Rutyna Sobieraja
Niburski w 2005 roku debiutował jako zespół w Grudniowym. Pełna polotu, choć nie wolna od prostych błędów gra tej ekipy bardzo się podobała, tak więc nikogo nie zdziwił awans do szesnastki.
Wówczas jeszcze grając bez Tomasza Kołodziejczyka (on wystąpił w Barcy II) Niburski poradził sobie w 1/8 finału z KSM Killers, ale w ćwierćfinale czekał na niego faworyt numer 1: Kim Sas Sępy czyli Krzysztof Sobieraj i spółka. Sępy to prawdziwa maszyna trójek, wielka siła. W 2005 roku Sobieraj miał na bramce też Przemka Mierzwę, kolejną wielką legendę, do strzelania goli Dariusza Kozubka i walecznych Pawła Jaworka i Wiesława Francuza. Dla takiej ekipy, prawdziwego dream-teamu planem minimum było... zajęcie pierwszego miejsca. Fazy grupowe sponsorowana przez firmę Kim-Sas drużyna przeszła niemal spacerkiem. W 1/8 finału nie był jej w stanie zagrozić niezły Fert, który dostał 3:0. To był popis Darka Kozubka, który dwukrotnie pokonał bramkarza. Jedno trafienie dołożył Francuz i było po temacie.
Sępy nieco obawiały się boju z Niburskim, bo wiedziały na co stać Kołodziejczyków. Nowicjusz w Grudniowym i od razu tak wysoko zaszedł... Trzeba jednak koniecznie dodać, że rok wcześniej chłopaki z Niburskiego zdobyły doświadczenie występując w Renesansie. Nie dało się tego porównać z ograniem Sobieraja, Mierzwy, Kozubka, Jaworka... I to faworyt objął prowadzenie. Niburski za sprawą znakomicie dysponowanego Marcina Kołodziejczyka szybko odpowiedział i zrobiło się ciekawie. Bracia K. zepchnęli Sobieraja i jego kolegów do obrony, a kiedy jeden z graczy Sępy dostał minutę kary Niburski stanął przed wielką szansą. Faworyt wytrwał jednak kilkanaście sekund oblężenia swojej bramki i grając we dwójkę wyprowadził perfekcyjną kontrę. 2:1 dla Sępów.
Do końca ćwierćfinału zostało jeszcze trochę czasu i Niburski ruszył do szalonych ataków. Fantastyczne parady Przemka Mierzwy doprowadzały graczy Niburskiego do rozpaczy. Mierzwa nie dał się pokonać nawet gdy po raz drugi jego drużyna dostała karę. Ba, w trakcie jej trwania Krzysztof Sobieraj przejął piłkę i oszukał Krzysztofa Krumplewskiego. 3:1 dla Sępów.
Końcowe sekundy to spokojne rozgrywanie piłki przez Sępy i wyczekiwanie na błąd. Gola na 4:1 strzelił Paweł Jaworek. Kim Sas Sępy potem rozbiły Sporting z Marcinem Kikutem, piłkarzem Lecha Poznań 5:1, a w finale ograły Barcę 3:1. Tytuł nie mógł w tym zgarnąć nikt inny. Sępy sięgnęły po mistrza, a Niburski pozostawił po sobie doskonałe wrażenie. A kiedyś jeszcze pewnie wygra najbardziej prestiżowy turniej w województwie świętokrzyskim. Fot. WajdaFoto
18.12.2005, niedziela – SP 1
12 Turniej Grudniowy – ćwierćfinał
KIM SAS SĘPY – NIBURSKI 4:1
Przemysław Mierzwa, Wiesław Francuz, Krzysztof Sobieraj, Paweł Jaworek – Marcin Kołodziejczyk.
