Odpowiedni moment
Rok temu Marek Mierzwa z Koroną Kielce zdobył mistrzostwo Polski juniorów i… rozstał się z klubem. Dziś pracuje w Spartakusie Daleszyce i przygląda się wprowadzaniu swoich byłych podopiecznych do ekstraklasy.
Lepiej późno niż wcale z tym wprowadzaniem młodzieży do Korony w ekstraklasie?
Marek Mierzwa: Zdecydowanie za późno. Szkoda, że wielu z tych chłopaków nie dostało szansy wcześniej, kiedy znajdowali się w bardzo wysokiej dyspozycji. To zadziałałoby jak trampolina. Szkoda dla młodych zawodników i klubu.
Problemem był Gino Lettieri?
Nie wypowiadam się personalnie o trenerach i działaczach.
Mówiono o braku fizycznej gotowości młodych do ekstraklasy?
Nie zgadzam się z takimi tezami. Czy Sebastian Szymański był gotowy fizycznie do występów w Legii w pewnym momencie w ekstraklasie? Ktoś na niego postawił. Wiem jak kiedyś na tle moich podopiecznych w CLJ prezentował się Bartek Białek z Zagłębia Lubin. I ktoś na niego postawił, popracował, bo widział w nim talent. Kamiński, Buksa, Hoyo-Kowalski, Młyński też grali przeciw juniorskiej Koronie i nie dywagowano na temat przygotowania fizycznego. Ja patrzę na futbol w szerszym aspekcie - technika, taktyka, rozumienie gry. Iwo Kaczmarski zagrał w ekstraklasie, ma 16 lat i pokazał, że jest pozbawiony kompleksów. Daniel Szelągowski fizycznie przewyższa wielu seniorów. Każdy klub musi mieć pomysł na młodych piłkarzy, jakąś wizję, ścieżkę rozwoju.
Cieszyłeś się z goli Szelągowskiego w ekstraklasie?
Oczywiście, to nobilitacja, że trafił do kadry pierwszego zespołu, zagrał w ekstraklasie, strzela gole.
Dlaczego w Koronie wychowankom rzuca się kłody pod nogi?
Za czasów Nidy Gips kilku dostało szanse i je wykorzystało. Jak mówię problem stanowi brak wizji. Jak słyszę głosy, że juniorzy Korony są słabsi od tych z akademii Legii, Lecha, Zagłębia Lubin to mnie ogarnia pusty śmiech. W Kielcach udało się wiele zrobić, podkreślam, że mamy bardzo dobrą młodzież i trzeba to wykorzystać.
Jesteś dumny ze swojej złotej drużyny?
Wiem, jak pracowali i wiem na co ich stać. Oni nie mają kompleksów, stać ich na grę na wysokim poziomie.
Co mogli czuć widząc, że i tak się ich nie dostrzega w seniorach?
Gorycz. Zamiast się pobudzać, mobilizować przychodziło zniechęcenie. Każdego zawodnika irytuje, że jak jest w wysokiej formie nie dostaje możliwości pokazania tego na zielonej murawie. Trener musi wyczuć odpowiedni moment. Wiktor Długosz rok temu dzień przed maturą pojechał na wyjazdowy mecz ekstraklasy z Wisłą Płock. Nie wszedł nawet na minutę. O trzeciej, czy czwartej był w domu, o dziewiątej czekał go egzamin. Ja sobie myślę, że jeżeli coś cię nie zabije to wzmocni, ale w tym przypadku nie musiało tak być.
A ty nie odczuwasz goryczy po takim rozstaniu z Koroną?
Temat zamknięty. Gdybym chciał rozmawiać to musielibyśmy poświęcić na to kilkanaście godzin. Chciałem zostać w Koronie, nie chodziło tylko o pieniądze. Tak naprawdę mógłbym pracować w moim macierzystym klubie za mniejsze wynagrodzenie, ale w atmosferze uczciwości i wzajemnego poszanowania. To czego dokonaliśmy ze sztabem z juniorami docenia się w Polsce, w Kielcach niekoniecznie. Może taka jest specyfika tego miasta?
Korona zatraciła duszę, charakter?
Obserwując co się dzieje od kilku lat to można wyciągać takie i podobne wnioski. Nagonki na kibiców, ciąganie ich po komisariatach za śmieszne sprawy, wiele innych nieciekawych tematów. Na pewno wizerunek klubu podupadł, na co wpływ miały kwestie właścicielskie. Gdy klub przejęli Niemcy wydawało się, że pójdzie mocno do przodu, niestety… Boli to, że ludzie z Kielc nie doceniają, doceniali Korony, ekstraklasy, tego co mieli. Ktoś popełniał harakiri, a teraz trzeba się bronić by nie zniknąć z piłkarskiej centralnej mapy kraju. Przykre.
Chodzisz na mecze seniorów Korony?
Jestem wychowankiem, Koronę mam w sercu, w seniorach grają też moi podopieczni. Byłem z synem na meczu z Rakowem, kibicowaliśmy i łezka w oku się zakręciła. Młodzież Korony ma jednak przed sobą przyszłość, czy jednak w tym klubie….
Ktoś z mistrzów Polski juniorów 2019 przebije się do reprezentacji Polski seniorów?
Jak dostanie prawdziwą szansę i nie spocznie na laurach to… Są zawodnicy, których stać na wiele, bardzo wiele. Na pewno jednak muszą ciężko pracować. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Kamil Bielaszewski

