Serce dla Astry
24-letni Kamil Mech został nowym trenerem seniorów Astry Piekoszów. Ma to łączyć z pracą z młodzieżą Korony Kielce, a sam przecież jeszcze nie tak dawno był juniorem.
Skąd pomysł z seniorami Astry?
Kamil Mech: Rok pracy w CLJ w Koronie dużo mi dał. Sporo nauczyłem się tam, a także grając w Wichrze Miedziana Góra od szkoleniowców pokroju Przemka Ryńskiego i Michała Stachury. Jestem w trakcie robienia kursu UEFA A. Ktoś powie o mnie, że jestem za młody na szkolenie seniorów, ale ja już o tym myślałem mając 17 lat, zaraz po tym jak doznałem poważnego urazu więzadła krzyżowego. Dziękuje za szansę od Grodu Ćmińsk, gdzie pracowałem z trampkarzami. Ledwo co zyskałem pełnoletniość i już mi zaufano. Pokazałem się chyba nieźle, zrobiliśmy fajne wyniki i trafiłem do Korony.
Jakie są twoje trenerskie dewizy?
Zawsze dążę do tego, by mieć wszystko poukładane od A do Z. Nie da się nic robić na skróty, takie coś jak sumienność i pracowitość powinno być normalką w tym i każdym innym fachu. W futbolu stawiam na ofensywę, mam swój pomysł na grę, a w Astrze liczę, że ważne role będą odgrywać młodzi zawodnicy. Już mam notes pełen nazwisk, a na początku mojej pracy w Piekoszowie cieszy entuzjazm zawodników. 23 osoby w pierwszym tygodniu na treningu to super wynik. Liczę na zrobienie dwóch fajnych ruchów kadrowych, to powinno też dobrze wpłynąć na młodych.
Zawodnicy Astry ci zaufali?
Wierzę, że ich przekonam swoim podejściem do piłki. Mam już zaufanie prezesa, więc nie mogę go zawieść. Z zawodnikami już znaleźliśmy wspólny język, jest mocny fundament – Bodzioch, Stępień, Nowak, Kukulski, do tego młodzież, ludzie którym zależy na klubie, Piekoszowie. Podoba mi się to wszystko, są fajne warunki do trenowania, ciekawe plany odnośnie infrastruktury. W Astrze już dobrze się pracuje z najmłodszymi, a roczniki 2007, 2008 stały się wizytówkami klubu. Teraz trzeba zrobić coś ekstra z seniorami. Podochodzę do sezonu 2020/21 z optymizmem i liczę na wsparcie kibiców z Piekoszowa.
Kto jest twoim trenerskim idolem?
Juergen Klopp. Czytałem jego książkę, obserwuje co robi w Liverpoolu, gdzie trafił na podatny grunt. Osiągnął niesamowite rezultaty z The Reds, a triumf w Premier League to wyjątkowe wydarzenie. Klopp chce grać ofensywnie, intensywnie i zaraża piłkarzy swoim entuzjazmem. To wspaniały przykład do naśladowania dla młodego trenera, takiego jak ja, który dopiero startuje, zdobywa szlify. Każdego dnia można się czegoś nauczyć, cieszę się, że dalej będę pracował w Koronie i na pewno nie zamierzam narzekać na zmęczenie. Głowa jest pełna pomysłów, trzeba je teraz realizować. Wierzę, że w Piekoszowie będą ze mnie zadowoleni. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Radek Piasecki





