Mistrz z Lecha
Jakub Borowiak, rocznik 2000 grał w reprezentacji Polski juniorów, z Lechem zdobył mistrzostwo Polski juniorów. Do Łagowa trafił po średnio udanym okresie w rezerwach Miedzi Legnica.
Byłeś zaskoczony propozycją z ŁKS Probudex Łagów?
Jakub Borowiak: Nie tak dawno nie wiedziałem, gdzie leży Łagów. Już wiem i jestem zaskoczony, że trafiam do tak medialnego klubu, z którym w jakiś sposób jest związanych kilka bardzo znanych postaci ze świata futbolu. Widać, że buduje się coś fajnego i podczas pandemii z moją agencją doszliśmy do wniosku, że warto zmienić klub by złapać regularne granie.
Odczuwałeś niepewność przed przyjazdem do Łagowa?
W czerwcu przyjechałem na jeden trening by zobaczyć jak to wygląda w Łagowie. Teraz mogę powiedzieć, że organizacyjnie tu jest wszystko super. W rezerwach Miedzi nie było tak dobrze, a przecież to zaplecze drużyny z pierwszej ligi, z szansami na powrót do ekstraklasy. Nie ma się do czego doczepić, piłkarze mogą się skupiać na grze i trenowaniu.
Mówisz o regularnym graniu, a przecież nie masz takiej gwarancji…
Nie mam, bo w zespole beniaminka trzeciej ligi z Łagowa jest wielu dobrych zawodników i o miejsca w pierwszej jedenastce trzeba mocno walczyć. Liczę, że przekonam do swojej osoby Ireneusza Pietrzykowskiego, złapię rytm i nie zawiodę sympatyków ŁKS Probudex.
Jesteś z tych, którzy teraz chcą coś udowadniać?
Samemu sobie przede wszystkim. Wiem co potrafię i postaram się to przekładać na mecze ligowe. Byłem mistrzem Polski juniorów młodszych z Lechem, w którym grali choćby Filip Marchwiński, Michał Skóraś, Kuba Kamiński, Hubert Sobol. Gdyby nie kontuzje uzbierałbym więcej meczów w reprezentacjach Polski juniorów, z którymi przeżyłem fajne przygody. Uraz, którego doznałem przed eliminacjami juniorskiego Euro wyeliminował mnie na rok z futbolu.
Stawiasz sobie jakieś cele liczbowe w Łagowie?
Chcę grać jak najwięcej, pomagać drużynie w zdobywaniu punktów. Łagów nie ukrywa, że ma spore aspiracje, a zainteresowanie tym klubem w regionie jest naprawdę bardzo duże. Przeczytałem, że Damian Łukasik, legenda Lecha Poznań ma rodzinę z okolic Łagowa, ŁKS Łagów interesuje się wielu znanych ludzi. Na nasze treningi przychodzą kibice, widać, że żyją tym co się w klubie dzieje. Jest dla kogo grać.
W twoich rodzinnych okolicach wiedzą, że grasz na Kielecczyźnie?
Nie byłem od czerwca w domu. Mieszkam teraz w Kielcach, tu też trenuje dodatkowo, a dojeżdżam do Łagowa. Podejrzewam, że tata pojawi się na spotkaniu z Jutrzenką Giebułtów i liczę, że zobaczy wygraną zespołu swojego syna. W Łagowie zabrała się grupa dobrych, trochę niedocenianych piłkarzy. Wiodącym piłkarzem powinien być Adaś Imiela, ograny w wyższych klasach, widać pewność u Patryka Wilka. Czekamy na gole Amarildo, który szybko nadrabia pewne zaległości. Brazylijski napastnik ma potencjał i da się we znaki bramkarzom. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Kamil Bielaszewski




