Więcej pokory
Kto chciał przysnąć podczas pierwszej połowy meczu Lubrzanka – Nida musiał uważać, by nie zostać trafionym piłką często lądującą na aucie. Obie drużyny sprawiały wrażenie zaskoczonych, że… muszą grać.
Debiut Maćka
W pierwszej odsłonie na boisku w środkowej strefie wyodrębniła się niesamowita dziura. Hubert Janyst asekurował stoperów (przyzwoicie), a Damian Kopyciński chciał grać wszędzie, pomagać w ataku, obronie i niewiele z tego wynikało. Kopytko i tak miał udział przy bramce Alberta Zajęckiego, ale na tym skończyła się ofensywna gra gospodarzy przed przerwą. Głównie wymieniali się niecelnymi podaniami z Nidą. W drugiej odsłonie Lubrzanka wyglądała znacznie lepiej, ale wrzutki szły do nikogo, albo akcje zatrzymywały się tuż przed szesnastką Nidy. Piłkarze Jacka Pawlika mieli problem z podejmowaniem decyzji, ale biorąc pod uwagę problemy kadrowe zespołu remis trzeba uznać za niezły wynik. Warto parę słów poświęcić 17-letniemu Maciejowi Pokorze, który debiutował na tym poziomie. Oddał jeden fajny strzał z dystansu, zanotował parę udanych dryblingów, ale do tego dołożył niecelne podania i straty. Miał prawo czuć się stremowany, jego współpraca z Damianem Kopycińskim pozostawiała wiele do życzenia, ale na pewno pokazał, że drzemie w nim spory potencjał.
Profesor Ciacia
- Tyle niecelnych podań nie widziałem dawno. W drugiej połowie próbowaliśmy za dużo indywidualnych akcji, a jak były podania to niecelne – powiedział Artur Jagodziński, trener Nidy. Akurat bramkę goście zdobyli po kontrze na cztery podania, a finalizacja Karola Stępnika super. Jak Stępnik opadł z sił Nida w ofensywie przestała istnieć. W jej szeregach wyróżnił się środkowy obrońca Konrad Ciacia – profesor. Dobrze bronił też Adrian Zyguła, przy dośrodkowaniach i do tego wspaniała parada przy strzale Damiana Kopycińskiego, gdy sparował piłkę na słupek. Nida wiedziała, że musi uważać na fałszywą dziewiątkę Lubrzanki, idola kibiców z Kajetanowa, który często jednym dotknięciem piłki odwracał losy meczów.
Głosy trybun
Niektórzy kibice byli w szoku, że Lubrzanka gra bez klubowego loga na koszulkach, inni dziwili się, że przed meczem nikt nie wytarł krzesełek dla publiki.
Kibice Lubrzanki:
- Co, zawodników innych nie widzisz? (po złym zagraniu Kopycińskiego)
- Jak Zenek powiedział, że przegrają, to trener leci.
- Janek, chciałbyś zastrzyk od Halinki? (po interwencji służby medycznej)
- Przy piłce jest jak Papakulos. (o Damianie Kopycińskim)
- Co się stało, że Michał wyszedł z bramki. Święto. (o wyjściu na przedpole Michała Żyły)
- Ten łysy to Bartoszek. (o trenerze Nidy)
- Wy na hali robita. (po jednym udanym dryblingu zawodnika Lubrzanki)
- Brakuje Mosiołka. (po dośrodkowaniu w pole karne).
- Herbata z rumem dla sędziego.
- Grają jak wiatr zawieje.
4 liga (5 poziom) – 26.07.2020, niedziela
Lubrzanka Kajetanów – Nida Pińczów 1:1 (1:1)
Albert Zajęcki 9 – Karol Stępnik 34.
Lubrzanka: Żyła – Żak, Zawierucha, Gryz, Grzejszczyk – Górzyński, H. Janyst, D. Kopyciński (75 Skrzyniarz), Gaj – Maciej Pokora (57 Budzisz), Zajęcki.
Nida: Zyguła – Zygan, Ciacia, Szafraniec – Garula (64 Gajda), Wijas (62 Trojan), Jagodzki, Koszela (84 Buczak), Krzak – Madej (90+1 Parlicki), Stępnik.
Żółte kartki: Budzisz, H. Janyst – Jagodzki.
Sędziował: Michał Jagieła – dobrze.
Widzów: około 50.









