Zasady Gadeckiego
Dobrze znany z Turnieju Grudniowego z futbolu kobiecego Piotr Gadecki został nowym trenerem męskiej drużyny Łysicy Bodzentyn. Ma to godzić z pracą z paniami z Eska Skarżysko.
Była trema po wejściu do szatni Łysicy?
Piotr Gadecki: Dla mnie to było nowe doświadczenie, ale przecież nie ma się czego bać. Pewnie zawodnicy sami siebie w duchu pytali, co to za facet. A ja cóż, nie boję się tej pracy, mam swoje zasady i myślę, że znajdziemy nić porozumienia.
Nie ma takiej opcji, by ktoś raz w tygodniu pojawiał się na treningu?
Regulamin będzie taki sam dla wszystkim. Wychodzę z założenia, że w czwartej lidze chłopaki umieją grać w piłkę. Chcę to jakoś poukładać. Przywiązuje dużą wagę do taktyki, a szczególną do stałych fragmentów. Wierzę, że będziemy zaskakiwać rywali.
Mirosław Kalista zostaje w Bodzentynie?
Mirek się pożegnał z Łysicą, ale jednak zostaje. W piłce nożnej słyszałem o takich co kończyli kariery, przygody nawet pięciokrotnie, a grali dalej. Niedawny przykład – Paweł Brożek. Rozstał się z Wisłą Kraków, były łzy wruszenia, a parę miesięcy później zdobywał kolejne gole. Teraz doznał kontuzji, lecz jestem przekonany, że wróci. Co do Mirka Kalisty to cieszę się, że jest z nami.
Łysica Gadeckiego postawi na młodych?
Każdy trener funkcjonujący w tej klasie rozgrywkowej pragnie ukształtować i wypromować jakiegoś utalentowanego chłopaka. Wiem co było wcześniej w Łysicy, ale teraz liczę na zmiany, też w myśleniu i optymalne podejście zawodników. Nie chcemy nic robić po łebkach. Mam niewiele czasu na przygotowanie zespołu, w półtora miesiąca nie zbuduje się motoryki, ale dotrzemy się już spotkaniami ligowymi.
Nie będzie kolizji interesów – Łysica i Eska Skarżysko?
Jestem bardzo mocno związany z futbolem kobiecym, nie opuszczam go. W Esce mamy pięć meczów w rundzie. To niedużo i wszystko będzie można pogodzić. Widzę entuzjazm dziewczyn i to też mnie dobrze nastawia do zajęć z Łysicy. W Bodzentynie też zobaczycie entuzjazm. Nawet taki jak u dziewczyn podczas Turnieju Grudniowego na pięknej hali na Wschodniej w Kielcach. Działo się, a ja sam byłem zaskoczony rozmachem trójek. Byłem na nich drugi raz, poczytałem trochę, zobaczyłem kto w tym brał udział i już się deklaruje na kolejną edycję. Może znowu spotkam Grzegorza Figarskiego, a to teraz rzadkość. Piłka cieszy mnie w każdym wydaniu. W Łysicy liczę, że jesienią nagromadzimy sporo punktów. W końcu z tego będę rozliczany. /JKM/


