Dawid od Stemplewskiego
Dawid Tutaj, wychowanek Polonii Białogon bardzo dobrze poczyna sobie w GKS Invex Remedies Nowiny w hali i na dużym boisku. W futsalu zadebiutował w juniorskiej reprezentacji Polski.
Jak ci idzie godzenie zielonej trawy z futsalem?
Dawid Tutaj: Nie mam z tym żadnego problemu. Po prostu więcej trenuje, a, że lubię grać w piłkę to nie narzekam, tylko się cieszę. Debiut w reprezentacji Polski juniorów U-19, mecze z Francją dał mi jeszcze bodziec do ciężkiej pracy.
Gdzie masz większe perspektywy?
Cały czas się uczę, robię postępy na dużym boisku. W futsalu zaliczyłem ten debiut w kadrze, ale to nie oznacza, że nagle pozjadałem wszystkie rozumy. Nasza reprezentacja dwukrotnie przegrała wysoko z Francją i na własne oczy przekonaliśmy się jakie mamy braki. Słuchając hymnu utwierdziłem się w przekonaniu, że warto ciężko pracować i poświęcać czas.
W futsalu czujesz się coraz pewniej?
Trener Piotr Lichota daje mi szanse, a ja staram się je wykorzystywać. Mam się od kogo uczyć z seniorów, choćby Andrzeja Musiała, Marcina Czecha, czy znanego też z gry w Bangu na trójkach Pawła Markowicza. Każdy trening, chwilę spędzoną na boisku w rozgrywkach ligowych czy na turniejach staram się jak najlepiej spożytkować. Jak będzie dalej ze mną nie wiem, a na dużym boisku zbliża się kluczowa runda. Wiem co powinienem jak najszybciej poprawiać, trzeba też szlifować koncentrację. Mogę na zielonej trawie pójść doi przodu, a najwięcej zależy ode mnie samego. Staram się też podpatrywać w wielkich meczach najlepszych środkowych obrońców, ich zachowania. Moim idolem jednak pozostanie Leo Messi, piłkarz o nieprawdopodobnym talencie.
Byłeś zawiedziony po występie z FC Buenos w Turnieju Grudniowym 2019?
Niewiele nam zabrakło do znalezienia się w najlepszej szesnastce trójek. Przegraliśmy ostatni mecz z młodszymi zawodnikami Korony Kielce, bo poczuliśmy się zbyt mocno i brakło koncentracji. Szkoda, ale grało się bardzo fajnie. Następnym razem będzie lepiej, ogramy się w trójkach i spróbujemy dostać do finałów.
Wiedziałeś, że twój wujek – Sebastian Stemplewski był kiedyś gwiazdą kieleckich turniejów?
Wiedziałem, że grał w Błękitnych Kielce, a potem w Hiszpanii strzelał mnóstwo goli w różnych rozgrywkach. Tym bardziej nie wypada go zawodzić. Rozmawiał Jaromir Kruk




