Paraliż
Duże wzmocnienia, bardzo dobra organizacja w klubie, solidny budżet, super otoczka. Wszystko wskazywało, że ŁKS Probudex Łagów w swoim debiucie w trzeciej lidze pokona Jutrzenkę Giebułtów, ale… futbol bywa przewrotny.
Przyczyny porażki ŁKS
Stres
Tłumaczenie stresem, presją na czwartn poziomie rozgrywkowym nie jest przekonujące, ale większość z podopiecznych Ireneusza Pietrzykowskiego ogarnął jakby paraliż. Chcieli za bardzo, lecz nie wychodziło.
Długa piłka
- Futbolówka latała nad środkowymi pomocnikami ŁKS Probudex Łagów – mówił po meczu Paweł Zegarek, trener Jutrzenki. Istotnie, tak to wyglądało. Gospodarze w ofensywie bazowali na zagraniach długą piłką. Nie zdobywali przewagi liczebnej pod bramką Jutrzenki, a Amarildo otoczono pieczołowitą opieką. Wydawało się, że Brazylijczyk pojawi się na boisku w drugiej odsłonie na podmęczonych rywali, ale trener ŁKS wystawił go od początku. Szkoda, że nie spróbował wariantu z dwójką Amarildo – Kacper Rogoziński, bo ten drugi imponował ruchliwością i wygrywał pojedynki.
Zachowawczość
Łagów atakował małą ilością zawodników. Krytycy trenera Pietrzykowskiego nie powiedzieliby, że atakował, tylko, że transportowano piłkę z defensywy do przodu, gdzie trzeba było sobie radzić 3 na 5, 3 na 6, itp. No, tak, wszystko najłatwiej zrzucić na szkoleniowca, ale to nie on gra, tylko zawodnicy. Jeśli nie podejmuje się ryzyka na takim szczeblu, to…. bez komentarza. W piłkę trzeba grać, nie tylko ją kopać.
Wahadła
Ireneusz Pietrzykowski jest fanem ustawienia z wahadłowymi, które stosują najlepsze kluby i reprezentacje świata. W meczzu z Jutrzenką na boisku wyglądało to tak, jakby jego piłkarze nie pojmowali o co w tym chodzi. Jakub Borowiak był kompletnie niewidoczny, Filip Rogoziński lepiej wygląda jak środkowy półlewy pomocnik (przydałby się też do wolnych sprzed pola karnego, ale takich Łagów za wiele nie wywalczył). Goście strzelili gola, bo wykorzystali lukę na wahadle (Maciej Kolasa, ale i brak asekuracji), a po przerwie hasali na flankach jak chcieli. Trener ma materiał do analizy, a kto wie, może lepiej będzie mu się rywalizowało z zespołem o większym potencjale ofensywnym niż Jutrzenka.
Rola faworyta
Tak jak w czwartej lidze Łagów cały poprzedni sezon grał będąc faworytem, tak i w meczu z Jutrzenką. Tym razem sobie nie poradził. Beniaminek zawiódł, jako zespół, a na boisku brakowało mu lidera. Nie tylko gościa, co krzyknie na kolegów, zmobilizuje ich, ale pokaże coś więcej na boisku. Największe oczekiwania wiązano z Adamem Imielą, który w potyczce z Jutrzenką odnotował mnóstwo strat. Spokojnie, pierwsze śliwki robaczywki, nie od razu Kraków zbudowano, nie od razu piłkarski Łagów też. Musi trochę poboleć, ale znając ambicję ludzi zarządzających ŁKS Probudex to… po deszczu przyjdzie słońce.
3 liga – 1 kolejka
2.08.2020, niedziela
ŁKS Probudex Łagów – Jutrzenka Giebułtów 0:1 (0:0)
Samobójcza Szymon Czerwiak 76.
ŁKS: D. Pietras – Czerwiak, Wilk, Ślefarski – Borowiak (72 Biesiada), Rogala, Gierczak (67 Uniat), F. Rogoziński – Zaręba (72 Śliwka), Amarildo (62 K. Rogoziński), Imiela.
Jutrzenka: Guguła – Leśniak (63 Kaczor), Michalec, Kowalski (60 Wątroba), Silczuk – Zieliński, Kozicki (60 Majcherczyk), Zawadzki (83 MIchniak) – Romuzga, Kozieł, Litewka (90 Bizon).
Żółte kartki: Rogala, Czerwiak – Silczuk, Zawadzki, Majcherczyk.
Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin).
Widzów: 150.
Fot. Kamil Bielaszewski







