Bez k(l)asy
Rozmowa z działaczami Neptuna Końskie była dla Waldemara Szpiegi bardzo krótka. Po dwóch, trzech minutach dowiedział się, że został zwolniony z powodu koronawirusa, który uszczuplił klubową kasę.
Byłeś zaskoczony decyzją włodarzy Neptuna?
Waldemar Szpiega, był już trener Neptuna: Trener został zwolniony z powodu koronawirusa. Myślałem, że będziemy rozmawiać o najbliższej przyszłości, ale działacze mieli inne plany wobec mnie. Jeśli przyczyną był koronawirus mogli dać znać miesiąc wcześniej.
Masz żal do klubu z Końskich?
Nie, bo trenerów się zwalnia, normalne. Powody są różne – wyniki, kwestie finansowe, inne koncepcje, wizje, ale uważam, że za tyle lat pracy zasłużyłem na rozstanie z klasą. Za mojej kadencji Neptun zajmował dwukrotnie drugie miejsce w czwartej lidze świętokrzyskiej, kilku chłopaków jak choćby Bartek Sztandera i Łukasz Skalski ładnie się rozwinęło. Innym brakło charakteru, ale ja za wszystko nie mogę odpowiadać. Neptun grał dobrą piłkę, może ta ostatnia runda była słabsza, lecz z niczego to nie wynika. Latem nie udało się wzmocnić drużyny, miałem swoje plany na początku roku, jednak czułem, że jest coś nie tak.
Nie było chemii na linii Szpiega – obecny zarząd Neptuna?
Nie było, nie da się ukryć. Trochę mnie zdenerwowały plotki, o tym, że zarabiałem w Neptunie 4 tysiące złotych miesięcznie, a to bzdura. Dostawałem brutto 2300 złotych. Byłem rozliczony do dnia 12 marca, tak jak ustaliliśmy, bo za późniejszy okres nikt w klubie nie pobierał pieniążków. Wydaje mi się, że zasługuje na większy szacunek, nie lubię takich akcji za moimi plecami. Mogłem komuś po prostu nie pasować, ale wystarczyło to normalnie przekazać.
Może poniosłeś konsekwencje za to, że nie wystawiałeś syna prezesa?
Takie słuchy też nie do mnie doszły. Wpuszczałem go na 10-15 minut w meczu. Powiedziałem mu, że nie ma szans na więcej grania, bo miał bardzo dobrych konkurentów. Chciałem, żeby poszedł do Pilicy Przedbórz na wypożyczenie, ostatecznie trafił do klasy B do Stąporkowa. Zawsze grałem w otwarte karty, a jestem trener bazującym na szczerości.
Co dalej z Waldemarem Szpiegą?
Poczekamy, zobaczymy. Wiem w jakiej rzeczywistości funkcjonujemy i stąpam twardo po ziemi. Na razie niech sport wygra z koronawirusem.
A co z Neptunem?
Życzę temu klubowi jak najlepiej i pozostanę jego kibicem. Szkoda, że mnie tak potraktowano na koniec. /JKM/



