E 25: Śląsk – Korona 2:1
Atmosfera wokół Korony robi się gęsta, a niemieccy właściciele nie chcą przekazywać pieniędzy na klub. Być może po prostu ich nie posiadają, albo im na tym nie zależy. Sportowo miało dojść do poprawy we Wrocławiu.
Ostatnie szansy
Przed każdym spotkaniem w tym roku określa się je tym ostatniej szansy. Drużyna Mirosława Smyły gra poniżej oczekiwań, zwłaszcza w ofensywie. Z Lechią koroniarze powinni wygrać, lecz zmarnowali kilka znakomitych okazji i nawet nie wywalczyli punktu. Trener Korony cały czas próbuje nowych rozwiązań, zmusza go do tego sytuacja kadrowa. We Wrocławiu do pierwszej jedenastki wrócił Kuba Żubrowski, też kosztem ofensywnie usposobionego Rodrigo Zalazara. Za czerwoną kartkę wypadł Adnan Kovacević i w centrum defensywy zastąpił go nominalny pomocnik, Ognjen Gnjatić. Na skrzydło z boku obrony został przesunięty Erik Pacinda. Przed przerwą jedni i drudzy wyglądali słabo, ale z gola cieszyli się miejscowi, którym podaniem do Jakuba Łabojko pomógł Milan Radin.
