy teoretycznie lepiej notowanym ekipom. Działacze starali się jak mogli i udało się utrzymać tą trzecią ligę dłużej niż jeden, dwa sezony.
GKS Nowiny jest gotowy na trzecią ligę?
Organizacyjnie, infrastrukturą tak. Klub ma do dyspozycji fajny kompleks, basen, jest gdzie trenować. Na pewno GKS Nowiny się rozwija.
Piłkarsko macie zespół na awans z czwartej ligi?
Mamy fajną mieszankę doświadczonych zawodników z młodzieżą. Mateusz Gadomski, Kuba Hińcza grają coraz więcej, uczą się od starszych, a jest od kogo. Przemek Cichoń, Łukasz Jamróz, Bartek Papka, Radosław Szmalec, Wojtek Niebudek, nic tylko korzystać.
Ty jesteś z tych młodych, czy doświadczonych?
Należę do doświadczonych. Grałem w trzeciej lidze, wiem jak funkcjonuje piłkarski świat, jak to wygląda.
Przemkowi Cichoniowi mówisz na boisku – Prezesie?
Na boisku zwracam się – Przemek, Cichy. Jak przychodzę do jego gabinetu oczywiście staje się prezesem.
Jest lepszym prezesem czy piłkarzem?
Wszędzie sobie dobrze radzi. Ma podejście do tematu, bo gra w piłkę, rozumie zawodników.
Zdarza się, że prezes mówi, że zabrakło kasy w klubowej kasie?
Na co jesteśmy dogadani wszystko jest respektowane. Nie mogę narzekać.
W czwartej lidze grasz dla kasy, czy dla przyjemności?
Przede wszystkim to frajda, ale każdy coś chce mieć pieniążków. To taka pochodna, a trudno by w czwartej lidze zawodnicy wymagali kroci z futbolu. My to godzimy z innymi zajęciami.
Jaki macie piłkarski cel na rundę wiosenną?
Spróbujemy powalczyć o awans. Wiadomo, że to trudne zadanie, bo ŁKS Łagów ma silną i szeroką kadrę, ale my musimy swoją wartość pokazywać na boisku. Osobiście chciałbym strzelić parę bramek, zrobić parę asyst, tak by po sezonie czuć zadowolenie.
Kto jest twoim ulubionym piłkarzem?
Cristiano Ronaldo. Jego ciąg na bramkę, pazerność są imponujące. Portugalczyk przechodzi ewolucję, teraz gra bliżej szesnastki przeciwników, ale jest zabójczo skuteczny. Kapitalnie poczyna sobie głową.
Oglądasz dużo meczów w telewizji?
Staram się zobaczyć kilka spotkań na weekend. Lubię patrzeć na Juventus, ligę angielską, śledzę losy Korony Kielce w ekstraklasie.
Korona spadnie?
Degradacja Korony byłaby tragedią dla całego województwa. Zaliczyłem epizod w Koronie, trenowali mnie Marek Mierzwa i Marek Parzyszek, ale wytrzymałem tylko pół roku. Mogłem zostać, ale wolałem wrócić do Astry Piekoszów, bo interesowała mnie piłka seniorska.
Byłeś zadowolony z ostatniego występu Realu Łaziska na Grudniowym?
Można było zajść dalej, a w ćwierćfinale przegraliśmy z Kor-Transem, późniejszym triumfatorem. Ten mecz został przez nas źle rozegrany. Ogólnie jako zespół z roku na rok wyglądamy coraz lepiej, tylko musimy wyeliminować wahania formy. Wygrywamy z bardzo mocnym rywalem 1:0, pokazując dobrą defensywę, by potem tracić siły na wymianę ciosów z niżej notowaną drużyną. Gdy wkrada się do nas chaos bywa różnie. Jak dojdziemy do pułapu by zachować chłodne głowy dostaniemy się na podium trójek. Personalnie Real Łaziska ma zespół na czwórkę.
Nie boisz się na trójkach konfrontacji z Real Team Łaziska, gdzie grają twoi bracia – Marcin i Sebastian?
Pomidor. /JKM/ Fot. Radek Piasecki / GKS Zio-Max Nowiny




