Dla Goethego i Bociana
1/8 finału Grudniowego 2002, niezwykle dramatyczne starcie Guinnessa z FC Słoneczne kończy się remisem 3:3 i o wszystkim decydują karne. Damian Gil nie myli się w drugiej serii, ale w piątej trafia w słupek i Guinness odpada.
Wyjście Sebastiana
Bramki FC Słoneczne strzegł wówczas Paweł Toboła, kumpel Damiana Gila, który za wszelką cenę chciał sobie w nowym teamie powetować niepowodzenia ze Świętokrzyskim. Niepowodzenia czyli brak wygranej w Grudniowym. W to samo celował Sebastian Nowak z Guinnessem, a gwiazdą jego zespołu był właśnie Gil. 10 goli w pierwszej grupie, 10 w drugiej – na Gila można było liczyć. W finałach liczono jeszcze bardziej, bo Guinness musiał sobie radzić bez Szymona Gryza. Nie poradził sobie, a Sebastian Nowak po swoim wykorzystanym karnym tylko spojrzał na uderzenie Damiana i wyszedł z sali na Bocianku.
Sporting na drodze
Sebastian Nowak, znany w piłkarskich kręgach jako Bocian od pierwszej edycji Grudniowego miał mocny skład i zawsze mierzył wysoko. Sprowadzał dobrych zawodników, a do takich zaliczał Damiana Gila, gościa ze smykałką do strzelania goli. Gil nie zawiódł go w 2000 roku, kiedy postawił także na Michała Rotera, a miał jeszcze Szymka Gryza i Rafała Pawłowskiego. Skład uzupełniał dobrze broniący Sebastian Zomer. Z taką paczką nie dało się nie wejść do fazy pucharowej Grudniowego. Na wymianę ciosów poszedł Unimax, najlepsza drużyna piątek w Kielcach w tamtych czasach. Nie dał rady, a Gil, autor dwóch goli rządził na boisku. Po wygranej 4:3 z Unimaksem ludzie Bociana z polotem rozprawili się z Delfinami Chęciny (5:2). I wtedy pojawiły się schody – Sporting, a w zasadzie genialnie dysponowany Łukasz Bujak. 17 grudnia 2000 ten typ był nie do zatrzymania, popisał się hat-trickiem, a świetne widowisko przyniosło zwycięstwo biało-zielonym 4:2. – Nie da się z nim dziś wygrać – podsumował świętej pamięci Michał Roter. Sebastian Nowak też był pod wrażeniem Bujaka, a as Sportingu załatwił w finale dream team Rekinów. W boju o trzecie miejsce Guinness po karnych uporał się z FC Słoneczne. Podium było, ale liczono na więcej. W tytuł ekipa Sebastiana Nowaka celowała także 3 lata później. Gil będący u szczytu dyspozycji, doświadczony i skuteczny miał pomóc Guinnessowi. I pomagał. W 1/8 finału heroiczny bój z silną Nidą Pińczów – 1:0 i oczywiście trafienie Damiana. Farmer w ćwierćfinale też się postawił faworytowi, nawet prowadził, ale wyrównał Szymek Gryz, a 5 sekund przed końcem zwycięskiego gola dla Guinnessa zaliczył oczywiście Gil. Bocian miał wszystko – w gazie Gila, Gryza, Pawłowskiego, lecz znowu przyszło się potykać ze Sportingiem. Era Bujaka się skończyła, w Sportingu najwięcej do powiedzenia miał Krzysztof Sobieraj, dziś trener Arki Gdynia, wtedy głodny triumfu w trójkach 22-latek. Sobieraj zmarnował co prawda rzut karny na początku, jednak narzucony przez niego pressing przynosił efekty. Zawodnicy Guinnessa nie mogli wyjść ze swojej połowy i przegrali 0:3. Na pocieszenie pozostało im trzecie miejsce wyszarpane po boju z FC Słoneczne.
Król i mistrz
W 2005 roku Damian Gil wystąpił z Hurtownią R&R w Grupie VIP WSH i z 11 trafieniami został jej królem strzelców. Był znowu w mega formie, na Żytniej w ćwierćfinale VIP-ów popisał się hat-trickiem, ale zmarnował karny (obrona… Piotra Gila) w dodatkowym konkursie. Wrócił na prestiżową grupę 5 lat potem i z Lotto Sport dał się wyprzedzić tylko… drużynie Tomasza Palki, Kuby Radkowskiego i Rafała Maseraka. W finale Damian nie pokonał z karnego Palki, nie trafił w bramkę. Uznał jednak, że jak się nie da z Palką wygrać to się go bierze do składu. W 2011 na VIP Pepe Rosso triumfowało. Kapitan Damian Gil znowu ustawiał wszystkich po kątach. W półfinale z EBS zdobył dwa gole, dołożył do tego dwa trafienie, a jakże w konkursie karnych (piłki nie złapał Dawid Pietrzkiewicz, obecnie golkiper Stali Stalowa Wola). Mecz o pierwsze miejsce z Pilka CV należał do Łukasza Jamroza, ale Gil przypieczętował wygraną trzecim golem i… zawiózł puchar za wygraną do restauracji Pepe Rosso. Dzięki triumfowi w Grupie VIP WSH drużyna Damiana wystąpiła w II rundzie, ją przebrnęła, ale już w 1/8 finału nie dała rady Solariusowi (0:4).
Powołanie od Bociana
Klasę Damiana cały czas doceniał Sebastian Nowak i gdy w 2012 roku dostał cynka, że jego ulubieniec jest do wzięcia skorzystał z niego w II rundzie. Ekko Polska (nowa nazwa Guinnessa) trafiło do morderczej grupy. Gil strzelał bramkę za bramką – w sumie 9, ale nie przełożyło się to na awans. W bezpośredniej tabelce decydującej o lokatach 3-5 ludzie Bociana uznali wyższość Konstalu (porażka 2:4) i Niburskiego (2:2), ale tak naprawdę o ich odpadnięciu zadecydowała przegrana z młodziutkim zespołem Trofea Sport Poland II 1:2.
Dla Rotera
Gdy Damian był zdrowy, przebywał w Kielcach pojawiał się na Grupie VIP, niestety już imienia Krzysztofa Retlikowskiego. Gil szanował słynnego trenera, wychowawcę młodzieży, tak jak Michał Roter, który również pewnie sobie tak śledzi piłkę z nieba. Goethe był dumny widząc jego grupę na Wschodniej i biegającego jak młody źrebak Gila. W półfinale i finale zdobywał gole, a po zwycięstwie nie potrafił ukryć wzruszenia. Bo taki jest właśnie Damian, określając krótko fajny chłopak.
Damian Gil w Grudniowym
|
2019 |
Husar Sport |
Grupa Michała Rotera – 1 miejsce / Grupa VIP |
5 |
|
2016 |
Przyjaciele Krzyśka |
Grupa VIP - półfinał |
3 |
|
2012 |
Ekko Polska |
II runda |
9 |
|
2011 |
Pepe Rosso |
1/8 finału / Grupa VIP – 1 miejsce |
13 |
|
2010 |
Lotto Sport |
Grupa VIP – 2 miejsce |
2 |
|
2006 |
Hurtownia R&R |
Grupa VIP – ćwierćfinał |
3 |
|
2005 |
Hurtownia R&R |
Grupa VIP – ćwierćfinał |
11 |
|
2003 |
Guinness I |
3 miejsce |
11 |
|
2002 |
Guinness I |
1/8 finału |
20 |
|
2001 |
Guinness I |
1/8 finału |
8 |
|
2000 |
Guinness I |
3 miejsce |
16 |
|
1999 |
Guinness II |
1/8 finału |
2 |
Kolejno: rok, drużyna, osiągnięcie, gole.
W 2005 roku Gil był królem strzelców Grupy VIP.
103 – gole strzelił Damian Gil w Grudniowym



