Golański o Koronie
- Nie spodziewałem się, że Korona spadnie – mówi Paweł Golański, legenda kieleckiego klubu, uczestnik Euro 2008 z reprezentacją Polski. Dziś Golo działa jako menedżer.
Brałeś pod uwagę przed sezonem 2019/20, że z Koroną może być tak źle?
Paweł Golański: Nie. Teraz jednak już wiemy, że ruchy transferowe okazały się w większości przypadków nietrafione. Już przed rokiem dawało to myślenia, ale wszystko wyszło z czasem.

Korona ma w składzie piłkarzy mentalnie nieprzygotowanych do walki o utrzymanie?
Kielce stały się przystankiem dla zbyt wielu słabych zawodników. Przychodzili tu po łatwe pieniądze, nie musieli się wysilać, nawet za dobrze grać. Byłem na meczu z Rakowem w Kielcach, przegranym przez Koronę 0:1 i zauważyłem, że część chłopaków walczy na całego, część statystuje. Tak się nie da nawet w ekstraklasie.
Czyli minimaliści?
W Kielcach brakuje mi parcia na wyniki. Fajnie, jak się udało wejść do czołowej ósemki ekstraklasy, ale nikt nie wymagał więcej. Od 2015 roku stabilność klubu nie była zagrożona, przychodzili kolejni zawodnicy, zarabiali pieniążki i pewnie fajnie się w Koronie czuli. Tyle tylko, że za dobieranie piłkarzy sami piłkarze winy nie ponoszą. Nie ma tu żadnego skautingu, nie monitoruje się zawodników. Gino Lettieri w pewnej chwili stał się władcą absolutnym, on nawet decydował o tym, kto ma pracować i jak w marketingu. Takie coś odbiło się na Koronie, Lettierego już nie ma, został bałagan i trwa poszukiwanie winnych. Podkreślam jednak, że nie wszystkich piłkarzy trzeba wrzucać do jednego wora.
Przydałoby się więcej Forsellów?
Fin choć jest obcokrajowcem zasuwa na całego, zostawia serce na boisku. Widzę jak przeżywa swoje występy, jak się stara i zastanawiam się dlaczego tego brakuje u niektórych jego kolegów, też pewnie mających wielkie ego. Widzę wślizgi alibi, pozorowanie, udawanie. Czasami coś Korona zaskoczy, ma dobre momenty, ale drużyna nie jest scalona. To nie jest wina Macieja Bartoszka, bo przed nim w tym sezonie trenerami byli Lettieri, Grzesik i Smyła. Za dużo różnych koncepcji, wizji, a z Rakowem kielczan od zespołu Marka Papszuna dzieliła przepaść w kwestii organizacji gry i, niestety całościowo zaangażowaniu.
To czas na wprowadzanie zdolnej młodzieży?
Młodych trzeba było stopniowo wprowadzać zdecydowanie wcześniej. Nie wchodzę Bartoszkowi w paradę, ale trzeba już przygotowywać zespół pod pierwszą ligę. Korona ma zdolną młodzież i nie można tego zaprzepaścić. Zobaczcie na Lecha. Młodzi z Lecha przyjeżdżali rok, dwa lata temu na CLJ-kę do Kielc, teraz grają pierwsze skrzypce w seniorach. Moder, Puchacz, Kamiński, Jóźwiak – na tych chłopakach Kolejorz zarobi dużą kasę. Oni dostali pewność siebie, zaufanie i na tym zyskuje każdy. Korona może brać przykład z Lecha.
Narzeka się na środkowych napastników, a w Kielcach w juniorach świetne recenzje zbiera Jakub Rybus. Zasługuje na szansę u Macieja Bartoszka?
Współpracuje z Kubą, znam jego charakterystykę i może warto go sprawdzić. Korona ma problem z środkiem ataku, z golami i młodszy Rybus na pewno na boisku oddałby serce. Jak się kogoś nie sprawdzi nie będziemy o nim nic wiedzieć.
Młodych łatwo zniechęcić do seniorskiego futbolu?
Młody zawsze musi być pod prądem, jeśli gotowy nie na dziś to jutro, pojutrze. Każdy zawodnik powinien mieć swój cel, a do niego dążyć i wierzyć w siebie. O tym, że warto sprawdzać młodzież wiemy choćby po osobie Dawida Lisowskiego. Z Rakowem w Kielcach pokazał się z dobrej strony, walczył, raz fajnie dośrodkował lewą nogą. Dobrze się zapowiada, a ma przecież tak samo zdolnego brata bliźniaka.
Jaką przyszłość widzisz przed Koroną?
Póki co to wielka niewiadoma. Nic nie wiemy, co będzie dalej, kto będzie właścicielem, i tak dalej, i tak dalej. Na pewno trzeba usprawnić wiele rzeczy, tak zwaną decyzyjność. Nie da się ukryć, że klub płaci bardzo drogo za postawienie na Gino Lettierego. Nie trafiono też z Mirosławem Smyłą, a symbolem tego było pozyskanie Cecaricia. Rozmawiałem z zawodnikami, którzy grali i trenowali z Cecariciem . Każdy mówił, że to wybitnie słaby zawodnik. Jak usłyszałem, że Smyła powiedział, że ceni jego waleczność to zaniemówiłem. A młodzi z Korony nie mogli walczyć za swój klub?
Nie chciałeś wyjść na boisko w niedawnym meczu z Rakowem?
Rozmawiałem z Michałem Siejakiem przy okazji akcji promującej Koronę i pomyślałem, że wiele bym oddał żeby pomóc. Teraz brakuje mi tej adrenaliny, ale jak grałem zawsze na sto procent, nie oszczędzałem się. Można było zagrać słabo, lecz nigdy nie bez ambicji.
Ty nie błyszczałeś na Twitterze, Facebooku czy Instagramie?
Nie byłem mocarzem w mediach społecznościowych. Cieszę się, że kibice pamiętają mnie z boiska, nie Twittera. Piłkarz lepiej niech swoją robotę wykonuje na zielonej murawie.
Nie dziwi cię gorycz kieleckich kibiców?
Nie. Przyzwyczajono się do ekstraklasy, ale ktoś w Kielcach zaspał. Pierwsza liga będzie szalenie mocna, pewnie z Widzewem, GKS Katowice, bądź Górnikiem Łęczna, ŁKS, Arką i trzeba się wziąć od razu do pracy. Teraz działacze mogą się wykazać i zrobić wszystko by wrócić do elity, bo tam jest miejsce Korony. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Kamil Bielaszewski / Radek Piasecki
164 – mecze w ekstraklasie w Koronie zagrał Paweł Golański, strzelił 11 goli




