Najlepsze przede mną
To miała być runda Krzysztofa Słabego. Po golu w 18 kolejce z Lubrzanką napastnik ŁKS Probudex Łagów nie traci nadziei, że wciąż będzie, a sezon w czwartej lidze zostanie dokończony. Na razie futbol przegrywa z koronawirusem.
Spodziewałeś się, że koronawirus storpeduje futbol w Polsce?
Krzysztof Słaby: Nie brałem pod uwagę czegoś takiego. Jak pogorszyła się sytuacja we Włoszech zaczęło do mnie docierać, że możemy mieć problemy w Polsce. To, co przeżywamy jednak przeszło najgorsze wyobrażenia. Nie gramy już kawałek czasu i każdy po cichu liczy na przełom w walce w epidemią.
Dokończycie sezon w czwartej lidze świętokrzyskiej?
Jeżeli znowu wyjdziemy na boiska 1 maja to się uda. Trudno znaleźć rozwiązanie, bo nie wiemy na czym stoimy. Na pewno jednak osoby decyzyjne zrobią wszystko by rozgrywki dokończyć.
Widzisz jakieś światełko w tunelu?
My nie możemy się doczekać treningów, meczów. Na razie pracujemy indywidualnie, w ograniczonym zakresie i kibicujemy tym, którzy walczą z koronawirusem.
Zawieszenie rozgrywek czwartej ligi szczególnie dotknęło ŁKS Probudex Łagów, lidera tabeli. Możecie stracić awans poza boiskiem?
Zbigniew Boniek, Prezes PZPN wspominał kiedyś, że gdyby nie udało się dograć pozostałych kolejek w ligach zostanie utrzymany obecny stan z tabeli. Ciężko pracowaliśmy na status lidera, nikt nam punktów nie dawał za darmo. Mam jednak nadzieję, że sezon się zakończy po 34 kolejkach i wywalczymy awans.
Jesteś zadowolony ze swojej postawy w tym sezonie?
Czuje niedosyt, bo mogło być więcej trafień, ale trochę mi szyki popsuły kontuzje, lekkie urazy mięśniowe. Byłem przekonany, że runda wiosenna wyjdzie mi lepiej niż jesienna, bo czuje się pewniej.
Kontuzje notorycznie niweczą twoje plany i ambicje?
Jak byłem zawodnikiem Korony to mnie omijały. W Busku zerwałem więzadło, potem mnie prześladowały problemy mięśniowe. Po kontuzjach nie jest łatwo dojść do siebie, bywa trudno. Nie przestałem wierzyć w siebie i wiem, że mogę zdobywać dużo goli.
Kiedy znajdowałeś się w najlepszej dyspozycji?
Pół roku w Zdroju Busko miałem bardzo dobre, w Koronie też spisywałem się nieźle. Wszystko co najlepsze dopiero przede mną.
Nie obawiasz się, że w Łagowie przez koronawirusa stracą zapał do walki o awans do trzeciej ligi?
Jestem przygotowany na wszelkie ewentualności, ale szefowie ŁKS Probudex Łagów nie należą do takich, którzy szybko się zniechęcają. Piłka nożna po epidemii wróci na właściwe tory, kwestia czasu, a drużyna Ireneusza Pietrzykowskiego powinna dać dużo radości kibicom ŁKS. /JKM/ Fot. Kamil Bielaszewski

