Wilk z Łagowa
- Jak pojawiłem się pierwszy raz zastanawiałem się czy to odpowiednie miejsce. Szybko jednak okazało się, że jestem w klubie bardzo dobrze zorganizowanego, ze sporymi ambicjami – mówi Patryk Wilk, obrońca ŁKS Probudex Łagów.
No i co ty robisz w tym Łagowie?
Patryk Wilk: Propozycja Ireneusza Pietrzykowskiego z Łagowa była jedyną konkretną jaką otrzymałem po przerwie spowodowanej pandemią. Ciągnęło mnie do trzeciej ligi i szybko się przekonałem, że beniaminek jest dobrze poukładany organizacyjnie. Ciekawe perspektywy, młody zespół – to też miało wpływ.
Czymś cię urzekł ŁKS?
Zobaczyłem jak to wygląda w środku i naprawdę jestem pod wrażeniem. Z klubów, w których grałem tylko Sokół Nisko płacił na czas, a w Łagowie to norma. ŁKS nie żyje z dnia na dzień, ma swoje ambicje, nie obiecuje gruszek na wierzbie. Marek Brudek i Ireneusz Pietrzykowski to konkretni i rzeczowi ludzie, którzy wiedzą czego chcą. Teraz czekamy na trzecią ligę.
Masz coś komuś lub sobie do udowodnienia?
Pewnie, że tak. Postanowiłem sobie, że przez te pół roku muszę się przyłożył na maksa. Mierzę wyżej niż trzecia liga, ale cieszę się, że w tej klasie będę się mógł wykazać w Łagowie.
O co gracie z ŁKS Probudex w sezonie 2020/21?
Trzeba jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie na tym poziomie. Nie widzę sensu by składać jakieś deklaracje, my mamy swoją siłę pokazywać na boisku. U nas jest wielu niedocenianych zawodników i mogą teraz pokazać, że ktoś się mylił w ich ocenie. A taki Amarildo z przodu może robić różnicę. Brazylijczyk tylko dojdzie do siebie kondycyjnie i na pewno nam pomoże. Trzeba tylko złapać w stu procentach porozumienie, my musimy wiedzieć, czego od nas oczekuje na boisku, co działa też w drugą stronę. Jak patrzę na treningach to naprawdę u nas nie brakuje dobrych grajków. Każdy dzięki ŁKS dostaje swoją dużą szansę.
Chłopak urodzony w Tarnobrzegu, wychowanek Stali Stalowa Wola. Nie mogłeś do tej pory więcej osiągnąć w piłce?
Po zakończeniu sezonu, kiedy Wisłę Sandomierz prowadził trener Wesołowski pojawiły się oferty z wyższych lig, ale z nich nie skorzystałem. To był błąd. Wróciłem do czwartej ligi, szybko jednak stwierdziłem, że to nie jest miejsce dla mnie. Czułem się tam nieswojo. Dobrze, że Dariusz Pietrasiak znowu mnie ściągnął do Sandomierza i poczułem chęć do kolejnego skoku do przodu. Wierzę, że tego dokonam w Łagowie.
Twój najlepszy piłkarski okres?
W Wiśle Sandomierz miałem dobry sezon w trzeciej lidze, z Sokołem Nisko zza Artura Lebiody przegraliśmy o punkt walkę o awans z Nowotańcem, nad czym ubolewałem. Miałem przyjemność grać z dobrymi zawodnikami. Krystian Lebioda, Jacek Maciorowski, Tomek Wietecha, nie zapomnę jak w Sandomierzu czarował Jarek Piątkowski, wiele się od niego nauczyłem. W Łagowie widać duże umiejętności u Adasia Imieli, ale jestem przekonany, że nie tylko on poszaleje w sezonie 2020/21. Kibice w Łagowie chcą oglądać dobrą piłkę, ich zespół walczący i skuteczny. Nie zawiodą się, a ja zapraszam serdecznie wszystkich na stadion ŁKS Probudex. Będzie się działo. Rozmawiał Jaromir Kruk




