Genialny Jugo
- Jak widziałem mecz 1/8 finału Banga z Trofeksem byłem w szoku. Paweł Jugo bronił wszystko. A nam zabrakło w finałach Łukasza Herdy – mówi Łukasz Skalski II, zawodnik Czarodziejów Końskie i Neptuna Końskie.
Chyba udany debiut zaliczyłeś na Turnieju Grudniowym?
Łukasz Skalski II: Było super. Trójki to dla mnie nowość, ale bardzo ciekawa i atrakcyjna odmiana futbolu, w której trzeba łączyć bieganie z dobry ustawianiem się. Ja na dużym boisku najlepiej czuje się na boku obrony, więc gra na skrzydle w Grudniowym przypadła mi do gustu. Cieszę się, że dostałem szansę od Jarka Masłowskiego i mogłem zaprezentować co potrafię na tak znanym turnieju. Słyszałem wiele dobrego o trójkach od moich kumpli z Neptuna, wiedziałem, że wygrywali je Łukasz Szymoniak, Karol Armata, Dominik Szymkiewicz, Mateusz Zacharski. Na miejscu w Kielcach przekonałem się, że klimat Grudniowego jest nie do podrobienia i cóż, cieszę się, że zaszliśmy daleko. Chyba Masłowski był zadowolony z ćwierćfinału.
Mogliśmy dostać się do najlepszej czwórki turnieju?
Zabrakło nam w finałach Łukasza Herdy, który świetnie bronił, dał popis choćby w pierwszej rundzie w meczu ze Sportinigiem, który zremisowaliśmy 1:1. W ćwierćfinale o naszej przegranej zadecydowały trzy straty, ale takie są trójki, po prostu bezwzględne. Mieliśmy fajny skład, mi wychodziły fajne akcje z Patrykiem Kwietniem, Krzysiek Myśliwy dawał jakość w ataku, ale traciliśmy zbyt dużo goli w finałach.
Który zawodnik na trójkach zrobił na tobie największe wrażenie?
Paweł Jugo z Banga. Tak sobie ustawiał przeciwników, że oddawali strzały z boku, który mu odpowiadał i on wszystko bronił. Genialny golkiper, który potrafi kierować obroną. Bang miał świetną taktykę, wszystko zaplanowane i maksymalnie wykorzystywane błędy rywali. Nie było mnie już na finale, ale gdy usłyszałem, że drużyna Karola Armaty przegrała po karnych nie ukrywałem zaskoczenia. Karol grając pomógłby Bangowi, ale wyeliminowała go kontuzja i musiał się zadowolić funkcją trenera. Mam nadzieję, że w kolejnej edycji będzie ni dane się z nim zmierzyć. /JKM/






