Przewrót w przód
Mariusz Gardziński, założyciel Klubu Bokserskiego Garda Morawica i w nim trener też kiedyś grał w Turnieju Grudniowym. Ma plan wrócić na trójki z ekipą swoich pięściarzy.
Pamiętasz klimat SP 1 na Bocianku?
Mariusz Gardziński: Tego się nie da zapomnieć. Fajna, jeszcze w latach 90-tych organizacja, wyjątkowy klimat Bocianka, a my amatorzy mierzyliśmy się z zawodowymi piłkarzami. Grałem w kilku zespołach, choćby Casino i zdarzało nam się sprawiać niespodzianki. To była duża przyjemność rywalizować z takimi zawodnikami jak Przemek Cichoń, Damian Gil, Tomek Lipski, Irek Pietrzykowski. My, bokserzy nigdy nie pękaliśmy, nawet jak się przegrywało się walczyło do końca.
Spodziewałeś się takiego rozwoju trójek?
Nie powiem nic odkrywczego – wielkim atutem trójek jest klimat na Bocianku. To takie wyświechtane słowo, ale to po prostu trzeba przeżyć. Grało się na Grudniowym, potem ludzie spotykali się w Arizonie, CKM, były piękne imprezki. Żarty, zrzuty, dobra zabawa, radość ze sportu, który wszystkich łączył. Wiele się zmieniło przez te lata, ale Grudniowy się trzyma mocno, bo nie kombinowano przy zasadach. Teraz do Kielc przyjeżdża dużo gwiazd. Kiedyś też znani piłkarze tworzyli show, a ja pamiętam wizyty Romka Koseckiego. To było coś niesamowitego na skalę krajową.
Kopiesz jeszcze coś piłkę?
Grywałem regularnie, ale przyplątała mi się kontuzja kostki i musiałem odpuścić. Prowadzę treningi z bokserami i nie mogą ryzykować. O piłce jednak nie zapominam. Jestem na bieżąco, a do Gardy na zajęcia przychodzi mnóstwo osób związanych z futbolem.
Może wrócisz do gry na Grudniowy?
Chętnie wystąpimy jako Garda. Widzę, jak na trójkach rozwijają się grupy, kategorie, to wszystko idzie do przodu. My też się rozrastamy, ale trenerom na pewno trudnie się pracuje niż 20 lat temu. Trzeba uczyć niektóre dzieci przewrotu w przód. Lekcje wf w Polsce są na znacznie niższym poziomie niż kiedyś i trzeba nadrabiać zaległości. My kiedyś mieliśmy podwórko, boiska, niekoniecznie piękne, trzepaki i się biegało za piłką. Młodzież miała koordynację ruchową bez zarzutów. A dziś? Lepiej nie mówić. Mamy problem z osobami w wieku 13-14 lat, są bardzo zaniedbane, więc trzeba mocniej się przykładać do 9-cio, 10-ciolatków. W szkołach nauczyciel nie może krzyknąć, w domu rodzic też i ciężko się odnaleźć w takich realiach. Mi się zdarza podnieść głos, ale tatusiowie, mamusie mówią, że dobrze, zrozumieli chyba, że pociechom potrzeba dyscypliny. Wierzę, że coś się zmieni na lepsze w naszym kraju w kwestii wf, wystarczy zobaczyć jak fajnie to robią na Ukrainie, czy na Węgrzech. W tych kwestiach nie można szukać oszczędności.
Jakie cele przed Gardą Morawica?
Przez pandemię przełożono pięściarskie mistrzostwa okręgu, mieliśmy ośmiu zawodników. Teraz wszystko ma wrócić do normy, a my cały czas chcemy się rozwijać. Czekamy na turnieje, a wszystkich chętnych zapraszam na nasze treningi do Bilczy. /JKM/





